pansamochodzik.ok1.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Nowe przygody Pana Samochodzika - Nowe Przygody - wrażenia

Pietia - 2008-01-04, 10:46
Temat postu: Nowe Przygody - wrażenia
I znow mozna zacząc od " jedna z moich ulubionych czesci" Ale tek szczerze powiedziawszy, to chyba wszytkie sa ulubione. Od wyspy az po rękawice, Nienacki trzmał podobny, bardzo wysoki poziom, i kazdy mozne znalezc swoja najbardziej" ukochana" pozycje, ale chyba nikt nie powie, ze np "Ksiega strachow" jest fajna a "Tajemnica tajemnic" nudna:) O tresci nie mam chyba po co rozpisywac, i tak wszysy czytali wiec ogolnie: ciekawa lokalizacja, super opisy przyrody, intrygujaca zagadka, swietne postacie ( pan Anatol to chyba najsmieszniejsza postac z calego cyklu). W sumie ta czesci odbiega troche od innych, niby wszytkie samochodziki sa dosc schematyczne, ale tak na prawde kazdy jest inny. I dlatego tak nam sie podobaja:)
Winnetou - 2008-01-04, 14:53

Tak, ja też bardzo lubię tę część. Zagadka historyczna schodzi tu na dalszy plan, ciekawa galeria postaci, trochę moralizatorstwa, ale ok. I nawet powiem, że trochę lżej mi się ją czytało niż "Winneou", choć obie lubię tak samo.
Ingrid - 2008-01-04, 19:20

Ja również bardzo lubię tą część, generalnie trzyma się ona u mnie w ścisłej czołówce :P Jest jakaś taka... inna, njabardziej wakacyjna ze wszystkich które do tej pory czytałam. Przypominają mi się przy niej wyprawy na ryby z moim tatą :D No a Marta - to taka troszeczkę ja.... ;)
alcotronic - 2008-01-08, 09:35

ja z kolei za tą częscią nie przepadam. owszem kilmat mazurskich jezior, przyrody, wakacji, biwakowania itd został oddany bardzo ciekawie jednak dla mnie nie to powinno byc na pierwszym planie. jest to oczywiscie kwestia gustu, wole jednak ciekawe zagadki historyczne, wątki detektywistyczne, kryminalne itp. tutaj historia zatopionej ciezarówki i poszukiwanie skarbów jest jakby w tle moralizatorskiej rywalizacji z banda Czarnego Franka. ogolnie czyta sie przyjemnie ale jak wspomnialem to nie mój typ samochodzików.
pvzon - 2008-01-08, 15:21

10/10 pkt :)
TomaszNN - 2008-01-08, 18:16

Alcotronic w pewnym sensie Cie rozumiem jednak pamiętaj że książki miały uczyć nie tylko historii ale i dobrego wychowania, ta część robi to znakomicie. Fakt że wątek historyczny stoi na uboczu jednak jest on bardzo ciekawy zwłaszcza dla kogoś kto interesuje się historią II Wojny Światowej. Wiadomo że Niemcy uciekając kradli co popadnie i wiele z tych rzeczy zagineło podczas transportu. Do dziś wiele tajemnic nie ma rozwiązania.
wilhelm tell - 2008-01-22, 11:42

Dla mnie jedna z lepszych części. Latem odbyłem wycieczkę dookoła Jezioraka śladami Pana Samchodzika. Trochę się zmieniło.
Winnetou - 2008-01-22, 12:45

Wilhelmie, może masz jakieś zdjęcia? Można je umieścić w galerii.
Even - 2008-01-22, 15:36

wilhelm tell napisał/a:
Dla mnie jedna z lepszych części. Latem odbyłem wycieczkę dookoła Jezioraka śladami Pana Samchodzika. Trochę się zmieniło.


"Trochę" to bardzo delikatnie powiedziane. Między "Nowymi przygodami", a "Złotą rękawicą" sam Nienacki pisał o ogromnych zmianach, a co dopiero teraz, po niemal czterdziestu latach?

wilhelm tell - 2008-01-22, 17:09

Karnity gdzie w Złotej rękawicy Tomasz chodził po gzymsie


Kościół w Borecznie



Kanał Iławski Przechodzący przez jez. Karnickie 2 m powyżej lustra wody

cwaniak - 2008-02-15, 00:22

Pan Anatol rządzi :)

szacunek dla Nienackiego za to, że wyśmiał takich typków :564:

Prot - 2008-03-21, 18:38

Bardzo fajna część, fajne przygody postacie icała historia, Nienacki znuwu napisał wspaniałą książkę.
TomaszNN - 2008-03-27, 07:29

wilhelm tell napisał/a:
Kościół w Borecznie

Masz może więcej zdjęć tego kościoła ?

Janiak - 2008-05-06, 17:07

Może nawet fajna, ale coś mi do gustu nie przypadła, nie wiem czemu :065: ... Też uważam, że historia ciężarówki zeszła trochę "za bardzo" na dalszy plan.
michaŁ - 2008-05-11, 00:18

Kurde, kiedyś przeczytam po raz kolejny Nowe przygody.... i Złotą rękawicę, spakuję manatki i pojadę nad ten Jeziorak! I chyba będzie to jadna z bardziej podniosłych chwil w moim życiu.
duszek480 - 2008-06-12, 17:58

Jedna z najlepszych PS-ów.Fajna atmosfera,ciekawa przygoda,ale dziwne zakończenie.no dochodzi to,że Tomasz nie odkrył skarbów tylko je odebrał.Ogólnie jednak to książka SUPER!!!
Czesio1 - 2008-08-25, 11:59

michaŁ, jak już odwiedzisz Jeziorak to koniecznie podziel się wrażeniami. Ja w tym roku po urlopie jestem ale już planuję następny i cały czas gdzieś mi się otwiera mapka na okolicę Jezioraka, ciekawe dlaczego? ;-)
Nowy przygody są super, tak jak napisał TomaszNN nie tylko uczą ale i wychowują. No i jakby nie patrzeć to tereny najbliższe autora.

michaŁ - 2008-08-25, 12:50

Chwilowo już skończyłem urlop, więc w tym roku już nie da rady. Odwiedziłem za to parę innych miejsc związanych z Panem Samochodzikiem. Więc nie tracę nadziei na ten Jeziorak, wierzę, że nadejdzie ta chwila.
TomaszNN - 2008-08-25, 17:09

Michał może napiszesz jakąś relacje okraszoną zdjęciami ?? :027:
Czesio1 - 2008-08-26, 09:52

michaŁ, to może za rok? A nóż widelec się spotkamy na szlaku?
michaŁ - 2008-08-26, 10:17

Niewykluczone :) Wszystko w swoim czasie!
Czesio1 - 2008-08-26, 12:14

Oby do lata!! :)
Szara Sowa - 2008-11-13, 19:10
Temat postu: Re: Nowe przygody
Pietia napisał/a:
ale chyba nikt nie powie, ze np "Ksiega strachow" jest fajna a "Tajemnica tajemnic" nudna:)


To chyba będę pierwszy, bo tak właśnie myślę! :p

A Nowe Przygody także cenię, bo lubię przyrodę, wędkuję, zawsze marzyłem o biwakach nad jeziorem, o pływaniu amfibią to nawet nie marzyłem...
Przyjemna lektura, choć może psychologiczne zwycięstwo nad bandą trochę zbyt łatwe, mało życiowe...
Ale ogólnie czyta się świetnie i nie ma nic do rzeczy to ze zagadka historyczna jest tylko gdzieś w tle.
Szkoda tylko ze Jeziorak już nie tak czysty jak kiedyś....

kapiszon - 2008-11-18, 06:24

dla mnie nowe przygody to rewelacja podobały mi sie fragmenty o łowieniu ryb , zbieraniu rosówk , gdyż mieszkam na mazurach i jestem zapalonym rybakie .Tą ksiażke polecam innym.
Szara Sowa - 2008-11-18, 10:43

kapiszon napisał/a:
jestem zapalonym rybakie


Chyba jednak wędkarzem...

Even - 2008-11-18, 11:33

Szara Sowa napisał/a:
kapiszon napisał/a:
jestem zapalonym rybakie


Chyba jednak wędkarzem...


Nigdy nie wiadomo :)
Kiedyś na mazurskim jeziorze widziałem zapalonych rybaków. Łowili wioząc agregat na łodzi. :diabelek:

Szara Sowa - 2008-11-18, 12:06

Ale kolega pisze o zbieraniu rosówek a coś takiego sie rybakom nie zdarza.... ;-)
Sam jestem wędkarzem to wiem :p

Even - 2008-11-18, 13:00

Może to dwa oddzielne hobby? Rybactwo i rosówkarstwo? :p
Szara Sowa - 2008-11-18, 13:52

He he
Wygląda na to ze sprawę jednoznacznie wyjasnić zdoła tylko kolega kapiszon!
;-)

kapiszon - 2008-11-18, 15:02

znaczy wędkrzem u mnied (na jezorze ok 500 m ) też brał ładny linek karaś a policjanty wzieli agregat i teraz bierze (sorry za wyrażenie ) gówno !
Szara Sowa - 2008-11-18, 15:07

To masz przechlapane bo musisz zabierać zawsze mydło i recznik :(
kapiszon - 2008-11-19, 06:40

nie tak zawsze ;-)
Konfiturek - 2009-03-10, 09:42

Książka ma bardzo fajny, wakacyjny klimat-tylko te próby wychowywania dzieci przez pana Tomasza troche nudnawe. Przyznaam że momentami się nudziłem przy tych niektórych moralizatorskich fragmentach książki. Bo chyba głównie o to tu Nienackiemu chodziło.
Jednak wolałem zagadki historyczne na pierwszym planie. A gdyby jeszcze autor podkręcił wątek tych uciekających Niemców a wraz z nimi zagłady pewnego świata który tu przez lata się wykształcił, no i tej zatopionej ciężarówki- można tu było ten wątek o wiele ciekawiej wykorzystać- to myśle że dla mnie byłaby o wiele ciekawsza.. :D
O przepraszam- nie każdy musi mieć mój gust.. :)

Czesio1 - 2009-03-10, 12:13

Może dlatego, że Pan Tomasz był historykiem sztuki a nie nauczycielem to jego morały nie bardzo przypadły Ci do gustu?
Mi ta część bardzo się podobała bo są w niej echa wakacyjnych wypoczynków nad wodą. Poza tym osoba Marty to chyba moja ulubiona postać z całej serii, obok oczywiście głównego bohatera.

Konfiturek - 2009-03-10, 15:38

Jest rzeczywiście tak jak mówisz czesiu - pewnie to mi troche "nie pasuje". Dopiero jak mi powiedziałeś że bardzo polubiłeś Marte- zwróciłeś na nią moją uwagę- rzeczywiście Marta jest super! I nie musiała wcale być kapitanem Nemo- typowa, normalna dziewczyna ze wsi, interesująca się wędkarstwem. Nie jak te przesłodzone laleczki w poprzednich częściach, kręcące się wokół pana Tomasza. Bardzo fajna postać.

Wiesz co jeszcze tak mnie troche hmm zastanowiło? Ten numer w dzisiejszych czasach by raczej nie przeszedł- chodzi mi o "opiekowanie" się Bronką. Może to ja troche przesadzam, może to jest poprostu znak obecnych czasów, ale o ile częste kontakty pana Tomasza z dziećmi mi wcześniej nie przeszkadzały,o ile teraz troche mnie to raziło.Może poprostu to ja przesadzam, ale raczej dzisiaj to nie byłby dobry przykład dla dzieci.

Czesio1 - 2009-03-10, 16:19

Konfiturek napisał/a:
Dopiero jak mi powiedziałeś że bardzo polubiłeś Marte- zwróciłeś na nią moją uwagę- rzeczywiście Marta jest super! I nie musiała wcale być kapitanem Nemo- typowa, normalna dziewczyna ze wsi, interesująca się wędkarstwem.


Dokładnie! Nie tylko normalna dziewczyna ze wsi ale do tego skromna.


Konfiturek napisał/a:

Wiesz co jeszcze tak mnie troche hmm zastanowiło? Ten numer w dzisiejszych czasach by raczej nie przeszedł- chodzi mi o "opiekowanie" się Bronką. Może to ja troche przesadzam, może to jest poprostu znak obecnych czasów, ale o ile częste kontakty pana Tomasza z dziećmi mi wcześniej nie przeszkadzały,o ile teraz troche mnie to raziło.Może poprostu to ja przesadzam, ale raczej dzisiaj to nie byłby dobry przykład dla dzieci.


No czasy na pewno się zmieniły to nie ulega wątpliwości. Wątek "opiekowania" się Bronką wynikał chyba z tego moralizatorskiego trochę tonu książki. Mnie uderzył inny fakt. Mianowicie taki, że trochę to za łatwo poszło Panu Tomaszowi. Bo przypomnijmy sobie początek książki kiedy istniała obawa, że banda Czarnego Franka może nawet pobić Pana Tomasz gdy ten stanął w obronie Marty a potem ni stąd ni zowąd nagle Franek (zresztą Roman w pewnym sensie też) stają się łagodni jak baranki w stosunku do naszego bohatera. Może to też znak czasów? Bo wydaje mi się że w dzisiejszych czasach to w ogóle by nie przeszło.

Even - 2009-03-10, 17:14

czesio1 napisał/a:
Mnie uderzył inny fakt. Mianowicie taki, że trochę to za łatwo poszło Panu Tomaszowi. Bo przypomnijmy sobie początek książki kiedy istniała obawa, że banda Czarnego Franka może nawet pobić Pana Tomasz gdy ten stanął w obronie Marty a potem ni stąd ni zowąd nagle Franek (zresztą Roman w pewnym sensie też) stają się łagodni jak baranki w stosunku do naszego bohatera. Może to też znak czasów? Bo wydaje mi się że w dzisiejszych czasach to w ogóle by nie przeszło.


Nienacki tylko pokazał starą prawdę, że chuligani mocni są w grupie. Pojedynczo w większości przypadków stają się potulni jak Franek.

Czesio1 - 2009-03-10, 18:45

Even napisał/a:

Nienacki tylko pokazał starą prawdę, że chuligani mocni są w grupie. Pojedynczo w większości przypadków stają się potulni jak Franek.

W części się zgodzę z Tobą, ale przecież był też moment, w którym banda przepływała niedaleko Pana Tomasza, widzieli go a jednak nie próbowali dać nauczki bohaterowi nie wtykania nosa w nie swoje ich zdaniem sprawy? A przecież okazję mieli. Dziś chyba by to nie przeszło.

Even - 2009-03-10, 19:42

czesio1 napisał/a:

W części się zgodzę z Tobą, ale przecież był też moment, w którym banda przepływała niedaleko Pana Tomasza, widzieli go a jednak nie próbowali dać nauczki bohaterowi nie wtykania nosa w nie swoje ich zdaniem sprawy? A przecież okazję mieli. Dziś chyba by to nie przeszło.

Masz rację, ale nie jest to takie jednoznaczne. Pomijając aspekty psychologiczne (nie mieli "widowni" przed którą mogli się popisać), pobicie Tomasza tylko pogorszyło by ich sytuację. Na pewno zgłosił by on to zdarzenie organom ścigania. A one znały personalia przywódców bandy.Rozbój to nie drobne kradzieże i szybko banda znalazła by się za kratkami. Wspominał o tym w innym miejscu książki milicjant, tłumacząc, że w każdej chwili można się rozprawić z bandą, tylko siły i środki do tego niezbędne były by niewspółmierne do korzyści płynącej z tej akcji. Co innego ścigać bandytów, a co innego drobnych złodziejaszków. Widocznie Franek nie był taki głupi i zdawał sobie z tego sprawę.
Inna przyczyna, to "moralizatorska" konwencja powieści, nie do pomyslenia by było, żeby zło wygrało z dobrem.

michaŁ - 2009-03-11, 15:48

Wtedy też były niezłe zakapiory. A i dzisiaj młodzież potrafi być bardzo brutalna i bezwzględna. Porównując dawne czasy do obecnych, chyba jednak ci zdemoralizowani byli bardziej zdemoralizowani kiedyś, ogół był mniej zdemoralizowany niż jest to dzisiaj. Teraz sytuacja przypomina trochę wodę w naczyniach połączonych - poziomy się wyrównują, zdemoralizowani są trochę mniej zdemoralizowani, natomiast wzrósł poziom demoralizacji "zwykłej" młodzieży. Może to wynika z tego, że ci zdemoralizowani aż tak się nie odznaczają na tle "zwykłej" młodzieży, jak kiedyś...
Gregoriusmagnus - 2009-03-25, 17:05

Lubię ta cześc "Pana Samochodzika". Ach te klimaty mazurskie... Ale tą częśc najbardziej lubię za wędkowanie. Kolejna dziedzina wiedzy, kolejna pasja, którą Nienacki podsuwa młodym czytelnikom jako alternatywa: harcerstwo, numizmatyka, wędkarstwo, turystyka... duzo tego, ale konieczne dla młodego czytelnika
presto - 2009-04-11, 12:39

Najlepsza powieść z dotychczasowych, które udało mi się w ostatnich tygodniach przeczytać.
Co ciekawe, sama zagadka historyczna nie jest tu najważniejsza. Ciekawsze jest kim jest tajemniczy Nemo (choć to akurat nie było trudne), czy jak zakończy się sprawa bandy Czarnego Franka. Do tego pięknie opisany mazurski krajobraz okolic Jezioraka, co powoduje, że człowiek ma ochotę wsiąść w samochód i ruszyć jak pan Tomasz w nieznane.

Ocena: 6/6
Jedynie co mi przeszkodziło, to urwane zakończenie. Chętnie bym się dowiedział co się stało z Martą, Frankiem, Krawacikiem (tego pewnie aresztowano), czy z najśmieszniejszą postacią panem Anatolem.

Gregoriusmagnus - 2009-04-11, 13:02

ja tak mam za każdym razem gdy czytam "Samochodzika"... jechac i zobaczyc na żywo te miejsca... Frombork, Pojezierze Mysliborskie, Mazury... już troszkę widziałem, ale za to ile przede mną :D
Mistrz - 2009-04-20, 16:38
Temat postu: Nowe Przygody
Najbardziej godną uwagi postacią jest Wacek Krawacik i sposób w jaki wszedł w posiadanie tytułu księcia spiningu wg Czarnego Franka
michaŁ - 2009-05-12, 19:50

Zawsze jak czytam o tym, jak Marta smażyła szczupaka to mam taką ochotą na smażoną rybę, że szok. Bardzo sygestywny opis.
Czesio1 - 2009-05-12, 20:15

michaŁ napisał/a:
Zawsze jak czytam o tym, jak Marta smażyła szczupaka to mam taką ochotą na smażoną rybę, że szok. Bardzo sygestywny opis.

Zwłaszcza gdy podany będzie przez tak miłą i sympatyczną osóbkę jak Marta, prawda?

TomaszNN - 2009-05-13, 17:27

Z takiej ręki nawet szprotka to delicje ;-)
matteo8282 - 2009-05-16, 19:11

Taaa ja też uwielbiam ryby aż ślinka cieknie heh
Szara Sowa - 2009-05-16, 19:52

Taka ciekawostka, którą niedawno znalazłem na zaprzyjaźnionej stronie nienacki.art.pl.
Jest to opis poszukiwania przez Nienackiego (poprzez ogłoszenie prasowe) domu na wsi

"Po dwóch tygodniach podróży i wielu rozczarowaniach, już niemal zupełnie zniechęcony, znalazłem się na krętej asfaltowej drodze, wijącej się przez ogromny mieszany las mazurski, rozciągający się wzdłuż zachodniego brzegu potężnego Jezioraka. W mojej kieszeni były jeszcze tylko dwie koperty z ofertami, traciłem więc nadzieję, że spełnią się moje marzenia. Pamiętam, tego dnia padał deszcz, ponad sto kilometrów jechałem przy wtórze nieustannego szmeru wycieraczek, zmęczony samotnością i głodny. Ale mimo deszczu i zmęczenia, las wydawał mi się przepiękny, a jezioro, które od czasu do czasu dostrzegałem między drzewami - zachwycało jakimś dziwnym urokiem. Adres na kopercie został napisany niewprawną ręką, nie mogłem go dokładnie odczytać, nic więc dziwnego, że dwukrotnie pomyliłem drogę. Pamiętam, że w pewnej chwili, po przejechaniu jakiejś małej wioski mazurskiej, znowu znalazłem się w lesie na grząskiej od błota drodze, dookoła rósł młody las, raptem droga urwała się, prowadziła do nikąd, a właściwie do wąskiego przesmyku, łączącego jezioro Płaskie z Jeziorakiem. Kiedyś przez ów przesmyk można było przedostać się promem, ale to musiało być dawno, prom butwiał zalany wodą. „Oto i kres mej podróży” - pomyślałem - „Chyba najwyższa pora, aby wrócić do miasta i rozstać się z marzeniami o domu nad jeziorem”. Byłem tak zmęczony, że rzeczywiście miałem już chęć zaprzestać poszukiwań adresata jednego z ostatnich listów z propozycją sprzedaży domu nad jeziorem. Wysiadłem z samochodu, aby odpocząć od szmeru wycieraczek, i przepełniony żalem, że nie spełnią się moje marzenia, przykucnąłem nad wodą, spoglądając na jej spokojną toń. Czy mogłem wówczas przypuszczać, że w tym przesmyku do niedawna spoczywała zatopiona podczas wojny ciężarówka ze zbiorami muzealnymi, że ten prom, ten przesmyk - zostaną przeze mnie opisane w powieści "Nowe przygody Pana Samochodzika", a historia o zatopionej ciężarówce będzie główną osią akcji tej powieści?"

Ciekawe, prawda?

matteo8282 - 2009-05-22, 16:12

Ciekawe, ciekawe interesujący fragment :516:
Castor Troy - 2009-07-02, 16:06

Hi,

Drogie koleżanki i koledzy,

Przeczytałem kolejną przygodę Pana Samochodzika, i tak jak do tej pory spróbuję w kilku słowach opisać swoje wrażenia.

"Nowe przygody Pana Samochodzika" to piąta część z "dwunastoksięgu". Po "trylogi" przygód z harcerzami przy boku, i po "stacjonarnej" wizycie w "Niesamowitym Dworze" tym razem główny bohater, stara się odnaleźć zatopioną pod koniec wojny w jeziorze ciężarówkę. Auto wiozło prawdopodobnie łupy zrabowane przez Niemców uciekających z ziem Warmii i Mazur przed nadciągającymi wojskami armii czerwonej. Miejscem akcji jest "Jeziorak", przepiękne jezioro leżące w krainie 1000 jezior. Także tym razem już na początku tomu byłem bardzo podekscytowany bo mój spaniały bohater wyruszył na w poszukiwaniu przygody na szlak wielkich jezior mazurskich, które tak kocham...

Śliczna letnia pogoda, obmywające z lekka brzegi fale na jeziorze, szumiące zarośla i lasy na brzegu, ludzie siedzący w bufecie, czekając na prom, popijają zimną oranżadę... tak zaczyna się ta książka. Autor jak zawsze potrafi wspaniale opisywać zwyczajne i normalne sytuacje z jakimi spotykamy się na co dzień. Niby nic nadzwyczajnego ale jak pięknie Pan Zbigniew potrafi zbudować na takiej bazie akcję. To właśnie dzięki Jego wspaniałym umiejętnością pochłonąłem tą książkę w 1 dzień.

Pan Tomasz podejmując się znalezienia zatopionej w jeziorze ciężarówki, wiedział, że będzie miał bardzo trudne zadanie. Będąc sam, miał bardzo zawężone spektrum działania i niewiele mógł zrobić, obserwował podejrzanych według niego osobników. Jednakże, jak zawsze spotkał na swojej drodze wiele ciekawych ludzi, którzy w mniejszy lub w większy sposób pomogli mu w rozwiązaniu zagadki.

Autor zmienił, jakby dla odskoku, pewnie i dla siebie i dla czytelników, trochę formę tego tomu. Odnalezienie ciężarówki, a więc główny cel przyjazdu na miejsce został odstawiony jakby na bok i żył własnym życiem. Pana Tomasza pochłonęła inna przygoda... Wiadomo, wakacje więc nad "Jeziorak" zjechali się różni turyści, zwykłe mieszczuchy (Pan Anatol z przyjacielem i z żonami), nie wyszumiana młodzież (Gang Czarnego Franka), wspaniali w swoim mniemaniu wędkarze (Wacek Krawacik z załogą) i tajemni wędrowcy, poszukiwacze przygód (płetwonurek). Pojawia się również tajemnicza Marta, studentka, która wraca co roku do rodziców nad "Jeziorak" na wakacje. I jak zawsze z takiej mieszanki powstał niezły galimatias.

Pan Tomasz, obserwując jezioro, szukając miejsca zatopienia samochodu, poznaje oczywiście tych ludzi i z nimi przeżywam różne ciekawe historie. Okazuje się, że młodzi ludzie z Gangu Czarnego Franka, poznani na początku książki, zaczynają być "sławni", w złym tego słowa znaczeniu. Okazują się chuliganami, kradną ryby, niszczą rybakom sieci i bardzo przeszkadzają normalnym turystom w wakacyjnym odpoczynku. Ich występkom stara się przeszkadzać tajemniczy Kapitan Nemo, który, stara się krzyżować plany gangu. Pan Tomasz stara się poznać Nemo, dowiedzieć się czegoś, o ciężarówce ale także, pomaga Kapitanowi w walce z grupą Czarnego Franka. W dalszej części przygód Pan Tomasz pokazał, że oprócz odszukiwania skarbów ma również zdolności psychologiczno-moralizatorskie, sprowadzając czy to Bronkę czy to Czarnego Franka na dobrą drogę.

Książka, utrzymana w tej konwencji, według mnie jest jeszcze bardziej ciekawa. Czytając ją, cały czas zastanawiałem się co z niewyjaśnioną sprawą samochodu ale także pochłonięty byłem "rozbiciem" gangu...

Autor pokusił się tu, o zahaczenie tematu wędkarstwa. Praktycznie wszystkie postacie w większy czy w mniejszy sposób wędkowały. Ja, jako wędkarz z zamiłowania, z przyjemnością czytałem opisy połowów Wacka Krawacika, Pana Anatola, jego przyjaciela oraz tajemniczej Marty, mistrzyni spinningu. Fantastyczne opisy przyrody, łowionych ryb, a także opisy biwaków nad wodą, gdzie, w ciepłe letnie wieczory smażono złowione okazy takie jak ten sławny szczupak Marty, spowodowały to, że ostatni weekend spędziłem nad wodą!

Jedynym malutkim minusem książki jak dla mnie było trochę za mocne odstawienie "na bok" głównego celu wyprawy Pana Samochodzika. Zagadka rozwiązała się w sumie sama, dzięki tajemniczemu płetwonurkowi, który to odnalazł ciężarówkę. Pan Tomasz, tak naprawdę przyszedł na gotowe ale ALE... Czy tak naprawdę zawsze musi być tak samo?

Mimo tego, że Pan Tomasz jak zwykle, pływał wehikułem po jeziorze, ścigał się nim z zawrotna prędkością po nieznanych drogach, poznał ciekawą i piękna kobietę, osiągnął główny cel czyli rozwiązanie zagadki to jednak wszystko to było gdzieś tam z boku... Królowała wakacyjna, mazurska przygoda, która była nie mniej ciekawa, a może ciekawsza niż zatopiony samochód...

Taka przygoda na "przewietrzenie" głowy, była według mnie potrzebna.

PawelK - 2009-07-02, 17:21

Hejka,

Jak zwykle wspaniała recenzja tylko to:

przeszkadzają normalnym turystą w wakacyjnym odpoczynku. Ich występką stara się przeszkadzać tajemniczy Kapitan Nemo

please popraw

Pigeon - 2009-08-10, 13:35

Mnie bardzo podobała się ta książka. Bardzo mnie śmieszył pan Anatol i jego wypowiedzi. Wehikuł zbudowany na silniku motocyklowym. :D Bardzo przyjemnie mi się czytało.
Iwmali - 2009-09-05, 10:00

Znalazłam nową książkę w necie pod tytułem "Pan Samochodzik i Mazury Zachodnie". :D Nawet nie wiedziałam,że Nienacki i taką napisał! ;-) Oto link:
http://mazuryzachodnie.bl...amochodzik.html

Pigeon - 2009-09-05, 10:28

To jakaś podpucha z tym PS i Mazury zachodnie. Okładkę ma Templariuszy. Chyba się komuś bardzo nudziło...
Pan Tragacik - 2009-09-06, 15:09

Wystarczyło poczytać żeby dowiedzieć się, że chodzi o artykuł o Tomaszu i jego podbojach na Mazurach :]
Pan Tragacik - 2009-09-06, 15:16

iwmali: chyba wiem kim jest "Anonimowy" ;)
Iwmali - 2009-09-06, 22:10

Pan Tragacik napisał/a:
iwmali: chyba wiem kim jest "Anonimowy" ;)


Cicho...sza...Panie Tragacik,bo się wyda! :D

Pan Tragacik - 2009-09-07, 10:35

Same tajemnice... ale wszystkie poliszynelowe :P
ruda wiewiórka - 2009-09-24, 16:24

najbardziej podobal mi sie pan Anatol , jego madrosci i wskazowki, chodzaca alfa i omega
MIR66 - 2009-09-30, 17:30

Od tej książki zaczeła się moja przygoda z serią. Często bywam nad Jeziorakiem i staram się odnaleść miejsca opisane w "Nowych". Ale Jeziorak i okolice zmieniają się z roku na rok i coraz trudniej tam znaleść oazy ciszy i spokoju jakie były tam jeszcze w latach '80 :(
LuDi - 2009-11-25, 19:41

Ja mam nadzieję że kiedyś pojadę na Warmię i Mazury nad Jeziorak...
Muszę przyznać że ten Pan Samochodzik bardzo mi sie podobał ;)

Stefanmalek - 2009-11-25, 20:09

Jedno z moich "marzeń" do spełnienia to pojechać nad Jeziorak i/lub do Jerzwałdu. Zwiedziłem większość Warmii i Mazur, ale nie byłem w tych miejscach.


Wracając do książki, to muszę przyznać, że dla mnie jest w czołówce. Szczególnie postać Marty i jej rozmowy z Tomaszem.

Kapitan Nemo - 2009-11-29, 17:03

Moja najlepsza ksiazka z PS nie ma slow aby oddac klimat tej ksiazki,jak ja czytam to to czuje ten upal ten wiatr i smak ryby jaka jadl Pan Tomasz
Sam wysluchuje pouczajacych wypowiedzi Pana Anatola :D
To ta ksiazka skusila mnie aby pojechac na Jeziorak i do Jerzwaldu i juz od tej pory jezdzilem tam tylko jak mialem mozliwosc
Pierwsze miejsce :p

Czesio1 - 2009-11-29, 20:13

Kapitan Nemo napisał/a:
Moja najlepsza ksiazka z PS nie ma slow aby oddac klimat tej ksiazki,jak ja czytam to to czuje ten upal ten wiatr i smak ryby jaka jadl Pan Tomasz
Sam wysluchuje pouczajacych wypowiedzi Pana Anatola :D
To ta ksiazka skusila mnie aby pojechac na Jeziorak i do Jerzwaldu i juz od tej pory jezdzilem tam tylko jak mialem mozliwosc
Pierwsze miejsce :p

Mam pytanko tak do Kapitana Nemo jak i do paru innych forumowiczów. Czy unikanie polskich znaków wynika li tylko z lenistwa czy jest jakiś inny powód?

PawelK - 2009-11-29, 20:33

Eeee mi to się trafia, jak piszę równolegle w jedny oknie maila po angielsku a w drugim posta :-)
Czesio1 - 2009-11-29, 20:44

PawelK napisał/a:
Eeee mi to się trafia, jak piszę równolegle w jedny oknie maila po angielsku a w drugim posta :-)

Tylko mi nie mów Paweł, że oba maile piszesz równolegle? Tego po angielsku lewą ręką na jednej klawiaturze a drugiego po polsku prawą? :D

PawelK - 2009-11-29, 21:11

czesio1 napisał/a:
PawelK napisał/a:
Eeee mi to się trafia, jak piszę równolegle w jedny oknie maila po angielsku a w drugim posta :-)

Tylko mi nie mów Paweł, że oba maile piszesz równolegle? Tego po angielsku lewą ręką na jednej klawiaturze a drugiego po polsku prawą? :D


Nie, nie, piszę na jednej klawiaturze dwuręcznie. Ale jak piszesz bez polskich znaków i za chwilę masz pisać po polsku, to ten brak polskiej czcionki zostaje.

Pan Tragacik - 2009-11-29, 21:13

Mi jeszcze brak polskich znaków tak nie przeszkadza - na pewno mniej niż błędna ortografia. Sam czasem nie mam możliwości pisania ogonków, ale staram się jak mogę.
Kapitan Nemo - 2009-12-02, 17:14

Czesio1 nie uzywam znakow Polskich bo to juz tak z przyzwyczajenia od bardza dawna nie mieszkam w Polsce i jakos nie przywiazuje do tego wagi.
Jesli chodzi o mnie to nie ma znaczenia czy ktos uzywa te znaki czy nie-oczywiscie jest to moje zdanie ;-)

Czesio1 - 2009-12-02, 17:26

Kapitan Nemo napisał/a:
Czesio1 nie uzywam znakow Polskich bo to juz tak z przyzwyczajenia od bardza dawna nie mieszkam w Polsce i jakos nie przywiazuje do tego wagi.
Jesli chodzi o mnie to nie ma znaczenia czy ktos uzywa te znaki czy nie-oczywiscie jest to moje zdanie ;-)

No ale mam nadzieję, że nie zapomniałeś polskich liter na dalekiej obczyźnie?
Nie tułaj się po świecie tylko wracaj do naszej Polski. :)
Co do mnie to zdecydowanie wolę pisanie z polską czcionką.

Kapitan Nemo - 2009-12-02, 17:46

Jeszcze pare latek i Mazury beda moje :D
Czesio1 - 2009-12-02, 22:09

Kapitan Nemo napisał/a:
Jeszcze pare latek i Mazury beda moje :D

Oj, no nie bądź taki pazerny Kapitanie Nemo! Chyba podzielisz się z nami? Bo ja mam zamiar kiedyś tam się wybrać. :)

Iwmali - 2009-12-02, 22:19

Kapitan Nemo napisał/a:
Jeszcze pare latek i Mazury beda moje :D

Kapitan Nemo chyba chce kupić całe Mazury,ale zostaw coś dla nas,fanów PS! :027: :D

Robin - 2009-12-02, 22:25

Cytat:
Mam pytanko tak do Kapitana Nemo jak i do paru innych forumowiczów. Czy unikanie polskich znaków wynika li tylko z lenistwa czy jest jakiś inny powód?


Lenistwo??? No wiesz... Czasami i brak ogonkow sie przydaje - pamietam w skojarzeniach byl np. reb Löwe, hehe... Ale faktem jest, ze czasem daje sie to we znaki i czlowiek czuje sie ortograficznie "uposledzony" :oops: ehhhhhhhh...

gawronzo - 2009-12-17, 18:01

Mnie zawsze ciekawiły dwie kwestie związane z tą książką:

    Czy opisana historia z ciężarówką jest oparta na jakichś faktach?
    Dlaczego autor zamiast nazwy muzeum posługuje się skrótem "E."?

Pigeon - 2009-12-17, 19:44

Autor niejednokrotnie maskował nazwy miast. Dzięki temu w całej serii książek możemy znaleźć nazwy takie jak muzeum w K., miasto P., muzeum w E. Podejrzewam, że w przypadku litery E. może chodzić o Elbląg.
Unieski - 2009-12-17, 19:48

Z tym, że niekiedy był w tym niekonsekwentny, tak jak np. w "Niesamowitym Dworze", raz było miasteczko P., a raz Piotrków :p
gawronzo - 2009-12-18, 16:55

No dobra, ale dlaczego to robił? Podobnie z niektórymi nazwiskami. O ile ukrywanie nazwisk postaci, które być może mają odpowiedniki wśród rzeczywistych osób z otoczenia Z.N. potrafię zrozumieć - to dziwi mnie ukrywanie nazw miast czy też instytucji. :065:
michaŁ - 2009-12-18, 20:56

Instytucji?
gawronzo - 2009-12-21, 11:49

michaŁ napisał/a:
Instytucji?


Wydaje mi się, że w którymś wydaniu "Nowych przygód Pana Samochodzika" w treści było przynajmniej raz "muzeum E." zamiast "muzeum w E.".

W każdym razie nadal nie rozumiem czemu autor utajniał szczegóły tego typu (i to do tego nieudolnie jak to słusznie zauważyliście).

Gdzieś po głowie chodzi mi pewna hipoteza, iż chciał w ten sposób nadać fabule pozór autentyczności.

Szara Sowa - 2009-12-21, 11:58

Albo to taka maniera, podobnie jak Tomasz N.N.
Z drugie strony brzmi to po prostu bardziej tajemniczo, sprawia wrażenie że dotykamy spaw wielkiej wagi, ściśle tajnych itp.
A to E. mogłoby tez oznaczać muzeum np. w Ełku, co nawet byłoby bardziej prawdopodobne zważywszy na drogę ucieczki przed frontem. :)

Monika_S - 2009-12-26, 18:33

Właśnie odświeżyłam sobie ta część jako że dostałam ją w prezencie. Jest trochę mniej zagadkowo-historyczna to prawda, ale klimat Jezioraka i wakacji jak dla mnie rekompensuje wszystko. Zwłaszcza w zimowy wieczór miło jest poczytać o słonku i wodzie :D

Jeśli chodzi o muzeum - mnie też na myśl przyszedł Ełk, ale nie sprawdzałam nigdy czy pasuje do opisywanej trasy ciężarówki. Co do skrótu nazwy... może dane co do wywozu zabytków nie są w książce do końca zgodne z historią i dlatego autor nie ujawnia o jakie muzeum chodzi?

LuDi - 2009-12-26, 19:38

Monika_S napisał/a:
Zwłaszcza w zimowy wieczór miło jest poczytać o słonku i wodzie :D
Albo w letnie popołudnie :D np. na wakacjach na biwaku ;)
Monika_S - 2009-12-26, 19:43

Też zawsze myślałam, że Samochodziki 'wakacyjne' najlepiej czyta się latem i zwykle wtedy nachodziła mnie na nie ochota, ale teraz przekonałam się, ze czytanie ich zimą też ma swój urok :) Wniosek - zawsze jest dobry czas na przeczytanie Samochodzika jeśli tylko masz na to ochotę :D
LuDi - 2009-12-26, 19:52

Zgadzam się ;-) chociaż jak się teraz czyta to tak trochę tęskno do letniej pogody i przygód :D Ale na pewno wezmę się za odświeżanie któregoś z PS - może Złotej Rękawicy... :D
Kapitan Nemo - 2010-01-12, 13:27

Ach ten klimat :okulary2: NPPS to cieplo i zapach wody Jezioraka a moze jeszcze rybka :p
Czesio1 - 2010-01-12, 13:35

Kapitan Nemo napisał/a:
Ach ten klimat :okulary2: NPPS to cieplo i zapach wody Jezioraka a moze jeszcze rybka :p

I jeszcze usmażona rączką uroczej Marty... :)

Iwmali - 2010-01-12, 15:02

Kapitan Nemo napisał/a:
Ach ten klimat :okulary2: NPPS to cieplo i zapach wody Jezioraka a moze jeszcze rybka :p

Uwielbiam tą część przygód PS, zawsze na początek wakacji ją czytam od wielu lat i dlatego nie jest ona w bdb stanie, a o nową jest trudno! :D

eRKaZet - 2010-01-12, 20:58

Wczoraj wziąłem na warsztat NPPS. Zastanawia mnie jedna rzecz. W scenie pościgu z Wackiem Krawacikiem napisane jest, że z Iławy na Bukowiec jest kilkanaście/dzisiąt kilometrów. Po zastosowaniu fortelu PS wspomina, że Krawacika czeka kilka minut jazdy powrotnej do głównej drogi, potem kilka kilometrów asfaltu do Karczmisk i kilkanaście kilometrów wiejską drogą do wsi Wieprz, a następnie przejazd groblą na Bukowiec. O ile na powrót do głównej drogi, a następnie do Karczmisk potrzebował ok. 30 minut, to przejazd do wsi Wieprz zniszczoną drogą to już moim zdaniem kolejne 30-40 minut. Czemu więc Tomasz mówi, że na obejrzenie mapy ma tylko kwadrans? Pomijając czas potrzebny na dopłynięcie do Bukowca (2 km) i odpłynięcie, scena przy drzewie nie trwała więcej niż 5 minut. Myślę, że autor chciał dopisać jakąś scenę mającą się rozegrać w czasie pomiędzy wpłynięciem do jeziora a obejrzeniem mapy lub zwyczajnie się pomylił.

A i tak jest to jedna z najlepszych książek z serii w moim rankingu. Również miałem przyjemność pływać po Jezioraku, a czasami bywało się w Iławie co sobotę.

Iwmali - 2010-01-12, 21:06

eRKaZet napisał/a:
O ile na powrót do głównej drogi, a następnie do Karczmisk potrzebował ok. 30 minut, to przejazd do wsi Wieprz zniszczoną drogą to już moim zdaniem kolejne 30-40 minut.

Wiesz, że kiedyś też nad tym się zastanawiałam dlaczego ma tylko 15 minut na poszukanie i obejrzenie mapy? ;-)

Kapitan Nemo - 2010-01-12, 21:13

Musial plynac wolno bo opowiadal Bronce i Czarnemu Frankowi o wiehikule :D
Even - 2010-01-12, 21:49

Nie widzę tu żadnej sensacji. Kilka minut do szosy i kilka km szosą to najwyżej kilkanaście minut jazdy, a nie pół godziny. Wiejską drogą też nie musiał jechać 40 minut, szczególnie jak mu się spieszyło.
Wehikuł, chociaż z potężnym silnikiem, jednak nie był ślizgaczem, ani nawet motorówką. Miał duże zanurzenie i olbrzymi opór z powodu nieopływowych kształtów. Jego prędkość na wodzie to parę km/h. Na przepłynięcie 2 km potrzeba też sporo czasu.

Unieski - 2010-01-12, 21:59

Even napisał/a:
Jego prędkość na wodzie to parę km/h.

Ale miał licznik do 50 km/h :027:

Even - 2010-01-12, 22:06

unieski napisał/a:

Ale miał licznik do 50 km/h :027:

Ale to nie zamontowany licznik decyduje o osiągach :)

Unieski - 2010-01-12, 22:08

Even napisał/a:
unieski napisał/a:

Ale miał licznik do 50 km/h :027:

Ale to nie zamontowany licznik decyduje o osiągach :)

No to prawda :p

Ale chyba w żadnym tomie nie było napisane ile km/h wyciąga na wodzie?

Even - 2010-01-12, 22:13

Chyba nie? Nie pamiętam.
PawelK - 2010-01-12, 22:20

Even napisał/a:
olbrzymi opór z powodu nieopływowych kształtów. Jego prędkość na wodzie to parę km/h. Na przepłynięcie 2 km potrzeba też sporo czasu.


Autor uważał inaczej

Nienacki napisał/a:
Fryderyk był już na środku jeziora i zapewne robił wszystko, żeby jak najszybciej znaleźć się na drugim brzegu. Ale jego samochód był szeroki i ciężki, przód stawiał duży opór fali. Inaczej przedstawiała się sprawa z moim wehikułem, który miał kształt czółna. Gdy jeździł na kołach, wydawał się przez to śmieszny i brzydki, na wodzie jednak rozwijał większą szybkość.

Even - 2010-01-12, 22:38

Wehikuł rozwijał większą szybkość od samochodu Fryderyka. Z tym się oczywiście zgadzam. Ale to jest względne. Szybkość wyrażona w km/h na pewno nie była duża. Jak byśmy sobie nie wyobrażali przerobionego Ferrari, zawsze będzie to nieopływowe pływadełko o dużym zanurzeniu. Dodatkowy opór wodzie stawiały szeroko rozstawione koła.
alcotronic - 2010-01-14, 18:15

śruba zdaje się też nie była duża
Szara Sowa - 2010-01-14, 18:19

Even napisał/a:
Wehikuł, chociaż z potężnym silnikiem, jednak nie był ślizgaczem, ani nawet motorówką. Miał duże zanurzenie i olbrzymi opór z powodu nieopływowych kształtów. Jego prędkość na wodzie to parę km/h. Na przepłynięcie 2 km potrzeba też sporo czasu.


Tak rozumując to wyścigi na lądzie z szybkością ponad 100 km/h (już nie mówiąc o np. 180) wehikułem o karoserii przeznaczonej ponoć do pływania też byłyby niedorzecznością... :p
Tak że nie próbujcie tego brać na logikę!

AjEmMalinowski - 2010-01-15, 15:34

połknąłem wczoraj w jeden dzień. Tu odświeżenie po latach nie wyszło na złe jak w przypadku Księgi Strachów. Bardzo przyjemnie się czytało, wakacyjny mazurski klimat, bardzo śmieszna postać Kaznodziei i jego teksty - "kto księgi miłuje, nie miewa tęsknoty" :D , kultowy już pan Anatol i jego wszechwiedza na każdy temat, intrygująca Marta, dużo pływania wehikułem. Po latach co prawda śmiesznie brzmią groźne teksty wypowiadane przez członków bandy, zadziwia też błyskawiczna resocjalizacja Franka, ale można na to przymknąć oko. Jedna rzecz nie daje mi spokoju: przez cały czas Tomasz nawet na moment nie wziął pod uwagę, czego szuka tak naprawdę Wacek Krawacik i co tak naprawdę zawiera mapa. Było to moim zdaniem bardzo naciągane i naiwne, że Tomasz, człowiek myślący i bystry w tym przypadku zachowywał się jak dziecko we mgle. Poza tym odniosłem wrażenie, że cały wątek poszukiwania skarbów zszedł na trzeci plan, a główna część książki to nieustanne boje z bandą Franka. Niemniej jednak znacznie lepsza od słabej Księgi Strachów.
4-/6

LuDi - 2010-01-16, 19:50

mi także sie podobają Nowe Przygody PS (+5/6) :D Zastanawia mnie jedna rzecz:
AjEmMalinowski napisał/a:
Niemniej jednak znacznie lepsza od słabej Księgi Strachów.

Dlaczego SŁABEJ K.S.? W większości rankingów Księga Strachów jest chyba w czołówce...

AjEmMalinowski - 2010-01-17, 00:33

LuDi napisał/a:
Dlaczego SŁABEJ K.S.?

Słabej w MOIM odczuciu, ja się rankingami nie podpieram i nie podpierałem. Niekoniecznie coś co się podoba większości musi podobać się mnie (i vice versa). Rankingi to dla mnie czasem takie "jedzcie g...no, miliardy much nie mogą się mylić". Mnie się KS po latach nie spodobała i tyle.

johny - 2010-01-17, 01:13

Ładnie, żeś to określił, moim zdaniem KS jest jedną z lepszych ale to moje zdanie. Szacun za asertywność! :564:
LuDi - 2010-01-17, 19:28

moim zdaniem też jest jedną z lepszych, ale przecież: de gustibus non est disputandum :D :)
moskiewski - 2010-02-09, 16:47

Książka którą skończyłem wczoraj. Jak zwykle Nienacki dał tą niepewność. Długo ie wiedziałem kim jest "Kaznodzieja". Rozśmieszyła mnie postać Pana Anatola, przez cały czas bardzo podejrzliwa itp. Teraz zabiorę się za "Pan Samochodzik i Fantomas"
cuanabana - 2010-02-14, 15:27

A mnie postać Antola lekko irytowała :D . Podobnie jak Marta, sama nie wiem dlaczego. Wskazówki moralizatorskie Tomasza spodobały mi się, przecież on jest prawy i uczciwy, co miałby zrobić? :D Podoba mi się sposób rozwinięcia fabuły. Nienacki po raz kolejny przypomniał mi o moim postanowieniu: pojechać nad Jeziorak i popatrzeć na piękne, mazurskie krajobrazy. Boję się jednak, że krajobraz Jezioraka drastycznie się zmienił.
Iwmali - 2010-02-14, 17:07

cuanabana napisał/a:
Boję się jednak, że krajobraz Jezioraka drastycznie się zmienił.

Na pewno się zmienił przez tyle lat, ale nadal tam jest pięknie! :D Naprawdę pięknie! :)

LuDi - 2010-02-15, 13:08

iwmali napisał/a:
Na pewno się zmienił przez tyle lat, ale nadal tam jest pięknie! :D Naprawdę pięknie! :)

Właśnie; grunt to być optymistą :D

GrzegorzCh - 2010-02-15, 22:50

Przy okazji konkursu po raz kolejny przeczytałem Nowe Przygody i mam takie dwa spostrzeżenia:
Brodacz ukradł mapę komuś, kto potem został aresztowany w związku z fałszywymi znaczkami pocztowymi. W mnie aż się prosi, żeby po prostu sprawdzić wszystkich ostatnio zamieszanych w takie sprawy. Ile w końcu takich spraw w Warszawie (w tamtych latach) mogło być? Góra jedna na kilka lat. Jakby się okazało, że sprawca ma bliznę - sprawa rozwiązana. Oczywiście wiem, że Pan Samochodzik tylko podejrzewał, że mapa ma związek z zaginioną ciężarówką, ale jednak...

Druga sprawa to już przy samym zakończeniu - najpierw się dowiadujemy, że jach został zakotwiczony w przesmyku, a dopiero potem spotykamy dwóch chłopaków, którzy czekają na Romana. Czyżby Roman aż tak długo szedł z Bukowca do drogi, gdzie zostął złapany? tutaj 'timing' mi trochę nie pasuje...

edit: poprawiłem błąd rzeczowy - mapę ukradł Brodacz a nie Wacek Krawacik

PawelK - 2010-02-16, 00:28

GrzegorzChyla napisał/a:
Przy okazji konkursu po raz kolejny przeczytałem Nowe Przygody i mam takie dwa spostrzeżenia:
Wacek Krawacik ukradł mapę komuś, kto potem został aresztowany w związku z fałszywymi znaczkami pocztowymi. W mnie aż się prosi, żeby po prostu sprawdzić wszystkich ostatnio zamieszanych w takie sprawy. Ile w końcu takich spraw w Warszawie (w tamtych latach) mogło być? Góra jedna na kilka lat. Jakby się okazało, że sprawca ma bliznę - sprawa rozwiązana. Oczywiście wiem, że Pan Samochodzik tylko podejrzewał, że mapa ma związek z zaginioną ciężarówką, ale jednak...


O ile dobrze przeczytałem to o tym, że mapa została skradziona "komuś" wiedzą:
1. Wacek Krawacik
2. Brodacz
3. Czytelnicy
Ponieważ ani Wacek ani Brodacz nie powiedzieli tego Panu Tomaszowi, a Czytelnicy nie mieli okazji, to chyba powinno wyjaśnić Twoje wątpliwości.

Unieski - 2010-02-16, 15:58

GrzegorzChyla napisał/a:
Wacek Krawacik ukradł mapę komuś, kto potem został aresztowany w związku z fałszywymi znaczkami pocztowymi.

Przecież to Brodacz ukradł.

Iwmali - 2010-02-16, 17:05

unieski napisał/a:
GrzegorzChyla napisał/a:
Wacek Krawacik ukradł mapę komuś, kto potem został aresztowany w związku z fałszywymi znaczkami pocztowymi.

Przecież to Brodacz ukradł.

Panowie tak namieszaliście, że ja już nie wiem kto komu ukradł i kto ukradł! :galy:

Unieski - 2010-02-16, 17:09

iwmali napisał/a:
unieski napisał/a:
GrzegorzChyla napisał/a:
Wacek Krawacik ukradł mapę komuś, kto potem został aresztowany w związku z fałszywymi znaczkami pocztowymi.

Przecież to Brodacz ukradł.

Panowie tak namieszaliście, że ja już nie wiem kto komu ukradł i kto ukradł! :galy:

Brodacz ukradł z mieszkania Człowieka z blizną mapę, gdy odwiedził jego matkę, która poszła mu zrobić herbatę (tak dokładanie to z szafy bodajże), którą potem jemu i Wackowi Krawacikowi zwinęli Roman i Lisia Skórka :p

GrzegorzCh - 2010-02-16, 19:04

PawelK napisał/a:

O ile dobrze przeczytałem to o tym, że mapa została skradziona "komuś" wiedzą:
1. Wacek Krawacik
2. Brodacz
3. Czytelnicy

4. Tomasz - od kiedy podsłuchał rozmowę Brodacza i Wacka w 6 rozdziale.

Sokole Oko - 2010-02-27, 08:41
Temat postu: Wrażenia
Fajowo że Wilhelm Tell też tu był. :D jedyny minus to to że Wszystko jest takie tajemnicze. :pomysl: :065:
Unieski - 2010-02-27, 08:45

Sokole Oko napisał/a:
jedyny minus to to że Wszystko jest takie tajemnicze. :pomysl: :065:

To źle?

She71 - 2010-02-27, 10:02

unieski napisał/a:
Sokole Oko napisał/a:
jedyny minus to to że Wszystko jest takie tajemnicze.

To źle?


Jak dla mnie super,trzeba trochę wysilic szare komórki :D A potem,jak już wszystko staje się wiadome... "to przecież było takie oczywiste" :D

Iwmali - 2010-05-27, 11:50

Jak Wam się podobają moje wypociny?
http://www.polskaniezwykl...n/1642516352.id

Szara Sowa - 2010-05-27, 11:59

Twoje? No to gratulki! :D
Iwmali - 2010-05-27, 12:07

Szara Sowa napisał/a:
Twoje? No to gratulki! :D

Moje Szara Sowo, kupę artykułów, które piszę mają jakieś powiązania z Nienackim i Panem Samochodzikiem! :D Tak jak kiedyś obiecałam, chciałabym zrobić osobny artykuł "Śladami Pana Samochodzika", ale nie wiem czy Redakcja się zgodzi! :027:

Michaił Tomatov - 2010-05-27, 12:19

Moje gratulacje iwmali :564:
PawelK - 2010-05-27, 13:26

Ja proponuję jeszcze popatrzeć na profil iwmali na tej stronie:

Miejsce w rankingu 1, 97670 punktów!!! :564:

Szara Sowa - 2010-05-27, 13:42

SZOK!!!! :564:

:564: :564: :564:

krystyna - 2010-05-27, 13:51

brawo iwmali:)
Iwmali - 2010-05-27, 13:52

Dzięki Panowie i Panie za uznanie, ale to naprawdę dla mnie największa przyjemność dodawać zdjęcia i nowe miejsca do Polski Niezwykłej, z tym przewodnikiem podróżuję już od wielu, wielu lat! :)
Karen - 2010-05-27, 16:54

Iwmali -gratulacje :564:
She71 - 2010-05-27, 17:06

No no,gratulacje Iwmali
Super,że potrafisz tak dzielic się z innymi swoimi wrażeniami.

Czesio1 - 2010-05-27, 18:43

No to teraz już przynajmniej wiadomo czemu Iwmali tak rzadko bywa na forum. Musi działać na dwa fronty. :564:
krystyna - 2010-05-27, 18:45

jakie dwa?:)
dużo więcej:D
jeszcze blog, jeszcze nk, a zapewne jakby poszukał, to jeszcze coś by sie znalazło:D

Unieski - 2010-05-27, 18:50

czesio1 napisał/a:
No to teraz już przynajmniej wiadomo czemu Iwmali tak rzadko bywa na forum. Musi działać na dwa fronty. :564:

No tak, rzadziej to chyba tylko Ty bywasz :D

Iwmali - 2010-05-27, 18:57

Jeszcze raz wszystkim dziękuję za miłe słowa! :564:
unieski napisał/a:
No tak, rzadziej to chyba tylko Ty bywasz :D

Brawo Unieski, to samo sobie pomyślałam :580: ...ja tu tyle na forum siedzę aż mnie siedzenie boli, a Czesio mówi, że mnie nie ma! Wrrrrrrrrrrrrr :diabelek: To Ty znikasz jak TomaszNN! :p Czesio zabierasz na wczasy laptopcia??? :)

Czesio1 - 2010-05-27, 19:34

iwmali napisał/a:
Czesio zabierasz na wczasy laptopcia??? :)

Swojego prywatnego laptoka nie mam, ale może coś mi się uda załatwić na wyjazd. :)

Kustosz - 2010-05-28, 00:21

PawelK napisał/a:
Ja proponuję jeszcze popatrzeć na profil iwmali na tej stronie:

Miejsce w rankingu 1, 97670 punktów!!! :564:


Podejrzewałem Iwmali, że to jakaś niebezpieczna mania z tym wsadzaniem nosa w każdą dziurę w ojczyźnie naszej ale teraz nie ma już żadnych wątpliwości. :D

W każdym razie gratuluję bo widzę, ze lubisz tą chorobę. A tak z ciekawości, jakie są objawy? Na pewno swędzenie. Tylko co (gdzie) swędzi? ;-)

Czesio1 - 2010-05-28, 08:19

Kustosz napisał/a:

W każdym razie gratuluję bo widzę, ze lubisz tą chorobę. A tak z ciekawości, jakie są objawy? Na pewno swędzenie. Tylko co (gdzie) swędzi? ;-)

Jak to co? Policzki swędzą od siedzenia :D

Łowca - 2010-09-28, 09:24

Właśnie po latach przeczytałem nowe przygody. To jeden z fałjniejszych samochodzików.
Gregoriusmagnus - 2010-09-28, 09:28

Ja czytam tę częśc przed każdymi wakacjami :)
To naprawdę dobra rozgrzewka przed wyjazdem
Zalecam również jako dawkę na wzmocnienie na długie jesienno - zimowe wieczory

Aqq - 2010-10-06, 18:13

Witam

Również przeczytałem "Nowe Przygody" po ponad dwudziestu latach. Klimat fajny, ot wakacje z dzieciństwa się przypomniały.
Jednak miałem wrażenie, że historyczna zagadka została zepchnięta na dalszy plan, a autor zabawił się w moralizującego Ormowca. Trochę inaczej niż w innych częściach cyklu.
Prawda jest taka, że czytając pierwszy raz, zupełnie nie miałem takiego wrażenia. ;-)

Alex_015 - 2010-10-07, 13:18

Muszę powiedzieć, że to moja najlepsza część Pana Samochodzika.
Bardzo ciekawie i zachęcająco przedstawiona kraina jezior i przede wszystkim okolica, że się naprawdę nabiera ochoty na wyjazd tam. :)

Pan Tragacik - 2010-10-08, 13:08

"Nowe przygody" zdecydowanie nie koncentrują się na historii a na przyrodzie. Jest taka mała podseria Samochodzika - jest w niej jeszcze Winnetou :)
Kapitan Nemo - 2010-10-09, 09:55

Atmosfera jest wakacyjna,ja ta ksiazke czytam dwa razy w roku od kilku lat :) ,zwlaszcza ze do Jezioraka mam bardzo......... daleko :/
To za sprawa tej ksiazki zakochalem sie w Mazurach ;-)

Waldemar Batura - 2011-01-31, 14:22

"Nowe przygody" zdecydowanie trzymają poziom, choć po trzech mistrzowskich częściach można uznać, że ta jest "zaledwie" bardzo dobra. Trochę tu się rozmyła przygoda w wątku kryminalno-wychowawczym. Ciekawe dla mnie jest to, że "banda" jest nad wyraz kulturalna - ale Nienacki chyba nie mógł używać prawdziwego języka takowej młodzieży, albo - co też jest możliwe - 40 lat temu byli trochę kulturalniejsi. Dla mnie absolutnym kosmosem było to, że młodociani-zagniewani mówią Tomaszowie kulturalnie per pan. I to nawet mówiąc o nim w więzieniu ("ten pan się tu przybłąkał", "ten pan jest Kapitanem Nemo" itd.). Dość spolegliwa jest też ta banda w zasadzie, ale... "niestety" czyta się to z zapartym tchem i nawet ta umoralniająca historia nie przeszkadza. Jest też dużo naprawdę dobrych postaci jak Kapitan Nemo, czy pan Anatol (i cichy bohater pan Kazio) oraz Kaznodzieja-Ornitolog-Policjant.
W sumie choć historia banalniejsza niż np. ta w "Wyspie złoczyńców" czyta się ją przyjemniej, dlatego też zostanie przeze mnie oceniona tak samo - 8/10

Even - 2011-01-31, 16:30

Waldemar Batura napisał/a:
Ciekawe dla mnie jest to, że "banda" jest nad wyraz kulturalna - ale Nienacki chyba nie mógł używać prawdziwego języka takowej młodzieży, albo - co też jest możliwe - 40 lat temu byli trochę kulturalniejsi. Dla mnie absolutnym kosmosem było to, że młodociani-zagniewani mówią Tomaszowie kulturalnie per pan.

Ano drzewiej tak bywało, że nawet do rodzicielki mówiło się "pani matko" :)
A poważnie, to język młodzieży zmiena się bardzo szybko. Prawie pięćdzisiąt lat to dla potocznego języka wystarczająco długi czas, żeby się zmienić, nawet kilkakrotnie. Daje się to zauważyć czytając kolejne powieści Nienackiego: inaczej rozmawiają bohaterowie "Uroczyska" czy "Skarbu Antaryka", a inaczej "Niewidzialnych" (że nie wspomnę o dialogach "kontynuacji").
Poza tym w czasach w których rozgrywa się akcja powieści młodzi ludzie mieli ogólnie większy szacunek dla innych, nie tylko starszych. A trzeba też zauważyć, że członkowie "bandy" Franka to w większości zwykli młodzi chłopcy trochę na oślep szukający latem przygód, a nie zdegenerowani bandyci spod celi :)

Michal_bn - 2011-01-31, 18:53

Zgadza się Even, ale czasy się zmieniają i teraz może wydawać się nieco dziwne jak dwóch osiemnastolatków mówi sobie per "pan". Tego już nie uświadczysz. Nawet szefowie w pracy często proszą by mówić im na "Ty", ba na naszym forum nikt przecież nie panuje, a jesteśmy wszyscy w rożnym wieku :)
Even - 2011-01-31, 23:00

m_pufi napisał/a:
teraz może wydawać się nieco dziwne jak dwóch osiemnastolatków mówi sobie per "pan". Tego już nie uświadczysz

Oczywiście, TERAZ to "panujemy"sobie często tylko dla żartu. Ale Nienacki opisywał wydarzenia z połowy ubiegłego wieku, wtedy tak się mówiło i czytelnik powinien być tego świadom. Między innymi archaiczny język tworzy klimat tych powieści. Dlatego jestem przeciwny ich "uwspółcześnianiu". Najczęściej wychodzą z tego delikatnie mówiąc nonsensy.

Gregoriusmagnus - 2011-03-07, 07:49

I dlatego nie powinno się uwspółcześniac - ani nazw instytucji wówczas istniejących, ani czegokolwiek zmieniac w powieściach. Choc posiadam czarną serię ze względu na jednolitą szatę graficzną począwszy od 0 do 16 tomu Samochodzików po wszystkie pozostałe powieści Nienackiego wydane przez Warmię, to jednak staram się sukcesywnie zbierac pierwsze wydania.
majtieng - 2011-04-19, 19:46

jedna z lepszych - z serii nienackiego o PS - książek
Kapitan Nemo - 2011-08-25, 10:37

Czy ktoś może mi powiedzieć które to jest pierwsze wydanie bo coś mi się tu nie zgadza :065:
http://allegro.pl/pan-sam...1772923697.html
http://allegro.pl/z-niena...1779068138.html

Krzysztof - 2011-08-25, 10:52

Na moje oko to te same wydania ,druga książka jest w okładce papierowej ,kiedyś takie były modne.
PawelK - 2011-08-25, 10:53

Kapitan Nemo napisał/a:
Czy ktoś może mi powiedzieć które to jest pierwsze wydanie bo coś mi się tu nie zgadza :065:
http://allegro.pl/pan-sam...1772923697.html
http://allegro.pl/z-niena...1779068138.html


Ale co Ci się nie zgadza? To są te same wydania...

Piotreek - 2011-08-25, 12:03

Kapitan Nemo napisał/a:
Czy ktoś może mi powiedzieć które to jest pierwsze wydanie bo coś mi się tu nie zgadza :065:
http://allegro.pl/pan-sam...1772923697.html
http://allegro.pl/z-niena...1779068138.html


właśnie tak - to z białą okładką jest po prostu bez obwoluty

Kapitan Nemo - 2011-08-25, 16:16

No to coś i tak się nie zgadza bo ja mam właśnie kolorowa to znaczy ze była jeszcze na niej obwoluta ?
PawelK - 2011-08-25, 16:49

Kapitan Nemo napisał/a:
No to coś i tak się nie zgadza bo ja mam właśnie kolorowa to znaczy ze była jeszcze na niej obwoluta ?


Kupiłeś ją w księgarni czy używaną? Bo jeśli używaną to jestem gotów uwierzyć, że ktoś przykleił obwolutę do okładki. Nie znam książek z serii klubu 7 przygód z kolorowymi okładkami bez obwoluty.

Kapitan Nemo - 2011-08-25, 18:24

Ja kupiłem na allegro i myślałem ze pierwsze wydanie to właśnie z obwoluta :/
Piotreek - 2011-08-26, 01:33

PawelK napisał/a:
Kapitan Nemo napisał/a:
No to coś i tak się nie zgadza bo ja mam właśnie kolorowa to znaczy ze była jeszcze na niej obwoluta ?


Kupiłeś ją w księgarni czy używaną? Bo jeśli używaną to jestem gotów uwierzyć, że ktoś przykleił obwolutę do okładki. Nie znam książek z serii klubu 7 przygód z kolorowymi okładkami bez obwoluty.


Nasza Księgarnia miała dwa wydania - 1970 i 1983
stawiam, ze pierwsze było z oddzielną obwolutą, a drugie miało normalna okładkę, identyczną jak obwoluta pierwszego wydania
http://nienacki.art.pl/o_nowe_przygody.html - obrazków nie ma, ale jest trochę szczegółów o każdym wydaniu.

PawelK - 2011-08-26, 09:15

Piotreek napisał/a:
Nasza Księgarnia miała dwa wydania - 1970 i 1983
stawiam, ze pierwsze było z oddzielną obwolutą, a drugie miało normalna okładkę, identyczną jak obwoluta pierwszego wydania
http://nienacki.art.pl/o_nowe_przygody.html - obrazków nie ma, ale jest trochę szczegółów o każdym wydaniu.


Tutaj są obrazki
http://klub7.w.interia.pl/html/1983.html
ale byłem przekonany, że kolega ma na myśli wydanie z 1970 bo wspominał o pierwszym wydaniu.
Niezależnie i tak, nie spotkałem tych bez obwoluty. Pewnie w latach osiemdziesiątych nie kupowałem książek z K7P.

Kapitan Nemo - 2011-08-26, 09:24

Oczywiście Panowie macie racje mój ,,czeski błąd,,źle popatrzyłem :oops: mam wydanie z 1983 :/
Nemo - 2011-08-30, 12:16

nieprawdopodobie mnie ta książka wciągnęła. początek był nudny ale wkrótce się akcja rozkręciła. Nienacki mieszkając nad Jeziorakiem wspaniale go poznał i opisał jego zakamarki. Niektórzy piszą, że poszukiwania zatopionej cięzarówki zeszły na dalszy plan, ale przez to książka nie jest schematyczna i to mi się spodobało. dlatego daje 6/6
Piotreek - 2011-08-30, 12:29

PawelK napisał/a:
Piotreek napisał/a:
Nasza Księgarnia miała dwa wydania - 1970 i 1983
stawiam, ze pierwsze było z oddzielną obwolutą, a drugie miało normalna okładkę, identyczną jak obwoluta pierwszego wydania
http://nienacki.art.pl/o_nowe_przygody.html - obrazków nie ma, ale jest trochę szczegółów o każdym wydaniu.


Tutaj są obrazki
http://klub7.w.interia.pl/html/1983.html
ale byłem przekonany, że kolega ma na myśli wydanie z 1970 bo wspominał o pierwszym wydaniu.
Niezależnie i tak, nie spotkałem tych bez obwoluty. Pewnie w latach osiemdziesiątych nie kupowałem książek z K7P.


he he he
obrazki (oczywiśice niektóre - te samochodzikowe) pochodzą z ZNHP : ):):):)
okłądka Nowych przygód z roku 1970 ma pokreskowany długopisem namiot :) - jeśli mnie pamięć nie myli, to dostałem ją od kolegi Ornitologa

PawelK - 2011-08-30, 15:16

Piotreek napisał/a:
jeśli mnie pamięć nie myli, to dostałem ją od kolegi Ornitologa


Dostałeś książkę czy skan?

Piotreek - 2011-08-31, 09:57

PawelK napisał/a:
Piotreek napisał/a:
jeśli mnie pamięć nie myli, to dostałem ją od kolegi Ornitologa


Dostałeś książkę czy skan?


skan, niestety tylko skan
"ją" - czyli okładkę :)

PawelK - 2011-08-31, 10:19

Piotreek napisał/a:
PawelK napisał/a:
Piotreek napisał/a:
jeśli mnie pamięć nie myli, to dostałem ją od kolegi Ornitologa


Dostałeś książkę czy skan?


skan, niestety tylko skan
"ją" - czyli okładkę :)


Chyba mam 'niepomazaną', chcesz skan?

Nietajenko - 2011-08-31, 10:44

Nemo napisał/a:
nieprawdopodobie mnie ta książka wciągnęła. początek był nudny ale wkrótce się akcja rozkręciła. Nienacki mieszkając nad Jeziorakiem wspaniale go poznał i opisał jego zakamarki. Niektórzy piszą, że poszukiwania zatopionej cięzarówki zeszły na dalszy plan, ale przez to książka nie jest schematyczna i to mi się spodobało. dlatego daje 6/6

Kiedyś usłyszałem albo przeczytałem tezę, że ponoć Nienacki wcale się tak do poznawania terenu, na którym mieszkał się nie garnął a opisy książkowe powstawały niejako z drugiej ręki. Ciekaw jestem na ile to prawda.

Szara Sowa - 2011-08-31, 10:49

Nietajenko napisał/a:
Kiedyś usłyszałem albo przeczytałem tezę, że ponoć Nienacki wcale się tak do poznawania terenu, na którym mieszkał się nie garnął a opisy książkowe powstawały niejako z drugiej ręki. Ciekaw jestem na ile to prawda.


Są ku temu poszlaki, np. w Złotej Rękawicy pojawia się most (zdaje się kolejowy) przy jez. Drwęckim, którego tak naprawdę nie ma.

Nietajenko - 2011-08-31, 11:08

Szara Sowa napisał/a:
Nietajenko napisał/a:
Kiedyś usłyszałem albo przeczytałem tezę, że ponoć Nienacki wcale się tak do poznawania terenu, na którym mieszkał się nie garnął a opisy książkowe powstawały niejako z drugiej ręki. Ciekaw jestem na ile to prawda.


Są ku temu poszlaki, np. w Złotej Rękawicy pojawia się most (zdaje się kolejowy) przy jez. Drwęckim, którego tak naprawdę nie ma.

To tak jak z tą niekonsekwencją z Nowych Przygód właśnie kiedy to Samochodzik przeprawia się przez Jeziorak na wysokości Szałkowa, następnie, po załataniu dętki, kieruje się do Siemian by, przestraszywszy okrutnie jakiegoś chłopa wrócić spowrotem na południe wodą do Iławy by zacząć myszkowanie po jeziorze. A można było z Szałkowa bezpośrednio do Iławy w 10 minut dojechać nawet bitą drogą. Nienacki myślę trochę naginał rzeczywistość. Czasem mnie to drażni szczególnie jak pływam po Jezioraku.

Szara Sowa - 2011-08-31, 11:58

Z tym mostem to muszę chyba zwrócić honor Nienackiemu. Zasugerowałem się jedną z relacji z pobytu nad j. Drwęckim ze strony Piotrka (jakoś utkwiła mi ta informacja w pamięci), ale teraz po dokładnym sprawdzeniu (zaintrygowało mnie to bo w tym roku byłem w Ostródzie) okazuje się że to osobie relacjonującej pomyliły się lokalizacje mostu :/
von Dobeneck - 2012-07-13, 16:23

Cześć Maniacy ;-)
Czytam Samochodziki od jakichś 25-27 lat, w kwietniu i w maju najczęściej, chociaż czasami jesienią.W każdym razie raz w roku.
Najśmieszniejsze,według mnie, zdanie z całej serii to: "...Pan nie jest Samochodzik, tylko Samoględzik...". Od lat to zdanie wzbudza we mnie dziki śmiech :D Czarny Franek jest pyskaty w całej nieomal książce, ale to jest hit!
Co Wy na to?

Kapitan Mucha - 2012-08-09, 12:20

Uwielbiam Nowe Przygody, już nawet przesadziłem z ich czytaniem, bo moje wydanie składa się z kilku tomów (nie rekord, bo WZ ma u mnie 11 części), ale za każdym razem bawią mnie błędy "Mistrza" w relacjach wędkarskich, te żywce, które okazują się rosówkami, ta pływająca z kołowrotkiem wędka, te rzuty "spinningową kotwiczką". No, ale nie każdy chce być szczęśliwy przez całe życie :)
Christopher - 2012-08-16, 20:50

Cóz tu napisać, Nastepna "ulubiona" z serii
von Dobeneck - 2012-09-21, 07:59

To jest chyba moja ulubiona, no może po Niesamowitym i Wyspie, a i jeszcze po Księdze. :p
Stefanek - 2012-09-21, 10:51

Ja za "Nowymi przygodami" nie przepadam. To pewnie kwestia pierwszego wrażenia. Od tamtej pory, czyli od pierwszego przeczytania irytowało mnie to, że Pan Samochodzik, który pojechał nad Jeziorak szukać skarbu, zajmuje się mnóstwem innych rzeczy - dowiadując sie w zakończeniu, że skarb już dawno został odnaleziony. No tak, teraz wiem, że te "inne rzeczy" były bardzo pożyteczne i tak naprawdę to o to właśnie chodziło Nienackiemu w tej powieści (poszukiwanie skarbu to był tylko pretekst), ale wrażenie pozostało :/ No i jeszcze jedno. Kapitan Jóźwiak z KGMO w rozdziale drugim ewidentnie okłamał Tomasza twierdząc, że milicja nie ma sił i środków do poszukiwania bursztynowego skarbu, w związku z czym przekazuje sprawę do Ministerstwa Kultury i Sztuki. Jóźwiak doskonale wiedział, że pojawienie się Tomasza nad Jeziorakiem odwróci uwagę od prawdziwego poszukiwacza, jakim był porucznik, kapitan, a może major Ornitolog.
Aldona - 2012-09-21, 10:53

Myśłałam, że nigdy tego nie powiem....Ale masz rację Stefanek. Dla mnie to niestety najgorsza część. Tak, tak ....juz wolę UFO :)
Czesio1 - 2012-09-21, 10:56

Aldona napisał/a:
Myśłałam, że nigdy tego nie powiem....Ale masz rację Stefanek. Dla mnie to niestety najgorsza część. Tak, tak ....juz wolę UFO :)

ŁOT??????????????????/ NAJGORSZA?????????????? ZAŁAMKA NORMALNIE!!!

Aldona - 2012-09-21, 10:58

Czesio1 napisał/a:
Aldona napisał/a:
Myśłałam, że nigdy tego nie powiem....Ale masz rację Stefanek. Dla mnie to niestety najgorsza część. Tak, tak ....juz wolę UFO :)

ŁOT??????????????????/ NAJGORSZA?????????????? ZAŁAMKA NORMALNIE!!!


Ale, że co? Może chyba mi sie niepodobać co mi się podoba......

Stefanek - 2012-09-21, 11:02

Ja może nie wolę UFO :D Ale "Nowe przygody", "Winnetou" i "Złota Rękawica" mnie jakoś mniej pociągają niż pozostałe, pewnie ze względu na ewidentną drugorzędność wątku detektywistycznego. W "Winnetou" to chyba nawet jest żadnorzędność :D
Czesio1 - 2012-09-21, 11:03

Aldona napisał/a:

Ale, że co? Może chyba mi sie niepodobać co mi się podoba......

No to przy ognisku będziemy czytać na głos Nowe przygody :564:

von Dobeneck - 2012-09-21, 11:36

Stefanek napisał/a:
Ja za "Nowymi przygodami" nie przepadam. To pewnie kwestia pierwszego wrażenia. Od tamtej pory, czyli od pierwszego przeczytania irytowało mnie to, że Pan Samochodzik, który pojechał nad Jeziorak szukać skarbu, zajmuje się mnóstwem innych rzeczy - dowiadując sie w zakończeniu, że skarb już dawno został odnaleziony. No tak, teraz wiem, że te "inne rzeczy" były bardzo pożyteczne i tak naprawdę to o to właśnie chodziło Nienackiemu w tej powieści (poszukiwanie skarbu to był tylko pretekst), ale wrażenie pozostało :/ No i jeszcze jedno. Kapitan Jóźwiak z KGMO w rozdziale drugim ewidentnie okłamał Tomasza twierdząc, że milicja nie ma sił i środków do poszukiwania bursztynowego skarbu, w związku z czym przekazuje sprawę do Ministerstwa Kultury i Sztuki. Jóźwiak doskonale wiedział, że pojawienie się Tomasza nad Jeziorakiem odwróci uwagę od prawdziwego poszukiwacza, jakim był porucznik, kapitan, a może major Ornitolog.


A ja uważam, że to właśnie było mistrzowskie posunięcie Nienackiego. Bo czytelnikom też zamydlił oczy porachunkami harcerzy z gangiem Czarnego Franka. Albo nocna wyprawa na wysepkę, gdzie urzędował gang. Kto z Was byłby takim kozakiem?

von Dobeneck - 2012-09-21, 11:38

Aldona napisał/a:
Myśłałam, że nigdy tego nie powiem....Ale masz rację Stefanek. Dla mnie to niestety najgorsza część. Tak, tak ....juz wolę UFO :)

Aldona, Brutusie...Brutusio, i Ty przeciwko Czarnemu Frankowi??? Już mnie nie lubisz?

Nietajenko - 2012-09-21, 12:24

Chryste Panie, a czegóż ja się tutaj dowiaduję? Najlepsze części PS okazują się najgorszymi. Ja właśnie dzięki nim zafascynowałem się nie tylko Samochodzikami ale i żeglarstwem. Aldonko może zrewidujesz jeszcze swoją ocenę, co? Szkoda, że mieszkasz tak daleko bo poczytałbym ci którąś z nich a czytam podobno dobrze bo mój synuś jest wniebowzięty w trakcie lektury jego książeczek. ;-)
Czesio1 - 2012-09-21, 12:26

Nietajenko napisał/a:
Chryste Panie, a czegóż ja się tutaj dowiaduję? Najlepsze części PS okazują się najgorszymi. Ja właśnie dzięki nim zafascynowałem się nie tylko Samochodzikami ale i żeglarstwem. Aldonko może zrewidujesz jeszcze swoją ocenę, co? Szkoda, że mieszkasz tak daleko bo poczytałbym ci którąś z nich a czytam podobno dobrze bo mój synuś jest wniebowzięty w trakcie lektury jego książeczek. ;-)

Nietajenko wskakuj szybko w stopa i przyjeżdżaj na lubelski zlocik. Aldonka już zamówiła wspólne czytanie Nowych przygód a ja nie umiejąc odmówić Jej prośbie wkleiłem to do już i tak napiętego do granic niemożności programu. :564:

von Dobeneck - 2012-09-21, 12:33

A może to rozczarowanie, że Kapitan Nemo okazał się dziewczyną? :diabelek:
Czesio1 - 2012-09-21, 12:43

von Dobeneck napisał/a:
A może to rozczarowanie, że Kapitan Nemo okazał się dziewczyną? :diabelek:

Hmmmm, czyżbyś miał skłonności w drugą stronę?? :027:

von Dobeneck - 2012-09-21, 12:48

Proszę Cię. Chodziło mi o Aldonę. :D
Czesio1 - 2012-09-21, 12:56

von Dobeneck napisał/a:
Proszę Cię. Chodziło mi o Aldonę. :D

Uffff, ulżyło mi. No tak, to jest argument. Już wszystko jasne czemu Aldona nie lubi Nowych przygód. Ale po zlociku polubi jak nic. Milady też kiedyś nie lubiła Niewidzialnych a teraz wręcz zaczytuje się w tej części. :D
Nawet w telefonie ma motyw przewodni z ekranizacji Niewidzialnych :D

von Dobeneck - 2012-09-21, 13:04

To świadczy o tym, że masz Czesiu niezwykły dar przekonywania, albo świetny głos ze wspaniałą dykcją. :D :D :D
Czesio1 - 2012-09-21, 13:07

von Dobeneck napisał/a:
To świadczy o tym, że masz Czesiu niezwykły dar przekonywania, albo świetny głos ze wspaniałą dykcją. :D :D :D

Hehehehe, ja myślę, że znają kobitki mores. Ja mówię "mus jest polubić Niewidzialnych" a Milady odpowiada "ja też czuję taki mus Ojcze" :D

von Dobeneck - 2012-09-21, 13:27

Czesio1 napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:
To świadczy o tym, że masz Czesiu niezwykły dar przekonywania, albo świetny głos ze wspaniałą dykcją. :D :D :D

Hehehehe, ja myślę, że znają kobitki mores. Ja mówię "mus jest polubić Niewidzialnych" a Milady odpowiada "ja też czuję taki mus Ojcze" :D

:D :D :D
No to gratuluję charyzmy, bo Milady nie wygląda na osobę łatwo ulegającą.

Unieski - 2012-09-21, 13:37

Czesio1 napisał/a:
Nawet w telefonie ma motyw przewodni z ekranizacji Niewidzialnych :D

Dobrze wiedzieć, że była ekranizacja Niewidzialnych :D

von Dobeneck - 2012-09-21, 13:44

Jeśli Czesio mówi, że była, to była. :D
Czesio1 - 2012-09-21, 13:45

von Dobeneck napisał/a:

No to gratuluję charyzmy, bo Milady nie wygląda na osobę łatwo ulegającą.

Ma się te zdolności co? ;-)

Unieski napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
Nawet w telefonie ma motyw przewodni z ekranizacji Niewidzialnych :D

Dobrze wiedzieć, że była ekranizacja Niewidzialnych :D

:p :p :p

von Dobeneck - 2012-09-21, 13:57

Czesio1 napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:

No to gratuluję charyzmy, bo Milady nie wygląda na osobę łatwo ulegającą.

Ma się te zdolności co? ;-)


No właśnie. Chyba zapiszę się na jakiś kurs(krav maga, ju jitsu). ;-)

Czesio1 - 2012-09-21, 13:59

von Dobeneck napisał/a:

No właśnie. Chyba zapiszę się na jakiś kurs(krav maga, ju jitsu). ;-)

Dobenecku, złam swoje zasady, zasłabnij teraz, przyjedź na lubelski zlocik to może co nieco podpatrzysz. ;-)

von Dobeneck - 2012-09-21, 14:31

Czesio1 napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:

No właśnie. Chyba zapiszę się na jakiś kurs(krav maga, ju jitsu). ;-)

Dobenecku, złam swoje zasady, zasłabnij teraz, przyjedź na lubelski zlocik to może co nieco podpatrzysz. ;-)


Czesiu nawet nie wiesz jak chętnie bym pojechał. Mógłbym nawet zabrać po drodze kogoś z forowiczów(forumowiczów), chociażby Stefanka, ale nie da rady. Co się odwlecze...Ale możesz wszystkich uściskać ode mnie, a dziewczyny ucałować. ;-)

Unieski - 2012-09-21, 15:04

von Dobeneck napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:

No właśnie. Chyba zapiszę się na jakiś kurs(krav maga, ju jitsu). ;-)

Dobenecku, złam swoje zasady, zasłabnij teraz, przyjedź na lubelski zlocik to może co nieco podpatrzysz. ;-)


Czesiu nawet nie wiesz jak chętnie bym pojechał. Mógłbym nawet zabrać po drodze kogoś z forowiczów(forumowiczów), chociażby Stefanka, ale nie da rady. Co się odwlecze...Ale możesz wszystkich uściskać ode mnie, a dziewczyny ucałować. ;-)

Dobeneck to ja Cię mogę zabrać po drodze :027:

von Dobeneck - 2012-09-21, 15:10

Unieski napisał/a:


Dobeneck to ja Cię mogę zabrać po drodze :027:

Jakim cudem?

Unieski - 2012-09-21, 15:11

von Dobeneck napisał/a:
Unieski napisał/a:


Dobeneck to ja Cię mogę zabrać po drodze :027:

Jakim cudem?

Jak to jakim? :D

von Dobeneck - 2012-09-21, 15:20

Znaczy, tą WSK-ą? :p
A przy okazji, skąd, w tak młodym wieku masz WSK-ę????

Unieski - 2012-09-21, 15:25

von Dobeneck napisał/a:
Znaczy, tą WSK-ą? :p
A przy okazji, skąd, w tak młodym wieku masz WSK-ę????

No nie, niestety nie :p Chłopie, pierwszą wskę miałem w wieku lat 13 :p

von Dobeneck - 2012-09-21, 15:41

Unieski napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:
Znaczy, tą WSK-ą? :p
A przy okazji, skąd, w tak młodym wieku masz WSK-ę????

No nie, niestety nie :p Chłopie, pierwszą wskę miałem w wieku lat 13 :p

No ja też mniej więcej w tym wieku jeździłem WSK-ami, ale to było...Coś tak, koło Grunwaldu? :zdziw:
Lubię takich zapaleńców. :D

Jacekxt - 2012-09-21, 16:08

I nie tylko Nienacki z "samochodzikami" nas łączy, ale i WSK w wieku lat 13-tu! Ha ha!
Bo właśnie 13 wiosen liczyłem, gdym posiadł mój pierwszy Motór- WSK 125 M06B3... to były czasy... :)

von Dobeneck - 2012-09-21, 16:13

Chyba z tego, jak z Pana Samochodzika, nie wyrasta się. :D
Aldona - 2012-09-24, 09:29

Nikt mnie nie przekona do Nowych Przygód... Nie ma takiej opcji. No może gdyby Nietajenko poczytał....to wtedy....
Nietajenko - 2012-09-24, 09:32

Aldona napisał/a:
Nikt mnie nie przekona do Nowych Przygód... Nie ma takiej opcji. No może gdyby Nietajenko poczytał....to wtedy....

Czytanie będzie z całą pewnością jednym z punktów zlotu Jeziorak 2013 lub 2014!!! :D

von Dobeneck - 2012-09-24, 09:49

Aldona napisał/a:
Nikt mnie nie przekona do Nowych Przygód... Nie ma takiej opcji.

Dobrze, że Czesio tego nie widzi, bo wpadłby w depresję. :p

Czesio1 - 2012-09-24, 10:00

von Dobeneck napisał/a:
Aldona napisał/a:
Nikt mnie nie przekona do Nowych Przygód... Nie ma takiej opcji.

Dobrze, że Czesio tego nie widzi, bo wpadłby w depresję. :p

Widzi, widzi, Czesio bardzo dużo widzi. Aldonka tylko tak mówi, że nie lubi Nowych przygód a na zlocie to nas namawiała na wspólne czytanie. Ledwie Ją od tego powstrzymaliśmy z Unieskim :D

Aldona - 2012-09-24, 10:07

Czesio1 napisał/a:
Widzi, widzi, Czesio bardzo dużo widzi. Aldonka tylko tak mówi, że nie lubi Nowych przygód a na zlocie to nas namawiała na wspólne czytanie. Ledwie Ją od tego powstrzymaliśmy z Unieskim


Nie przypominam sobie :D

von Dobeneck - 2012-09-24, 10:18

Aldona napisał/a:


Nie przypominam sobie :D


Za dużo cytrynówki. :p

Aldona - 2012-09-24, 14:58

von Dobeneck napisał/a:
Aldona napisał/a:


Nie przypominam sobie :D


Za dużo cytrynówki. :p


Ja nie pijam alkoholu! :diabelek:

Unieski - 2012-09-24, 15:06

Aldona napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:
Aldona napisał/a:


Nie przypominam sobie :D


Za dużo cytrynówki. :p


Ja nie pijam alkoholu! :diabelek:

Och, doprawdy? :D

Aldona - 2012-09-24, 15:43

Unieski napisał/a:
Och, doprawdy?


No chyba sam widziałeś?

Unieski - 2012-09-24, 15:45

Aldona napisał/a:
Unieski napisał/a:
Och, doprawdy?


No chyba sam widziałeś?

Pewnie, pewnie, że widziałem :D

Aldona - 2012-09-24, 15:46

Unieski napisał/a:
Aldona napisał/a:
Unieski napisał/a:
Och, doprawdy?


No chyba sam widziałeś?

Pewnie, pewnie, że widziałem :D


No więc właśnie!

Unieski - 2012-09-24, 15:47

Aldona napisał/a:
Unieski napisał/a:
Aldona napisał/a:
Unieski napisał/a:
Och, doprawdy?


No chyba sam widziałeś?

Pewnie, pewnie, że widziałem :D


No więc właśnie!

No ale ja przecież nic nie mówię, nie? :D

Aldona - 2012-09-24, 15:49

Unieski napisał/a:
No ale ja przecież nic nie mówię, nie?


Ależ sobie zbierasz.....Powinieneś już sie bać. :diabelek:

von Dobeneck - 2012-09-24, 16:04

Aldona napisał/a:






Ja nie pijam alkoholu! :diabelek:


A świstak zawija... :564:

Aldona - 2012-09-24, 16:07

von Dobeneck napisał/a:
Aldona napisał/a:






Ja nie pijam alkoholu! :diabelek:


A świstak zawija... :564:


Co wyście sie tak czepili? jak mówię to mówię :)

von Dobeneck - 2012-09-24, 16:29

Aldona napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:
Aldona napisał/a:






Ja nie pijam alkoholu! :diabelek:


A świstak zawija... :564:


Co wyście sie tak czepili? jak mówię to mówię :)


Dobsz już dobsz.

misia - 2012-10-08, 23:13

Odnośnie wrażeń co do NPPS to ja właśnie po "odświeżaniu" jestem i plasuję ją bardzo wysoko w moim rankingu. Czytając posiłkowałam się mapką w googach, polecam to innym:
http://maps.google.pl/map...9dde5c463&msa=0
Świetna sprawa móc sobie tam zajrzeć prawie jak do reala, poprzez satelitę g;)
Na wiele rzeczy trzeba przymrużyć oko i po prostu się cieszyć fabułą. Wiele zdarzeń tam nie miało by szansy zaistnieć w dzisiejszej rzeczywistości, chociażby te wszystkie młode dziewczęta w obozie PS :p , ale my wiemy, że chodzi tylko o przygodę :p
A jaka komunikacja była, wszyscy o wszystkim wiedzieli, a komórek nie było :053:
Zwróciłam też uwagę, że PS prowadzi bardzo nocne życie (zresztą we wszystkich częściach), umawia się na spotkania po nocach, jak wszyscy inni idą spać (i jak on sobie radził bez czołówki :053: ), a rano wysypia się do południa :)

g:DD g:DD

Pan Konfiturek - 2012-10-10, 23:22

Biorąc udział w sondach klasyfikujących kolejne tomy PS, "Nowe przygody..." zawsze były u mnie w czołówce. I, szczerze mówiąc, nie wiem czemu. Może ze względu na humor ("pan samoględzik", postać Pana Anatola, którą uwielbiam, bo przypomina mi kogoś znanego w rzeczywistości :D ). A może dlatego, że bardziej od tych zakopanych bardziej fascynowały mnie zatopione skarby... A może dlatego, że prawie cała akcja książki rozgrywa się na łonie natury... Powodów można przytaczać jeszcze wiele...
Iwmali - 2012-10-11, 23:13

Mnie Nowe przygody PS zawsze będą się kojarzyły z Martą i Nemo, ile razy jako dziecko marzyłam, że mam taki ślizgacz i łapię olbrzymie ryby, nawet wędkę i haczyki miałam zakupione, gorzej było z rybami. :D
Czesio1 - 2012-10-11, 23:19

Iwmali napisał/a:
Mnie Nowe przygody PS zawsze będą się kojarzyły z Martą i Nemo, ile razy jako dziecko marzyłam, że mam taki ślizgacz i łapię olbrzymie ryby, nawet wędkę i haczyki miałam zakupione, gorzej było z rybami. :D

A na jarmaku nie próbowałaś? :027:

Iwmali - 2012-10-12, 17:12

Cytat:
A na jarmaku nie próbowałaś? :027:

Nie! :diabelek:

Robinoux - 2012-10-12, 17:55

Czesiu, co to jest jarmak? :065:
Czesio1 - 2012-10-12, 18:07

Robinoux napisał/a:
Czesiu, co to jest jarmak? :065:

To samo co jarmark

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jarmark

tylko ja zawsze tak mówię w skrócie. Literki trzeba oszczędzać. :D

Robinoux - 2012-10-12, 18:10

Aaa... jarmark to wiem, myslałem, że jakaś terminologia specjalistyczna :053:
Unieski - 2012-10-12, 18:10

Czesio zaczął jeść literki, koty mu już nie wystarczają :027:
von Dobeneck - 2012-10-12, 18:29

Dobre w NPPS było to, że Tomasz kierował młodocianym gangiem :D Marta przynosiła mu świeże ryby, Bronka sprzątała i robiła śniadania. Potrafił sobie Samochodzik zorganizować wypoczynek. ;-)
Pan_AnatoL - 2012-10-22, 15:54

Witam wszystkich pozytywnie zakręconych!
Jestem nowy i tak czytam posty i nie ma temu ko0ńca...jest tego sporo
Nowe Przygody należą też i do moich ulubionych pozycji z serii.
Właśnie kończę kompletować całą serię "Białą", niedługo spodziewam się właśnie tej książki i już nie mogę się doczekać jak po raz któryśtam "zmiażdżę" Nowe Przygody!
Całość utrzymana w wyjątkowym mazurskim klimacie obozowo - przygodowym, no i mój ulubieniec - Pan_AnatoL, który od pierwszych stron daje się poznać z jak najlepszej swojej strony :D
Rozwala mnie zarówno on jak i jego wierny (choć do czasu) kompan - Pan Kazio :) wymiatają.
Pozdrawiam

Unieski - 2012-10-22, 15:56

Cześć, zapraszam do przywitalni :)
Kris - 2012-11-28, 08:24

Troche ze wstydem powiem, że ostatni raz do spowiedzi.....$&*#@#$#$
pomyłka... ostatni raz przeczytałem Nowe Przygody, gdzieś w zamierzchłych latach 80-tych. Jakoś potem nie było okazji, a wtedy czytałem wypożyczoną z biblioteki:) Pamiętam tylko świetny, wakacyjny, luzacki klimat oraz łowienie na spinning :) Nic poza tym. Najwyższy czas rozejrzeć się za książką na jakichś aukcjach!

Nietajenko - 2012-11-28, 08:32

Kris napisał/a:
Najwyższy czas rozejrzeć się za książką

Też tak uważam, że czas najwyższy. :D Z całą pewnością nie będziesz żałował decyzji nabycia.

Aldona - 2012-11-28, 08:35

A ja tam uważam, że Nowe Przygody to..... najgorsza pozycja. Ja nawet nie wiem o co tam chodzi, bo przeczytałam to chyba ze sto lat temu. Jakies takie...mdłe, chaotyczne i bez ładu i składu.
Jacekxt - 2012-11-28, 08:57

Aldona napisał/a:
A ja tam uważam, że Nowe Przygody to..... najgorsza pozycja. Ja nawet nie wiem o co tam chodzi, bo przeczytałam to chyba ze sto lat temu. Jakies takie...mdłe, chaotyczne i bez ładu i składu.

To mam pomysł Aldonko Moja Ukochana. :)
Weź teraz do ręki NP i przeczytaj. Zobaczysz, jak ta książka, leżakując gdzieś na półce nabrała głębi, sensu i wszystkiego, co samochodzikowa książka mieć powinna.
I wówczas, po przeczytaniu porównasz swoje odczucia do tego, co wyżej napisałaś.
Zaufaj mi i przeczytaj raz jeszcze.... :)
Buziaczki Aniołku!!!:)

Kapitan Nemo - 2012-11-28, 09:12

Całym sercem popieram Jacekxt ;-)
Ja wlanie jestem w trakcie czytania NP i muszę przyznać ze czytając czuje ten klimat,to gorące powietrze na piaszczystej drodze i wcale nie czuje ze za oknem hula wiatr i deszcz :)

Nietajenko - 2012-11-28, 11:18

Aldonka, zmiłuj się! NP to jedna z najlepszych pozycji. Na tegorocznym rejsie po Jezioraku opowiadałem tą pozycję kolegom trzymając rumpel i szoty grota. Jak fajnie było opowieść poprzeć wskazaniem konkretnego miejsca. Czyniłem to z wielką pasją swoim paluchem. Nowe Przygody to kwintesencja mazurskiej przygody właśnie. Co prawda nie było tam jachtu (za wyjątkiem krawacikowego) ale sporo pływania a do tego między innymi służył wehikuł. Powieść ta według mnie ustępuje jedynie Rękawicy.
Aldona - 2012-11-28, 11:40

Za słabe sa Wasze argumenty :)
Nietajenko - 2012-11-28, 11:44

Aldona napisał/a:
Za słabe sa Wasze argumenty :)

Jak nic muszę Cię na rejsik zabrać byś pokochała wodę a za tą miłością pójdzie z całą pewnością uwielbienie Nowych Przygód! :D

Aldona - 2012-11-28, 12:03

Nietajenko napisał/a:
Aldona napisał/a:
Za słabe sa Wasze argumenty :)

Jak nic muszę Cię na rejsik zabrać byś pokochała wodę a za tą miłością pójdzie z całą pewnością uwielbienie Nowych Przygód! :D


Ja nie umiem pływać..... :) Poza tym na jednostkach pływających jest mokro. Brrr....

Iwmali - 2012-11-28, 12:44

Aldona napisał/a:
Za słabe sa Wasze argumenty

A nie kochałaś się kiedyś w Marcie-Kapitanie Nemo??? :zdziw: Bo ja tak i to na zabój! :D

Aldona - 2012-11-28, 12:46

Yvonne napisał/a:
Aldona napisał/a:
Za słabe sa Wasze argumenty

A nie kochałaś się kiedyś w Marcie-Kapitanie Nemo??? :zdziw: Bo ja tak i to na zabój! :D


Przeciez ja nawet nie wiem o czym ta ksiązka jest :D

Iwmali - 2012-11-28, 12:56

Aldona napisał/a:
Przeciez ja nawet nie wiem o czym ta ksiązka jest

Zamorduję, ormalnie zamorduję, jak Czesia! :diabelek: My się tu produkujemy, a panienka nawet książki nie przeczytała???? :/

Aldona - 2012-11-28, 13:07

Bo mi się nie podobała..... Wolę Templariuszy. :)

A Ty Iwmali zrób coś z sobą bo....mnie naprawdę ten Twój kapelusz rozkłada :D

Szara Sowa - 2012-11-28, 14:15

Aldona napisał/a:
bo....mnie naprawdę ten Twój kapelusz rozkłada :D


To pewnie sprawka Czesia? :p

Jacekxt - 2012-11-28, 14:18

Yvmali, kochałaś się w...płci nieprzeciwnej??? :zdziw: :zdziw: :zdziw: :zdziw: :galy: :galy: :galy: :galy:
No niezła jazda!!!
Ale kapelusz masz piękny i tak uroczo otwierasz usteczka... :)
Tak ustrojona przybędziesz na Zlot?
( o właśnie- trza by wybrać MISS ZLOTU SZACHOWNICOWEGO- Moryń 2013 :) [ a w tym kapeluszu stoisz na pudle jak nic! :) ])

Iwmali - 2012-11-28, 16:01

Jacekxt napisał/a:
Yvmali, kochałaś się w...płci nieprzeciwnej???

Kiedyś tak, jeszcze kochałam się w Ani z Zielonego Wzgórza, w Poli Raksie, w Pollyannie. :oops: :oops: :oops:

Jacekxt - 2013-01-03, 22:04

Dziś doszły z Allegro do mnie "białe" Nowe Przygody PS.
Muszę się z Wami czymś podzielić. Zawsze, gdy Tomasz cumował swój wehikuł w wodzie na jakiś dłuższy czas, jak w Nowych Przygodach PS przy wyspie, czy w Wyspie Złoczyńców, to zawsze nie opuszczał mnie lęk, że wehikuł na jakieś przecieki i się zatopi. I niby czytałem dalej, ale gdzieś, w zakamarkach mózgu krążyła myśl, że przez jakiś uszczelniacz półosi, czy śruby napędowej następuje powolny, lecz w konsekwencji tragiczny napływ wody... :(
W tamtych czasach jakość uszczelniaczy, czy innych części gumowych była fatalna.
Z dalszej treści okazywało się, że jednak wehikuł nie zatopił się. Ba, nawet nie zyskał najmniejszego przechyłu. :)
Ot, taki syndrom mechanika, takie małe przekleństwo profesji...
Do dziś tak mam. :)

Szara Sowa - 2013-01-03, 22:28

Jacekxt napisał/a:
to zawsze nie opuszczał mnie lęk, że wehikuł na jakieś przecieki i się zatopi.


A wiesz, też mnie to niepokoiło. W końcu amfibie nie były stworzone do pływania ciągłego tylko do przepłynięcia czegoś. :)
Szczytem niefrasobliwości było długie pozostawianie wehikułu na Wiśle. :zdziw:

Iwmali - 2013-01-03, 22:31

Szara Sowa napisał/a:
A wiesz, też mnie to niepokoiło. W końcu amfibie nie były stworzone do pływania ciągłego tylko do przepłynięcia czegoś.
Szczytem niefrasobliwości było długie pozostawianie wehikułu na Wiśle.

To tylko faceci mogą się martwić czy wehikuł nie przecieka, ja się bardziej interesowałam czy Tomasz znajdzie skarby! :p

Jacekxt - 2013-01-03, 22:35

Szara Sowa napisał/a:
Jacekxt napisał/a:
to zawsze nie opuszczał mnie lęk, że wehikuł na jakieś przecieki i się zatopi.


A wiesz, też mnie to niepokoiło. W końcu amfibie nie były stworzone do pływania ciągłego tylko do przepłynięcia czegoś. :)
Szczytem niefrasobliwości było długie pozostawianie wehikułu na Wiśle. :zdziw:

Ufff, czyli nie byłem (jestem) sam z moimi fobiami technicznymi :)

Even - 2013-01-05, 21:43

Jacekxt napisał/a:

Ufff, czyli nie byłem (jestem) sam z moimi fobiami technicznymi :)

Jako, że całe życie mieszkam nad morzem, a nawet przez dwa lata byłem stoczniowcem, miałem zawsze świadomość, że wehikuł musi przeciekać. Wcale się tym nie martwiłem, od razu wymyśliłem sobie, że na pewno wuj Gromiłło wzorem budowniczych okrętów zainstalował małą pompkę "zęzową" zasilaną z wehikułowego akumulatora. W końcu w "Wyspie złoczyńców" sam Tomasz mówił, że w wehikule było sporo urządzeń, których przeznaczenia nie odgadł. W końcu nie był technikiem :)

Protoavis - 2013-01-15, 15:55

Jestem na etapie odświeżania przygód Pana Samochodzika. Po ok 20 latach na pierwszy ogień poszły właśnie "Nowe przygody." Książkę nadal czytałem z niemal taką samą przyjemnością jak w czasach szkoły podstawowej. Choć na pewne wątki po latach patrzy się bardziej krytycznie, nie psuje to ogólnego bardzo pozytywnego wrażenia.
Przy okazji przypomniałem sobie, że czytałem też kiedyś dość grubą książkę, która bardzo mi się podobała - mazurskie wakacyjne samochodzikowe klimaty. Po śledztwie na allegro (na podstawie okładki) przypuszczam, że prawdopodobnie była to powieść Jerzego Putramenta pt. "Wakacje." Będę musiał to sprawdzić po przeczytaniu samochodzików.

Polak - 2013-01-22, 08:53

Już 3 dni czytamy razem z młodszym synem Nowe Przygody w języku ukraińskim. Zaczął czytacz sam, ale czyta złe i... Ale frajda! Nie chce iść spać:)
Szara Sowa - 2013-01-22, 09:27

Fajnie się czyta dzieciakom! Szkoda że moje już wyrosły...
Jacekxt - 2013-01-22, 10:25

Ja także moim czytałem co wieczór. Kiedy to było???? :)
Pamiętam,pierwszego "Samochodzika", którego moim panienkom przeczytałem, była to "Wyspa Złoczyńców". Wątpię, by Anula (ta młodsza) coś z tego zrozumiała, bo miała wówczas półtora roczku. :) Ale słuchała z otwartym pyszczkiem i z oczkami jak cebule :)
Szanowny Polaku, pozdrawiam Ciebie i Ukrainę bardzo serdecznie. Ach, jak wspomnę to wasze żarcie, kozackie kuliszki, soliankę...ech aż mi kiszki zagrały Dumkę:)

Polak - 2013-01-22, 11:43

Jacekxt napisał/a:
Ja także moim czytałem co wieczór. Kiedy to było???? :)
Pamiętam,pierwszego "Samochodzika", którego moim panienkom przeczytałem, była to "Wyspa Złoczyńców". Wątpię, by Anula (ta młodsza) coś z tego zrozumiała, bo miała wówczas półtora roczku. :) Ale słuchała z otwartym pyszczkiem i z oczkami jak cebule :)


:)

Jacekxt napisał/a:
Szanowny Polaku, pozdrawiam Ciebie i Ukrainę bardzo serdecznie. Ach, jak wspomnę to wasze żarcie, kozackie kuliszki, soliankę...ech aż mi kiszki zagrały Dumkę:)


...a jeszcze BARSZCZ!!! :D

Już mi pozdrawiałeś tutaj http://www.youtube.com/user/jacekxt660z ...to bylem ja. DZIĘKI!!!

Aldona - 2013-04-15, 20:35

Zeby nie było.....starałam się....I trudno. Nie daję rady. Zupełnie nie mogę przebrnąć... Jakies takie....Chyba wolę kontynułacje.....:)
Unieski - 2013-04-15, 20:37

Aldona napisał/a:
Nie daję rady. Zupełnie nie mogę przebrnąć...

Czemu, czemu?

Aldona - 2013-04-15, 20:49

Unieski napisał/a:
Aldona napisał/a:
Nie daję rady. Zupełnie nie mogę przebrnąć...

Czemu, czemu? Obrazek


A, cholera, nie wiem :D

Unieski - 2013-04-15, 20:58

Aldona napisał/a:
Unieski napisał/a:
Aldona napisał/a:
Nie daję rady. Zupełnie nie mogę przebrnąć...

Czemu, czemu? Obrazek


A, cholera, nie wiem :D


Nietajenko - 2013-04-16, 07:44

Aldona napisał/a:
Unieski napisał/a:
Aldona napisał/a:
Nie daję rady. Zupełnie nie mogę przebrnąć...

Czemu, czemu? Obrazek


A, cholera, nie wiem :D

Aldonka, to ja cię w drodze do Morynia zindoktrynuję tak, że będzie to twoja ulubiona powieść! A będę miał do tego duuuużo czasu bo to w końcu 500 kilometrów. ;-)

Unieski - 2013-04-16, 15:48

Nietajenko napisał/a:
Aldona napisał/a:
Unieski napisał/a:
Aldona napisał/a:
Nie daję rady. Zupełnie nie mogę przebrnąć...

Czemu, czemu? Obrazek


A, cholera, nie wiem :D

Aldonka, to ja cię w drodze do Morynia zindoktrynuję tak, że będzie to twoja ulubiona powieść! A będę miał do tego duuuużo czasu bo to w końcu 500 kilometrów. ;-)

Z Gdańskowa to jakoś nie bardzo wychodzi 500 :p

Pan Konfiturek - 2013-04-16, 19:04

Unieski napisał/a:
Z Gdańskowa to jakoś nie bardzo wychodzi 500 :p


Jak przez Berlin pojadą, to jakoś te km uzbierają :)

No ale jak można nie lubić NPPS? Pan Anatol jest jedną z najlepszych postaci w całym cyklu!

Aldona - 2013-04-16, 19:19

Pan Konfiturek napisał/a:
Pan Anatol


Nie znam :)

The_saint - 2013-04-16, 19:51

Ja w tej książce najbardziej lubię taki lekki wakacyjny klimat.
Berta von S. - 2013-04-16, 20:56

Dwa razy TAK!!!
Wakacyjny klimat i Pan Anatol (oraz rzecz jasna Miła Myszka!) rządzą. Dla mnie ta książka zdecydowanie kwalifikuje się na podium.

Jacekxt - 2013-04-18, 16:50

Umiłowani w Forum Bracia i Siostry!
Jako, że kocham Aldonkę,, która nie znosi NP, postanowiłem odświeżyć NP PS i przyjrzeć się uważniej tej właśnie części.
Cóż... Powiem tak, w NP jest klimat wakacji, upalnego lata, zapachu zieleniny nad wyspach Jezioraka, jest uczucie moczenia ciała w jeziorze. Jest zapach ryby świeżo złowionej pomieszanej z zapachem spalin ze silnika dwusuwowego. Jest po prostu LATO z lat młodości, kiedym brał motór WSK, czy mojego VW Garbuska w 6 voltową instalacją i przemierzałem Mazury ze słoikiem smalcu, kiełbasą od Babci, podgrzewaną wraz z zupką w proszku na ruskiej benzynowej maszynce. Są noce (upojne, niezapomniane... :oops: w namiocie "Legionowo" :) )
Jest też postać "do zabicia", jakże jaskrawa (chyba Tragacik już o niej ile wspominał :) ) Anatola. Jest "córka rybaka"-Marta, (mogłaby być moją żoną:) ).
Ale co do wątku kryminalno-detektywistycznego, to faktycznie, jest lichy, żeby nie powiedzieć wręcz naiwny. Irytujące jest to ciągłe dziwowanie się Tomasza nad tajemniczością mapy połowów. Irytujące jest także traktowanie Ornitologa przez Tomasza jako postaci pozytywnej. Owszem, Ornitolog okazał się "pozytywem", ale przyznacie, że dla czytającego po raz pierwszy NP postać jego lekko... śmierdzi: :)
Zaletą nie do podważenia jest umiejscowienie akcji. Nie jest to wydumane miejsce jak np. Jasień w KS. Ja czytając NP zawsze robię to z dokładną mapa Jezioraka, co dodaje uroku tej książce.
Mógłbym więcej, ale czasu mało, bo w pracy piszę. Chętnie pogadam na temat NP PS przy ognisku w Moryniu, przy "Justowym" :)
A Aldonce dziękuję, że dzięki Jej niechęci do NP PS spojrzałem na tę część kanonu inaczej i odkryłem ...coś nowego :)

Aldona - 2013-04-18, 16:59

No zaraz będzie mi wstyd, ze nie lubię tej części.....Ba! Że jej nawet nie przeczytałam tak naprawdę :oops:
Jacekxt - 2013-04-18, 18:33

... i tak Cię kocham... :)
Pan Konfiturek - 2013-04-18, 22:01

A mnie właśnie przez tą książkę ciągnie od dziecka "na wyraj" nad Jeziorak :) I wspierać na każdym kroku będę ideę indoktrynacji osób niedoceniających jej walorów (niekoniecznie archeologiczno-zagadkowych). Nietajenko, wierzę w Ciebie!
Nietajenko - 2013-04-19, 07:28

Pan Konfiturek napisał/a:
A mnie właśnie przez tą książkę ciągnie od dziecka "na wyraj" nad Jeziorak :) I wspierać na każdym kroku będę ideę indoktrynacji osób niedoceniających jej walorów (niekoniecznie archeologiczno-zagadkowych). Nietajenko, wierzę w Ciebie!

Postaram się ciebie nie zawieść, kolego Dżemiku. Ja sobie nie wyobrażam by choć raz w roku nie zawitać nad/na Jeziorak. Ma to jezioro jakąś magię w sobie, jakiś czar. Zawsze przepływając na Płaskie wypatruję Marty przy żakach. Ot taka platoniczna niespełniona...

Polak - 2013-04-19, 08:02

Nietajenko napisał/a:
... Ja sobie nie wyobrażam by choć raz w roku nie zawitać nad/na Jeziorak. ...

Jeziorak ("Ozeryszcze" po ukraińsku) to było moje pierwsze (wirtualne) zapoznanie z Polską. Po czytaniu odszukiwałem te jezioro w mapce. To było wspaniale :)

Berta von S. - 2013-04-19, 11:39

Tylko najlepiej w tamte okolice zawitać późną wiosną, albo jeszcze lepiej jesienią. Wtedy nie ma prawie turystów, nad pustym jeziorem snuje się lekka mgła, a liście buków płona tysiącem odcieni. Jest wtedy zupełnie inna - taka lekko melancholijna atmosfera.

Można wtedy popłynąć na Lipowy poszukać tajemniczych grobów na wzgórzu, albo snuć się po lasach natykając na małe jeziorka i pozostałości poniemieckich osad...

Polak - 2013-04-19, 11:43

Berta von S. napisał/a:
...poszukać tajemniczych grobów na wzgórzu ...

Wow!!!

Tomasz - 2013-04-19, 22:20

Ja kocham "Nowe Przygody" lub jak kto woli "Kapitana Nemo". Zawsze gdy nadchodzi lato i wyjeżdżam nad Jeziorak, muszę mieć tą książkę przy sobie. Nie zawsze oczywiście ją w tym czasie czytam w całości, ale muszę ją wtedy mieć! :okulary: A co do Pana Anatola to nie wiem, czy miałbym tyle cierpliwości co Tomasz, gdybym musiał wysłuchiwać jego mądrowania. Podejrzewam, że po pierwszym spotkaniu, bym nie wytrzymał i miał już spokój od Anatola :D :D :D Oczywiście nie mówię o rozwiązaniu siłowym, lecz słownym. ;-)
Z24 - 2013-04-19, 22:26

Jacekxt napisał/a:
Ale co do wątku kryminalno-detektywistycznego, to faktycznie, jest lichy, żeby nie powiedzieć wręcz naiwny. Irytujące jest to ciągłe dziwowanie się Tomasza nad tajemniczością mapy połowów. Irytujące jest także traktowanie Ornitologa przez Tomasza jako postaci pozytywnej. Owszem, Ornitolog okazał się "pozytywem", ale przyznacie, że dla czytającego po raz pierwszy NP postać jego lekko... śmierdzi: :)


Jackuxt, trafiłeś w samo sedno! Parę dni temu w recenzji z PSiW napisałem, że do niedawna oceniałem NPPS znacznie niżej, ale zmieniłem zdanie. Dotyczyło to właśnie tego problemu o którym tu właśnie napisałeś. I właśnie latem ubiegłego roku pod tym kątem przeczytałem NPPS. Przeanalizowałem sprawę na zimno (na ile oczywiście to możliwe w stosunku do PS!) i przyjemnie się rozczarowałem. Doszedłem bowiem do wniosku, że wątek jednak się trzyma mocno, o czym napiszę wkrótce, gdy trochę usystematyzuję sobie w głowie wykład. Natomiast właśnie z tego powodu, niestety, ucierpiał w moich oczach PSiZF, o czym też napiszę w stosownym miejscu. Właściwie więc - jak dla mnie - ze słabych stron w NPPS pozostaje ten, jak to sie niegdyś mówiło, smrodek dydaktyczny. Ale i on jest umiarkowany, szczególnie, ż PS mówi, i to kilkakrotnie, że nie jest absolutnie przekonany do swoich racji.

Protoavis - 2013-04-19, 22:36

Z24 napisał/a:
Jacekxt napisał/a:
Ale co do wątku kryminalno-detektywistycznego, to faktycznie, jest lichy, żeby nie powiedzieć wręcz naiwny. Irytujące jest to ciągłe dziwowanie się Tomasza nad tajemniczością mapy połowów. Irytujące jest także traktowanie Ornitologa przez Tomasza jako postaci pozytywnej. Owszem, Ornitolog okazał się "pozytywem", ale przyznacie, że dla czytającego po raz pierwszy NP postać jego lekko... śmierdzi: :)


Jackuxt, trafiłeś w samo sedno! Parę dni temu w recenzji z PSiW napisałem, że do niedawna oceniałem NPPS niżej, a później zmieniłem zdanie. Dotyczyło to właśnie tego problemu o którym tu właśnie napisałeś. I właśnie latem ubiegłego roku pod tym kątem przeczytałem NPPS. Przeanalizowałem sprawę na zimno (na ile oczywiście to możliwe w stosunku do PS!) i przyjemnie się rozczarowałem. Doszedłem bowiem do wniosku, że wątek jednak się trzyma mocno, o czym niżej. Natomiast właśnie z tego powodu, niestety, ucierpiał w moich oczach PSiZF, o czym też napiszę w stosownym miejscu. Właściwie więc - jak dl mnie - ze słabych stron w NPPS pozostaje ten, jak to sie niegdyś mówiło, smrodek dydaktyczny. Ale i on jest umiarkowany, szczególnie, ż PS mówi, i to kilkakrotnie, że nie jest absolutnie przekonany do swoich racji.


Dla mnie NPPS i PSIND to jedyne dwa Samochodziki bez wad :)

Kynokephalos - 2013-04-20, 07:57

Protoavis napisał/a:
Dla mnie NPPS i PSIND to jedyne dwa Samochodziki bez wad

Już miałem napisać, że przecież jeszcze Niesamowity Dwór - ale spojrzawszy bliżej na literki skonstatowałem, że nie muszę :) . Za to "Nowych Przygód" nie uznam za Samochodzika doskonałego i zaraz napiszę, dlaczego. Napiszę, co przede wszystkim przyszło mi na myśl - może znalazłyby się i inne przyczyny.

Znacie? To poczytajcie:
Nienacki w "Uroczysku" napisał/a:

– Siwa popielnica. Siwa popielnica – stłumionym ze wzruszenia głosem szeptał Nemsta.
[...]
Zwieziono na Uroczysko wiele suchych drew. Ułożono z nich wielki stos, złożono na nim ciało księcia. Miał na sobie żelazną kolczugę (kilkanaście kawałków stopionej w ogniu kolczugi znaleźliśmy w wysypanym z urny popiele). W popielnicę z siwej gliny zsypano resztki ciała, a obok położono wielki miecz brązowy, stary, o wiele starszy niż urna, niż wszystkie przedmioty w grobie – zapewne odziedziczony po przodkach.
Z zamożnego pochodził rodu. Oto wielki dzban brązowy italskiej roboty, kupiony od rzymskich kupców za skóry i futra. U góry dzban ma dwa otwory i pięknie wygięte ucho z dwiema wyrzeźbionymi głowami ludzkimi. Jedna z głów nachyla się do wnętrza dzbana, jakby ogromnie spragniona wyciągała szyję do słodkiego napitku. Oto śliczny grzebyk kościany, spiralny pierścień naramienny ze srebra, duże brązowe czerpadło do wody. Oto misa czerwona, z której jadał. Wykonano ją w którejś z italskich prowincji, wytłoczono na niej figurki ludzkie, a jedna z nich przypomina postać mitycznego Heraklesa. Jest i kielich gliniany, z którego pijał, duża ostroga z długim bolcem, a więc jeździł na koniu. I jest brązowy naszyjnik z cienkiego drutu, kilkanaście prześlicznie wykonanych ozdób z muszli śródziemnomorskich, kilka wisiorków ze srebra, a wśród prochu wysypanego z urny pełno brązowych spinek, czyli fibul, agraf, o najróżniejszym kształcie i najróżniejszym przeznaczeniu. Spinał nimi swój strój, a tę brązową sprzączkę z wytłaczanym, ażurowym ornamentem nosił zapewne na skórzanym pasie.
Zgniła, rozpadła się drewniana rękojeść włóczni. Lecz pozostało żelazne jej ostrze, a obok duży sztylet brązowy z krótką rączką i spiczasto kończącym się ostrzem. I znowu srebrna czara, płaska jak patera do owoców, z dwoma uchami w kształcie splatających się ze sobą gałązek winnej latorośli. Pomiędzy naczyniami walają się cztery kostki do gry z czarnego szkliwa i malutkie brązowe uszko – tak, chyba od drewnianej szkatułki. Drewno spróchniało, ale pozostała jej zawartość – spora kupka srebrnych denarów rzymskich. Dlaczego włożono je do mogiły? Czy przypuszczano, że skoro potrzebne mu były za życia, przydadzą mu się i po śmierci? Jeśli był bogaty w tym życiu, nie może zacząć drugiego, pośmiertnego życia jako ubogi?
Kilka zupełnie pustych glinianych dzbanów, konwi, misek, niezbyt kształtnych, lepionych ręcznie, zapewne miejscowego wyrobu. Było w nich chyba jadło, i napitek, darowany na drugie życie. Ciekawe byłoby skosztować dawnych przysmaków, ale gdy pochylić się nad którymś ze dzbanów, wiem w nosie kurz, podniesiony oddechem.
– Ciekawe, bardzo ciekawe – powtarza Narkuski, obracając w ręku naprawdę dziwny przedmiot.
– Jak chłopskie widły, braciaszku – śpiewnie zauważa Nietajenko. Nie, nie widły, żelazny trójząb z trzonkiem spiralnie skręconym wokół swojej osi.
Czy to nie taki trójząb nosił Neptun, bóg oceanów i mórz? I czy nie takich właśnie trójzębów używali w walkach rzymscy gladiatorzy? Lecz skądże coś takiego w ręku słowiańskiego wojownika? Nigdy nie dojdzie się prawdy. Można więc snuć domysł o kupcu rzymskim, co w daleką podróż po bursztyn w świat słowiańskich barbarzyńców zabrał ze sobą na sprzedaż również trójząb gladiatora. Zaintrygowany dziwacznym kształtem trójzębu, książę słowiański nabył go od kupca i odtąd nosił z sobą jako odznakę władzy. Próżny chyba był ten książę pochowany w kurhanie Uroczyska, lubił zbytek, wystawność a ma się prawo tak sądzić po licznych ozdobach w jego grobie: srebrnych wisiorkach, muszelkach, kielichach, wazach, licznych agrafach i kostkach do gry.

Nie dziwcie się, że przytaczam w całości. Jeśli przeskoczyliście wzrokiem - wróćcie do początku i przeczytajcie zdanie po zdaniu. Ten akapit można przeżywać codziennie i nigdy się nie sprzykrzy. Mógłby znaleźć się w światowych podręcznikach dla aspirujących pisarzy w rozdziale "Jak opisywać znaleziska". To jest mistrzostwo. Odkopane przez Nemstę zabytki nie są może najcenniejsze, w każdym razie podobne widzi się w każdym Muzeum Regionalnym Ziemi ...skiej i nierzadko przebiega wzrokiem beznamiętnie. Ale opisane w ten sposób nabierają mistycznego światła. Mówią, że warto kręcić się w kieracie życia by choć raz wyjechać na wakacje do Opornej i móc zobaczyć, jak przeszłość na moment ożywa przed naszymi oczami, sięgnąć w czas, którego już nie ma. A jeśli nie pojechać i zobaczyć, to przeżyć to w wyobraźni dzięki kunsztowi pisarza.

I tej mistyki brakuje w "Nowych Przygodach". Sam obiekt poszukiwań - hitlerowska ciężarówka, pod którą w styczniu czterdziestego piątego załamał się lód - przywodzi na myśl którąś z tuzinów "kontynuacji". Ale to nie wina Nienackiego. I, jak pisałem, nie w wartości materialnej ani historycznej leży problem. Problem leży w emocjonalnym podejściu autora do poszukiwanych i odnalezionych przedmiotów. Z powyższym cytatem z "Uroczyska" porównajmy analogiczny z "Nowych przygód":
Nienacki w "Nowych Przygodach" napisał/a:
z grubych koców, które zdawały się kryć pościel i materace gumowe, wysypały się przepiękne kolie bursztynowe, naszyjniki, bransolety, kilkanaście przedmiotów zrobionych ze złota. W drugim kocu znajdowała się stara złota zastawa, którą przed wojną szczyciło się muzeum w E.

To wszystko. Koniec. Piętnaście sekund - i po klimaksie. Potem jest jeszcze żart o spinningu. Wzruszyliście się? Ja nie. Ktoś obrabował mnie z pięknego przeżycia. Czuje się, że Samochodzikowi i jego Panu inne rzeczy były w głowie.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

TomaszK - 2013-04-20, 08:59

Co prawda to prawda. Wątek poszukiwania skarbu rzeczywiście jest wątły i wygląda jakby został wsadzony do książki tylko po to żeby pasowała do poprzednich tomów. Ale ja mimo to należę do wielbicieli "Nowych przygód". Ta książka ma swoisty nastrój.
Aldona - 2013-04-20, 09:10

a ja za nic tego nastroju tam nie czuję :(
Czesio1 - 2013-04-20, 09:20

Kynokephalos napisał/a:

I tej mistyki brakuje w "Nowych Przygodach". Sam obiekt poszukiwań - hitlerowska ciężarówka, pod którą w styczniu czterdziestego piątego załamał się lód - przywodzi na myśl którąś z tuzinów "kontynuacji". Ale to nie wina Nienackiego. I, jak pisałem, nie w wartości materialnej ani historycznej leży problem. Problem leży w emocjonalnym podejściu autora do poszukiwanych i odnalezionych przedmiotów. Z powyższym cytatem z "Uroczyska" porównajmy analogiczny z "Nowych przygód":
Nienacki w "Nowych Przygodach" napisał/a:
z grubych koców, które zdawały się kryć pościel i materace gumowe, wysypały się przepiękne kolie bursztynowe, naszyjniki, bransolety, kilkanaście przedmiotów zrobionych ze złota. W drugim kocu znajdowała się stara złota zastawa, którą przed wojną szczyciło się muzeum w E.

To wszystko. Koniec. Piętnaście sekund - i po klimaksie. Potem jest jeszcze żart o spinningu. Wzruszyliście się? Ja nie. Ktoś obrabował mnie z pięknego przeżycia. Czuje się, że Samochodzikowi i jego Panu inne rzeczy były w głowie.


Być może Nienacki rozpoczynając pisanie Nowych przygód miał zupełnie inny pomysł na książkę. Pomysł, którego głównym założeniem miało być poszukiwanie skarbów zatopionych w Jezioraku. Zauważ Kyno, jak Nienacki opisał ikony i Bursztynową Wenus, które kapitan Jóźwiak dał Tomaszowi do ekspertyzy:

"Miałem ze sobą teczkę, którą zazwyczaj zabierałem na konsultacje. W teczce nosiłem lupę i kilka buteleczek z różnymi chemikaliami przydatnymi niekiedy do dokonania szybkich analiz. Umożliwiały one stwierdzenie, czy obraz jest autentycznie stary. Ale tym razem w ogóle nawet nie musiałem otwierać teczki. Już na pierwszy rzut oka zauważyłem, że obrazy na desce są imitacją starych łemkowskich ikon. Wykonano je z dużym talentem, lecz ten, kto je malował, nawet specjalnie nie silił się, żeby ukryć fakt imitacji. Po prostu były to współczesne malowidła na deskach, dobrze wzorowane na bardzo starych i pięknych ikonach.
Odsunąłem je więc na bok i zająłem się bursztynową figurką, zrobiono ją bardzo dawno, może przed tysiącem albo dwoma tysiącami lat, z dużego kawałka bursztynu, bo figurka miała prawie dwadzieścia centymetrów wysokości. Był to prymitywny, schematyczny zarys kobiecej postaci, jakby rzeźbiarzowi nie zależało na upodobnieniu jej do kogoś konkretnego, lecz wyobrażeniu kobiety w ogóle, kobiety-symbolu. Moim zdaniem przedstawiała boginię płodności. Że była to rzeźba kultowa służąca do obrzędów religijnych, potwierdzałby fakt, iż wykonano ją z bursztynu, który w odległych wiekach ceniono bardziej niż złoto. Chociaż, być może, zrobił ją ktoś, kto miał pod dostatkiem tego materiału i dlatego — zamiast wykonać setki tak cennych w dawnych latach paciorków bursztynowych — wyrzeźbił postać kobiety.
"

I kto wie, jaki byłby opis przedmiotów zdobytych "na spinning" przez Krawacika gdyby Nienacki poszedł tym samym torem. Potem jednak główny wątek Nowych przygód został zepchnięty na drugi plan i zastąpiony ideami wychowawczymi. I może Nienackiemu już było niezręcznie wracać szczegółowo do spraw związanych ze skarbami. Stąd takie blade zakończenie tej świetnej książki.

Kynokephalos - 2013-04-20, 10:08

Nie chodzi mi jedynie o zakończenie. W "Zagadkach Fromborka" już na wstępie ładnie omówione są zaginione polskie monety. Prawdę mówiąc szukałem w głowie podobnego fragmentu z "Nowych Przygód" ale tego, który podałeś nie pamiętałem.
W "Uroczysku" wątków jest niemało i temat rozkopywania kurhanu nie jest najobszerniejszym z nich. Także podchody redaktora wokół płyty kanonika zajmują mniej miejsca niż sprawa Kuwasy, może nawet mniej niż spotkania przy winie porzeczkowym. A jednak - kiedy wyjmujemy z kurhanu urnę wodza albo kiedy wkraczamy do podziemnej krypty jest to opisane tak pięknie i sugestywnie, iż od razu czuje się, że stało się coś naprawdę ważnego, coś wielkiego.
Może jest tak jak mówisz i stąd dobrze zapowiadający się opis bursztynowej figurki. Ale jeśli Nienacki później zmienił koncepcję - to przecież nie usunął z tekstu poszukiwań Wacka Krawacika i sporo czasu zajmują bohaterom korowody z mapą. Dlaczego "niezręcznie" byłoby autorowi poświęcić stronę na opis cennych jakoby zbiorów muzeum w E., od których zaczyna się akcja i o które niby cały czas trwała gra? Z tekstu jaki powstał widać, że Nienacki w ostatnim akapicie napisał coś tam na odczepnego ale ani trochę nie obchodziło go czy znaleziono te stare bambetle i co w ogóle ciężarówka wiozła.
Zdaję sobie sprawę, że każda część kanonu ma nieco inny charakter. Ale ma je łączyć osoba ideowego muzealnika, zakochanego w dziełach sztuki, którego domowa biblioteka pełna jest... i który każdą wolną chwilę... i tak dalej. To naiwny może, ale sympatyczny portret. Podejście do zabytków zaprezentowane w "Nowych Przygodach" stoi z nim w sprzeczności.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

Berta von S. - 2013-04-20, 11:15

Wszystko zależy chyba od tego które samochodzikowe elementy są dla danego czytelnika najważniejsze. Esencją PS jest moim zdaniem 5 elementów: kilmat wakacji, ciekawa zagadka historyczna, zabawni bohaterowie, pokonanie złych ludzi przez pozornego niezgułę i opisy otoczenia sprawiające, że czytelnik ma wrażenie, jakby sam przedzierał się przez te lasy lub własnoręcznie rozbijal namiot na brzegu jeziora...

W poszczególnych samochodzikach układ sił jest różny. W NP rzeczywiście zagadka jest raczej pretekstem do przyjazdu nad Jeziorak (podobnie jak w Winnetou ochrona ruin jest pretekstem do przyjazdu nad Zmierzchun), a poszukiwanie i znalezienie skarbu toczy się jakoś tak mimochodem. Ale ten klimat lata nad jeziorem oraz cała paleta różnorodnych postaci drugoplanowych są na tyle wciągające, że (dla mnie) rekompensuje to z nawiązką brak elementu historycznego. Ja przy tej książce relaksuję się, jak przy żadnej innej (szczególnie w zimie działa jak balsam!).

Czesio1 - 2013-04-20, 11:28

Kynokephalos napisał/a:
Nie chodzi mi jedynie o zakończenie. W "Zagadkach Fromborka" już na wstępie ładnie omówione są zaginione polskie monety. Prawdę mówiąc szukałem w głowie podobnego fragmentu z "Nowych Przygód" ale tego, który podałeś nie pamiętałem.

W Nowych przygodach też ten początek jest podobny do Zagadek Fromborka tylko, że w tych ostatnich poszukiwanie skarbu Koeniga było od początku do końca głównym wątkiem i Nienacki mógł się skupić właśnie na tym. Natomiast w NP główny wątek ustąpił miejsca sprawom wychowawczym. Zresztą sam Tomasz o tym mówił:
"Zasypiając rozmyślałem: „Być może nie spotkam Człowieka z Blizną i nie odnajdę zatopionych zbiorów. Lecz może potrafię zawrócić ze złej drogi tę młodą dziewczynę i Czarnego Franka. Jeśli to się uda, moje przybycie nad Jeziorak nie będzie bezowocne”".
I w tym chyba należałoby szukać przyczyn odejścia od samych skarbów.

Kynokephalos napisał/a:

W "Uroczysku" wątków jest niemało i temat rozkopywania kurhanu nie jest najobszerniejszym z nich. Także podchody redaktora wokół płyty kanonika zajmują mniej miejsca niż sprawa Kuwasy, może nawet mniej niż spotkania przy winie porzeczkowym. A jednak - kiedy wyjmujemy z kurhanu urnę wodza albo kiedy wkraczamy do podziemnej krypty jest to opisane tak pięknie i sugestywnie, iż od razu czuje się, że stało się coś naprawdę ważnego, coś wielkiego.

Ja Uroczysko traktuję jako książkę odrębną od kanonu. Samochodzik zaczyna się od Wyspy złoczyńców, nawet jeśli w kanonie znajdziemy jakieś delikatne odwołania do Uroczyska. Dlatego nie szukam w Nowych przygodach szczegółowych, ciekawych opisów odnalezionych skarbów.

Kynokephalos napisał/a:

Może jest tak jak mówisz i stąd dobrze zapowiadający się opis bursztynowej figurki. Ale jeśli Nienacki później zmienił koncepcję - to przecież nie usunął z tekstu poszukiwań Wacka Krawacika i sporo czasu zajmują bohaterom korowody z mapą. Dlaczego "niezręcznie" byłoby autorowi poświęcić stronę na opis cennych jakoby zbiorów muzeum w E., od których zaczyna się akcja i o które niby cały czas trwała gra? Z tekstu jaki powstał widać, że Nienacki w ostatnim akapicie napisał coś tam na odczepnego ale ani trochę nie obchodziło go czy znaleziono te stare bambetle i co w ogóle ciężarówka wiozła.

Może po prostu dlatego, że Pan Tomasz czuł się spełniony pobytem nad Jeziorakiem? Tym, że urlop nie poszedł na marne, że przeżył mnóstwo przygód,że udało mu się nawrócić na dobrą drogę Czarnego Franka i Bronkę? Może Nienacki gdy już zszedł z drogi poszukiwania skarbów w roli głównej na sferę wychowawczą nie chciał już "zanudzać" na sam koniec czytelnika dokładnymi opisami skarbów?
Zauważ Kyno, że samo zakończenie jest jakby krótkim epilogiem książki. Czytelnik zbliżający się do tego zakończenia najpierw zostaje poczęstowany informacją, że skarby odnajdzie porucznik Judziński, wszyscy myślą, że to już koniec przygody, że zakończenie rozegra się gdzieś poza planem, w chwili gdy Krawacik zostanie aresztowany przez milicję. Aż tu nagle Nienacki serwuje deser w postaci kiełkującej w głowie Tomasz myśli o drugim wariancie. Kto wie, może w pierwotnym założeniu tego deseru miało nie być? Może dopiero później Nienacki stwierdził, że nie wypada aby to ktoś inny niż Pan Tomasz odnalazł te skarby? A że nie był przygotowany na takie zakończenie to po prostu ograniczył się do suchej informacji o odnalezionych skarbach.
Zresztą z czymś podobnym mieliśmy do czynienia choćby w Niewidzialnych:
"Z uwagi na toczące się w innych krajach batalie z Niewidzialnymi, a także ze względu na bezpieczeństwo Grety Herbst, która przeniknęła do gangu złodziei dzieł sztuki i oddawała policji zachodnioniemieckiej nieocenione usługi, władze polskie postanowiły tej sprawie nie nadawać żadnego rozgłosu. W prasie naszej ukazała się tylko sucha informacja:
Po długich poszukiwaniach polskim muzealnikom udało się trafić na zaginione zbiory starych książek, listów wielkich ludzi i manuskryptów dotyczących polskiej i niemieckiej kultury. Część tych zbiorów zostanie wkrótce przekazana muzeum we Frankfurcie nad Menem."

Unieski - 2013-04-20, 11:30

Berta von S. napisał/a:
Esencją PS jest moim zdaniem 5 elementów: kilmat wakacji, ciekawa zagadka historyczna, zabawni bohaterowie, pokonanie złych ludzi przez pozornego niezgułę i opisy otoczenia sprawiające, że czytelnik ma wrażenie, jakby sam przedzierał się przez te lasy lub własnoręcznie rozbijal namiot na brzegu jeziora...

Ja bym jeszcze dodał do tego pościgi samochodowe i pokazanie prawdziwego oblicza wehikułu ;-)

Z24 - 2013-04-20, 21:10

Kynokephalosie,
Jestem pod ogromnym wrażniem!
Czesiu1,
Znakomite uzupełnienie!
Rzeczywiście, w powieściach archeologicznych, tj. w "Uroczysku" i "Skarbie Atanaryka" skarby są dotykalne, rzeczywiste, jakby autor był uczestnikiem lub świadkiem odkrycia, a co najmniej sam je oglądał i dotykał. Choć przecież i staurotekę z Tumu i Nienaruszalny Skarb Gotów mógł znać tylko ze zdjęć. W każdym razie widać tu zangażowanie emocjonalne.
Natomiast w kanonie skarby są raczej trochę abstrakcyjne.
Być może związane jest to z faktem, że Mistrz brał udział w ekspedycjach archeologicznych, a przynajmniej je odwiedzał i jeżeli nawet nie uchwycił momentu odkrycia, to widział różne rzeczy in situ, czyli w miejscu znalezienia, lub w rękach odkrywców w momencie opracowywania, kiedy artefakt jest jeszcze skarbem, znaleziskiem, odkryciem a nie eksponatem. I doskonale to czuł.
Z drugiej strony, jeśli wierzyć tym fragmentom "Uwodziciela", w których przebija autorskie "ja" ZN, to w kanonie skonstruował on swojego bohatera, tj. naszego bohatera, z pełną świadomością, na zimno. I tutaj mamy dwa warianty rozstrzygnięcia. Pierwszy to, że zawodowiec opisuje swoje skarby nieco chłodno, unikając okazywania zaangażowania emocjonalnego. Zakładamy tu pełną świadomość autora i jakby to powiedzieć - wyłącznie chęć stworzenia postaci komletnej. Drugi wariant - i chyba bliższy prawdy - wiąże się z tym co napisała Berta von S.: sam skarb niekoniecznie jest w tym wszystkim najważniejszy. Co nie wyklucza chęci stworzenia postaci kompletnej, ale autor nie jest przez tę chęć zdominowany.

Berta von S. - 2013-04-21, 13:06

Unieski, pokazanie prawdziwego oblicza wehikułu jest momentem kluczowym, na który każdy czeka z wypiekami na twarzy. Ale wehikuł traktowałabym łącznie z Tomaszem, stanowi jakby jego przedłużenie - brzydki niedoceniany pan i brzydki niedoceniany samochód, którzy pokażą wreszcie na co ich stać. Archetyp stary jak świat i sprawdzający się w literaturze od zawsze (jakże miło w chwilach niepowodzeń z takim bohaterem się utożsamić mając gdzieś w tyle głowy nadzieję, że chwila naszego triumfu nad jakimiś NIMI również nadejdzie!), na tej samej zasadzie skonstruowany jest przecież współczesny hit, czyli HP.

W tym sensie słuszna jest chyba teza Z24, że Mistrz w kanonie skonstruował swojego bohatera, tj. naszego bohatera, z pełną świadomością, na zimno. Nienacki nawet o tym wspominał w jakimś wywiadzie (nie pamiętam gdzie to czytałam), że przystępując do pisania powieści dla młodzieży przeanalizował różne popularne książki młodzieżowe porównując zawarte w nich schematy. Doszedł wtedy do np. wniosku, że słaby bohater musi mieć jaką specjalną umiejętność lub charakterystyczny dla niego "gadżet", który pomaga pokonać przeciwnika. Bohater kanonu chociaż niezbyt przystojny i wątły ma więc wehikuł (lub krasulę lub Protazego...), łatwość znajdowania sobie sprzymierzeńców i świetne kompetencje z zakresu historii sztuki.

Ale na zimną kalkulację nakładają się chyba prawdziwe upodobania autora. Nikt nie byłby w stanie tak opisywać lasu i jeziora, gdyby nie uwielbiał natury (czego dowodem jest przecież też decyzja o ucieczce z wielkiego miasta). Ciekawe jest też to, że Pan Samochodzik nie jest wolny od pewnych wad, np. nieco głupieje w towarzystwie pięknych kobiet, lubi zapalić i jest efekciarzem - to chyba również mniej kalkulacja, a bardziej słabości Mistrza.

Natomiast wątki historyczno-poszukiwawcze są raczej dodane w celu zwiększenia atrakcyjności (co nie wyklucza, że Nienackiego te sprawy interesowały, ale raczej się na nich nie znał). O ile w cytowanych przez Kynokephalosa opisach skarbów wydobywanych z kurhanów widać tę samą fascynację co w opisach wędrówki nad jeziorem, to opisy skarbów w PS faktycznie są bardziej schematyczne (przecież również w Templariuszach całą książkę pełnych napięcia poszukiwań też kończy jakaś ogólnikowa wzmianka). Można się w związku z tym zastanawiać, czemu nie pociągnął bliskiego sobie wątku archeologicznego. I tutaj chyba znowu wrócić trzeba do tezy Z24 - myślę, iż rozważając wszystko na chłodno uznał, że trzeba różnicować element historycznej zagadki, żeby było ciekawiej i bardziej przystępnie dla szerokiego odbiorcy.
Reasumując wydaje mi się, że Tomasz NN jest wynikiem szczegółowej analizy i kalkulacji , ale nieco się autorowi wymyka i modyfikuje pod wpływem jego własnych marzeń, słabości i upodobań.

Ufff, ale się napisałam... ;)

Nietajenko - 2013-04-22, 10:28

Nietajenko tak sobie czyta Wasze ostatnie wypowiedzi i nie byłby sobą gdyby nie wtrącił swoich trzech groszy. Sądzę, że nie bez kozery mistrz Nienacki Uroczysko i Skarb Atanaryka pozostawił poza nawiasem kanonu Samochodzika. Pomimo nawiązań są to zupełnie inne książki dedykowane innym grupom czytelników. Zwróćcie uwagę, że skarby sensu stricto w kanonie są zazwyczaj raczej albo niewielkie albo bardzo enigmatyczne albo w ogóle ich nie ma. Ja odnoszę wrażenie, że Samochodzik bardziej chwali te swoje osiągnięcia, które nie zostały opisane (ukryte zbiory, skradzione kolekcje etc.) niż te z przygód opisanych. Myślę więc, że w Samochodzikach wcale nie o skarby chodzi a o stymulowanie zachowań turystycznych i krajoznawczych oraz historio-poznawczych. Kynokephalosie, ty widzisz w NP kryzys pisarski a ja zupełnie inny kontekst. Mistrz z równą łatwością i wielkim kunsztem opisuje w Uroczysku odkopanie kurhanu jak i osobliwe uroki jakie roztacza jezioro nocą w NP. Znamienny jest wykład autora w WZ na samym początku. W serii PS chodzi najbardziej o przygodę i ten kierunek postępowania obiera nasz bohater.
Jacekxt - 2013-04-22, 11:01

Wyjąłeś mi to z ust, Bracie mój Nietajenko!
Myślę dosłownie tak samo.

Szara Sowa - 2013-04-22, 11:22

I dla mnie wcale nie skarby są w samochodzikach najważniejsze. :)
Z24 - 2013-04-22, 12:04

Berto von. S. - znakomicie!

Tak Nietajenko, chyba najlepiej z nas ująłeś sprawę - syntetycznie, że tak powiem.

Ja się czasem zastanawiam, czy te wszystkie niezgodności w różnych kolejnych tomach - albo jakaś część - które traktujemy jako pomyłki, czy brak pamięci lub niechęć zaglądania do swoich poprzednich tomów (np. sposób kierowania wehikułem na wodzie w WZ i w pozostałych tomach), nie wynikły z oczywistej u artysty niechęci do bycia więźniem swojego bohatera. Skarżył się przecież w "Uwodzicielu", że jest takim więźniem jednego bohatera. Nawet napisał, że nie napisał przygód nowoczesnego Casanovy - Martina Evena - dlatego, że nie chciał być więźniem dwóch bohaterów; ale co do szczerości tego wyznania można mieć niejakie wątpliwości... ;-)
Przypomina mi się to, co usłyszałem w filmie o niezapomnianym Janie Himilsbachu. Zapytano go, dlaczego zmienia w kolejnych wypowiedziach swój życiorys. Jasio odpowiedział mniej więcej tak: "Udzieliłem ze czterysta wywiadów, w których zawsze pytano mnie o mój życiorys; ile razy można p...ć to samo?" Mam nadzieję, że nasi szlachetni moderatorzy tym razem mi wybaczą, ale ja cenzurował J.H. nie będę. Byłoby to trochę - toutes proportions gardees - jak zakładanie galotów Dawidowi Michała Anioła.

Berta von S. - 2013-04-22, 22:55

Z24, Zaufania do szczerości Nienackiego w wywiadach bym nie miała za grosz (dobre swoją drogą z tym Himilsbachem!), bo konfabulował na potęgę. Ale niezgodności bym raczej przypisywała roztrzepaniu. Zauważ, że w ramach poszczególnych książek też są niezgodności, np. nie zawsze pasują kierunki w wymyślonych wcześniej miejscach (wychodzi, jak się spróbuje narysować mapkę i śledzić ruchy bohaterów). Dziwne tylko, że redaktorzy tego nie wyłapali...

Nietajenko, też mi się wydaje, że dla innych odbiorców. W dzieciństwie Uroczysko wydawało mi się jakieś rozwlekło-przyciężkawe, dopiero z czasem je doceniłam.

Z24 - 2013-04-23, 13:46

Berta von S. napisał/a:
Zaufania do szczerości Nienackiego w wywiadach bym nie miała za grosz


To nie było w wywiadzie, tylko w książce, w "Uwodzicielu". I było to w tych partiach, które można uważać za wypowiedź samego autora, choć nie jes to proste bo bohaterem i to mówiącym w pierwszej osobie jest też pisarz o kilku życiorysach. Myślę, że mógł być szczery w momencie gdy to pisał, co oczywiście nie znaczy, że myślał tak zawsze.

Berta von S. napisał/a:
niezgodności bym raczej przypisywała roztrzepaniu.


Ja się nie upieram przy swoim twierdzeniu, szczególnie, że trudno byłoby je udowodnić. Napisałem, że czasem nachodzą mnie takie hipotezy. Zresztą takie rzeczy mogą w jakimś stopniu rozgrywać się nie do końca świadomie.

Berta von S. napisał/a:
Zauważ, że w ramach poszczególnych książek też są niezgodności, np. nie zawsze pasują kierunki w wymyślonych wcześniej miejscach


Tak, zgadza się jak najbardziej. Sam chyba napisałem coś o tym, w KS, w temacie Jasień (mój post z 13.02.2013, godz. 14.11 i zaraz następny Szarej Sowy, godz. 15.00.). Nie rozwinąłem tego wątku, ale miałem wrażenie ktoś przede mną już dokładnie to rozebrał. Uwaga: Nie znalazłem teraz nic tam na ten temat, o który mi chodziło, więc jeszcze o tym napiszę we właściwym temacie. Najwyżej nie będę oryginalny :D
Ale niektóre zmyłki, np. w PSiW - o czym też tam wspomniałem (mój post z 15.04.2013 w Winnetou, Pierwowzory) - mogły być całkiem świadome. Nie da się przy zachodnim wietrze płynąć na północny zachód baksztagiem. To jest elementarna wiedza żeglarska, którą posiada nawet taki walet trefl w tych sprawach jak ja.

Berta von S. - 2013-04-23, 16:52

Z24 napisał/a:
Tak, zgadza się jak najbardziej. Sam chyba napisałem coś o tym, w KS, w temacie Jasień (mój post z 13.02.2013, godz. 14.11 i zaraz następny Szarej Sowy, godz. 15.00.).
(...)
Nie da się przy zachodnim wietrze płynąć na północny zachód baksztagiem. To jest elementarna wiedza żeglarska, którą posiada nawet taki walet trefl w tych sprawach jak ja.


Fakt, nawet to przecież czytałam! Ale trochę dużo tych wątków z wielu lat jak na 2 tygodnie, więc nieco mi się plącze, co i kto kiedy napisał ;)

Hmmm, to moja wiedza jest chyba grubo (!) poniżej elementarnej, bo na żaglówce pływam przynajmniej raz w roku (jedynie w charakterze załogi co prawda), a nie wiedziałam...

Z24 - 2013-04-23, 19:46

Berta von S. napisał/a:
Hmmm, to moja wiedza jest chyba grubo (!) poniżej elementarnej


Przez grzeczność nie zaprzeczę. ;-)

Berta von S. napisał/a:
na żaglówce pływam przynajmniej raz w roku (jedynie w charakterze załogi co prawda),


Ja trzymałem ostatni raz szota uuuuuu.... albo i jeszcze dawniej. I też byłem jedynie załogantem. Tu lekcja nr 2: słowa "żaglówka" używają jedynie profani ;-) .

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Odgrażałem się dni temu kilka, że napiszę o konstrukcji wątku operacji PS nad Jeziorakiem. Od dawna wydawało mi się to słabą stroną (tak jak to napisał Jacekxt) tej powieści. I tak jakoś w sierpniu łońskiego roku, wziąłem się do lektury NPPS pod tym kątem. I doszedłem do wniosku, że moje zastrzeżenia były mocno przesadne.
Jeśli chodzi o arkana "roboty" (wiecie co mam na myśli), to wszystko jest w porządku. Wyprawa jest nieco desperacka od samego początku, z czego zdają sobie sprawę PS i dyrektor Marczak, ale muszą cieszyć się tym, co mają. Nawet PS stwierdza, że nie jest przecież pewny, że chodzi o Jeziorak. No i że możliwość upilnowania tak dużego akwenu jest niewielka. Dlatego PS jedzie na urlop a nie na delegację; sprawa jest po prostu mocno niepewna.
PS wie na pewno dwie rzeczy: że ciężarówka zatonęła gdzieś w jakimś jeziorze i że interesuje się nią Człowiek z Blizną.
Tomasz kręci się kilka dni nad jeziorem i po nim, żeby dać czas Człowiekowi z Blizną. Akcja zaczyna się od początku lipca; jest to o tyle słuszne założenie Tomasza, że lepiej jest prowadzić prace podwodne kiedy wody jeziora już sie nieco nagrzeją. No i kiedy na jeziorze już się kręcą ludzie; człowiek na wodzie nie rzuca się w oczy.
PS instaluje się w miejscu, z którego może obserwować dużą częśc północnego akwenu Jezioraka a w szczególności przesmyki, przez które na rozum biorąc, powinien szukać drogi konwój. Bardzo słuszne założenie, że ten konwój szukałby drogi przez jezioro w najwęższych miejscach: im dłuższy jest odcinek drogi po lodzie, tym większe ryzyko załamania sie tafli. Zresztą Niemcy starali się przekształcić zamarznięte jeziora w przeszkody inżynieryjne. Mój ojciec został gdzieś późnym latem, czy wczesną jesienią 44' zabrany wraz z wieloma innymi z robót rolnych na okopy. Potem, już zimą, łamali lód na jeziorach w rejonie Baldenburga, czyli Białego Boru. W tafli co pewien odcinek wycinali prostokąty lodu, tylko nie przez całą jego grubość, tylko jakby ją zmniejszając na pewnej powierzchni. To osłabiało całą strukturę tafli i stwarzało pułapki, zwłaszcza, że te półprzeręble były zawiewane śniegiem. Oczywiście nie można było poprzestać na takim jednorazowym zabiegu, tylko trzeba było prowadzić te prace nieustannie.
Tomasz zainstalował się na swoim punkcie i w zasadzie cały czas obserwuje krytyczny rejon. Ma tylko wehikuł i lornetkę i robi z tego właściwy użytek. No i ze swojej głowy przede wszystkim. Zwraca uwagę na każdy podejrzany ruch na jeziorze i stara się sprawdzać każdy trop jaki mu się nasuwa i w ogóle każdą podejrzaną sytuację. Oczywiście podejrzewa Kaznodzieję, ale w sposób umiarkowany. Ten bowiem wcale nie ukrywał swojego zainteresowania nurkowaniem i był w kamuflażu miłośnika przyrody. Nie miał też żadnego zaplecza transportowego, nawet motocykla z przyczepą, co wydaje się niezbędne w akcji wydobycia i wywiezienia zbiorów. PS dostrzega jego ruchy na jeziorze i stara sie je kontrolować, ale ma przecież ograniczone możliwości.
Zwraca uwagę na jacht Wacka Krawacika, bo ten też kręci się po podejrzanym rejonie. Na tej samej zasadzie obserwuje ruchy Czarnego Franka i tak wychodzi na sprawę mapy łowisk. Wacek K. z Brodaczem mówią o niej w sposób zastanawiający: "ta mapa zwróci nam wszystko z nawiązką".
PS interesuje sie mapą, ale w sposób umiarkowany: toteż nie robi larum, kiedy ta mapa mu się wymyka.
Tomasz wie, że jego wysiłki stoją pod znakiem zapytania, bo nie może przecież pilnować wszystkiego i przez cały czas (no w końcu nie upilnował, bo Wacek & co przeprowdzili to, co chcieli). Dlatego Tomasz od samego początku poszukuje sojuszników. Chce wciągnąć do akcji Kapitana Nemo, Czarnego Franka (po to przecież popłynął na wyspę), Bronkę i - co prawda krygując się jak stary krokodyl - Wilhelma Tella i harcerzy.
PS działa w bardzo trudnych okolicznościach i musi grać takimi kartami, jakie mu rozdaje los. Robi to znakomicie, ale w gruncie rzeczy bezskutecznie, z wyjątkiem może sytuacji końcowej. "Rejs cumowniczy" Wacka K. wydaje mu się podejrzany, tak jak i jego nagła przyjaźń z Anatolem, który jak wiemy, świętego by doprowdził do szewskiej pasji. Jakiś konkret pojawia się w momencie złapania na spining płetwonurka.
No, zapewne ruch na jeziorze był większy niż to widać w powieści (choć PS twierdzi, że był niewielki), ale możemy przyjąć, że nic nie wydało mu sie na tyle podejrzane, żeby zwrócić na to szczególniejszą uwagę. PS pilnuje jeziora przez całkiem długi okres. Przecież ileś tam dni po rozgromieniu bandy jest potraktowane w powieści skrótowo; Mistrz nie opisywał tam akcji dzień po dniu. PS - teraz już nie sam - obserwował wszystko, starał się panować nad sytuacją i trzymał rękę na pulsie.
Konkludując, uważam cały sposób pracy PS nad Jeziorakiem za zupełnie do przyjęcia.
Tylko w jednym momencie Mistrzowi wkradł się błąd techniczny: Wacek K i Brodacz między sobą mówią o kwocie pięciu tys. zł. (za późnego Wiesława to było całkiem sporo); Czarny Franek mówi, żeby zaczęli rozmowę z nim od tysiąca złotych. A jak PS podsłuchuje naradę bandy na wyspie, kwota 5000 zł jest wymieniona jako ustalona z Wackiem K.

Anna - 2013-04-23, 21:21

Wiecie co, bracia żeglarze?
Teraz, jako iż z okien domu wyglądam sobie na wielką wodę, więc nie pływam, ale
dawno dawno temu, mieszkając 500km od morza, pływałam regularnie, zrobiłam jeszcze w liceum patent sternika, i ...żeby było do rymu: czytałam Samochodzika.
Tak na prawdę, to mnie te pewne wpadki dot. żeglarstwa w "Nowych przygodach" nie raziły ani wtedy, ani teraz, podczas ponownej lektury; (większe były w "Złotej rękawicy"). A już zupełną katastrofą są parodie PS, znane pod nazwą kontynuacji. Tam to dopiero roi się od błędów rzeczowych...
Nienacki był pisarzem, sam przyznawał się w wywiadach, że pływania nauczył się dopiero po przyjeździe/przeprowadzce na Mazury. W wywiadzie z p.Janeczek (vide: youtube), ona wręcz stwierdza, że to od niej nauczył się żeglarstwa i zaraził pasją. Natomiast z całą pewnością świetnie umiał oddać klimat włóczęgi po jeziorach. Proponuję w takim razie wybaczenie mu tych nielicznych w sumie wpadek, a rozkoszowaniem się całością klimatu Jezioraka, ze szczególnym uwzględnieniem siedlisk Kiwika g;)

Z24 - 2013-04-23, 21:48

Anna napisał/a:
pewne wpadki dot. żeglarstwa w "Nowych przygodach


W NPPS raczej nie ma tego. Więcej jest za to w PSiW.
Ale fakt, że atmosferę włóczęgi po jeziorach i w ogóle tamtejsze klimaty oddaje cudownie. Nie tylko w cyklu PS bo i w "Skiroławkach" jest kilka pięknych stron i w "Wielkim lesie".

Berta von S. - 2013-04-23, 23:06

Widać nie tylko tępa, ale i profanka! :(

Z24, jak wykazuje Twoja analiza (teraz Ty się nieźle napisałeś!), akcja nad Jeziorakiem sensie operacyjnym rzeczywiście została przygotowana bez zarzutu. Tylko tym razem PS miał jakby mniej szczęścia, bo zazwyczaj różne tropy łatwiej wpadały mu w ręce. Ale (jak wcześniej zauważył Czesio), wynikać to może z tego, że Mistrz pochłonięty był bardziej ogólnym klimatem wakacyjnej przygody i elementem wychowawczym ;)

Fantastyczna ta informacja o wykorzystywaniu akwenów jako przeszkód inżynieryjnych! O różnych pomysłach w stylu podnoszenie śluz na kanałach łączących jeziora pomiędzy Jerzwałdem a Kamieńcem w celu zalania Susza słyszałam, ale ten pomysł z wycinaniem wierzchniej warstwy lodu z wytyczonych prostokątów jest absolutnie genialny...

Aniu, zgadzam się na 100% - klimat włóczęgi po jeziorach umiał oddać genialnie i (jak już wspominało w tzw. międzyczasie kilka osób) to jest w sumie najważniejsze.

Z24 - 2013-04-24, 12:48

Berta von S. napisał/a:
Z24, jak wykazuje Twoja analiza (teraz Ty się nieźle napisałeś!), akcja nad Jeziorakiem sensie operacyjnym rzeczywiście została przygotowana bez zarzutu. Tylko tym razem PS miał jakby mniej szczęścia, bo zazwyczaj różne tropy łatwiej wpadały mu w ręce. Ale (jak wcześniej zauważył Czesio), wynikać to może z tego, że Mistrz pochłonięty był bardziej ogólnym klimatem wakacyjnej przygody i elementem wychowawczym ;)


No, oczywiście, Mistrz zapodał nam trochę smrodku dydaktycznego, jak to mawiano dawniej, ale to jest nieźle wyprowadzone z samego zasadniczego toku akcji. Użyję takiego porównania: PS stoi przed półką z książkami, na której stoi 100 tomów i ma odszukać jeden potrzebny fragment w określonym czasie. Szuka a przy okazji znajduje 651 innych fragmentow, które mogą mu się do czegoś przydać. Przecież Tomasz nie zapałał chęcią reedukacji Czarnego Franka, jedząc kiełbasę w gospodzie u przeprawy; pomysł ten wynika z rozwoju akcji. Na wyspę popłynął też w zasadzie nie po pierścianek (nie poprawiajcie, moderatorzy) Marty, tylko żeby nawiązać z nim kontakt w kwestii mapy i w ogóle, w kwestii ewentualnej pomocy przy szukaniu Człowieka z Blizną. A, że ciężarówka zatonęła w tak atrakcyjnym turystycznie regionie jak Jeziorak, to cóż - PS łączył przyjemne z pożytecznym. Ja nie mam mu tego za złe, zwłaszcza, że Tomasz szukał bursztynowego skarbu w ramach urlopu za własne pieniądze ( i to raczej marne) a np. Tomek szukał haczyka w ramach delegacji służbowej za nasze pieniądze (i to raczej nie marne) :D
Ja też, nawet za własne pieniądze, mogę pojechać szukać np. "złota Wrocławia" w Sudety i Pogórze Sudeckie i jeśli go nie znajdę, wcale nie będę nie rozpaczał, że zmarnowałem wakacje. :) Albo Bursztynowej Komnaty po Warmii i Mazurach...

Nietajenko - 2013-04-24, 13:47

Nietajenko doda tylko swoje małe spostrzeżenie. Od kiedy poznałem bardziej Jeziorak dziwi mnie przeogromnie fakt, że pomimo informacji, że trop ciężarówki z E. urywa się w Matytach, młody student (czy też absolwent już, nie pamiętam) Tomasz zarzuca swoje poszukiwania. Wystarczy przecież spojrzeć na mapę i od razu wpada w oczy przeprawa promowa na przesmyku Jezioraka i Płaskiego. Od razu też widać, że jest to jedyna najkrótsza droga do Susza dla kierowcy, który pragnie nie rzucać się w oczy (na prawie całej długości zalesiona). Droga przez Jerzwałd byłaby wygodniejsza ale prowadzi przez obszar niezalesiony a więc kierowca z niej zrezygnował (nie ma świadka, który widziałby ciężarówkę). Większe zdziwienie jednak budzi fakt, że gdy Tomasz bogatszy o wiedzę, że ciężarówka zatonęła w jeziorze nadal twierdzi, że nie potrafi oszacować miejsca zatopienia. Ktoś kto był nad jeziorem wie, że wjazd do niego poza wytyczonymi drogami graniczy z niemożliwością. Jak nic nasuwają się wszelkie przeprawy promowe (jest tam zjazd i wjazd bez drzew, zarośli, zabagnień i innych przeszkód). Kierowca uciekającej ciężarówki nie mógł pozwolić sobie na mitręgę czasu w poszukiwaniu dogodnego wjazdu i zjazdu "na dziko". Pamiętać też należy, że gros zachodniego brzegu Jezioraka to brzeg wysoki, który całkowicie wyklucza ruch kołowy. To tyle. Wiem natomiast, że gdyby Nienacki uwzględnił powyższe okoliczności nie powstała by ta piękna powieść. :D
Z24 - 2013-04-24, 15:13

Drogi Nietajenko, napiszę tylko - nic dodać nic ująć.
Natomiast w ogóle sam pomysł drogi na skróty jest absolutnie do przyjęcia. Drogi były zapchane uciekinierami i wojskiem, były atakowane, panował chaos, więc ruchy ciężarówki nie musiały być najprostsze ani logiczne, jak to zauważył PS przedstawiając swoją młodzieńczą rekonstrukcję trasy konwoju.

TomaszK - 2013-04-24, 20:24

Próbowałem kiedyś szukać źródeł inspiracji Nienackiego co do zatopionej ciężarówki. Muzeum mające przed wojną duży zbiór archeologiczno - bursztynowy, to mogło być Stadtmuseum w Gdańsku. Nie znalazłem niestety żadnych informacji o zaginionej "bursztynowej Wenus", jedyna zaginiona figurka bursztynowa z tego okresu historycznego, to odnaleziony niedawno w Niemczech bursztynowy niedźwiadek paleolityczny, przechowywany przed wojną w muzeum w Szczecinie, obecnie zwrócony tamże.
Wątek zaginionych eksponatów z przedwojennego muzeum archeologicznego, pojawił się u Nienackiego już wcześniej, był to złoty kubek ze Skarbu Atanaryka. Te historie Nienacki mógł poznać za sprawą archeologów, którzy w piśmie "Z otchłani wieków" w latach 50-tych, opisywali zawartość zaginionych przedwojennych kolekcji archeologicznych.

Z24 - 2013-04-24, 21:39

TomaszK napisał/a:
Nie znalazłem niestety żadnych informacji o zaginionej "bursztynowej Wenus", jedyna zaginiona figurka bursztynowa z tego okresu historycznego, to odnaleziony niedawno w Niemczech bursztynowy niedźwiadek paleolityczny, przechowywany przed wojną w muzeum w Szczecinie, obecnie zwrócony tamże.


Proszę bardzo o szczegóły. Sczecińskie muzeum przed wojną słynęło ze swoich zbiorów afrykanistycznych (teraz zresztą też) i amerykanistycznych (teraz też tam jest kilka rzeczy. m. in. z kultury Tairona z Kolumbi - patrz UFO). Znaczna część z nich zniknęła.

TomaszK napisał/a:
Wątek zaginionych eksponatów z przedwojennego muzeum archeologicznego, pojawił się u Nienackiego już wcześniej, był to złoty kubek ze Skarbu Atanaryka. Te historie Nienacki mógł poznać za sprawą archeologów, którzy w piśmie "Z otchłani wieków" w latach 50-tych, opisywali zawartość zaginionych przedwojennych kolekcji archeologicznych.


Oczywiście. Np. z muzeów z Wrocławia, Gdańska. I nie tylko z muzeów i nie tylko zabytki archeologiczne. Tak samo przecież zniknęła "nasza" stauroteka z Tumu. Romańska kołatka z Czerwińska. Skarbiec katedry w Kamieniu Pomorskim z relikwiarzem św. Korduli. I wiele innych rzeczy, znanych już tylko ze zdjęć...

TomaszK - 2013-04-24, 23:03

Z24 napisał/a:
TomaszK napisał/a:
jedyna zaginiona figurka bursztynowa z tego okresu historycznego, to odnaleziony niedawno w Niemczech bursztynowy niedźwiadek paleolityczny


Proszę bardzo o szczegóły.


tutaj http://pl.wikipedia.org/w...ze_S%C5%82upska

Berta von S. - 2013-04-24, 23:37

TomaszK napisał/a:
[

tutaj http://pl.wikipedia.org/w...ze_S%C5%82upska


Słodki! Ciekawe skąd ten motyw niedźwiadka? Na Dolnym Śląsku (Ślęża) też znaleziono rzeźby niedźwiedzi, ale kamienne i bardziej toporne.

TomaszK - 2013-04-25, 07:34

Co do zaginionych przedwojennych zbiorów muzealnych, ustaliłem że w "Z otchłani wieków" ukazał się artykuł "Losy muzeów prehistorycznych na Pomorzu Zachodnim" (nr 11-12 z 1946r.). Niastety do samego artykułu nie dotarłem, ale podejrzewam, że mogły tam być np. zdjęcia i opisy bursztynowej figurki paleolitycznej i złotego kubka Gotów. Nienacki kilkakrotnie czerpał informacje z tego pisma, np. na temat badań w Tumie i Węsiorach, tu także ukazała się recenzja jego debiutanckiej książki "Uroczysko".
Z24 - 2013-04-25, 22:46

Dzięki TomaszuK, może już wkrótce zanurkuję w starych numerach ZOW.
GrzegorzCh - 2013-04-26, 20:34

Jakby kogoś interesowało to przedwojenne numery ZOW są wskanowane w:
http://www.wbc.poznan.pl/...ntent?id=185132

Mario78 - 2013-05-09, 17:03

Jeszcze co do wrażeń to NPPS zawsze miały u mnie dużego plusa w stosunku do innych PS za dołączoną mapę z zaznaczonymi miejscami przygód. A co do "Bursztynowej Wenus" to nie mogłem znaleźć żadnej informacji o będącej w zbiorach jakiegoś muzeum figurki, odpowiadającej opisowi z książki.
TomaszK - 2013-05-09, 17:14

O ! Widzę ze mamy nowego badacza.
Mario78 - 2013-05-09, 17:27

e tam od razu badacza, niegodnym, niegodnym ;-) hehe google ułatwia badania, choć prowadzi i na manowce...
TomaszK - 2013-05-09, 19:18

No przecież wiadomo że google to podstawa. :)
Aldona - 2013-06-05, 18:24

Nie idzie mi jednak czytanie z zachwytem tej książki.....
Mario78 - 2013-06-05, 18:29

W ciągu ostatnich tygodni odświeżyłem sobie NPPS, Niewidzialnych, Tajemnicę Tajemnic i jestem w trakcie Winnetou, ale wśród nich wg mnie NPPS jest najlepsze :-)
Unieski - 2013-06-05, 18:30

Aldona napisał/a:
Nie idzie mi jednak czytanie z zachwytem tej książki.....

Jeszcze nie skończyłaś? :zdziw:

Aldona - 2013-06-05, 18:34

Unieski napisał/a:
Aldona napisał/a:
Nie idzie mi jednak czytanie z zachwytem tej książki.....

Jeszcze nie skończyłaś? :zdziw:


No nie.... jestem na tym jak Tomasz z Martą włożyli listy do kieszeni płaszcza Kapitana Nemo w dziupli..... I nie kreci mnie ta historia....

Tomasz - 2013-06-05, 20:23

Aldona napisał/a:
Unieski napisał/a:
Aldona napisał/a:
Nie idzie mi jednak czytanie z zachwytem tej książki.....

Jeszcze nie skończyłaś? :zdziw:


No nie.... jestem na tym jak Tomasz z Martą włożyli listy do kieszeni płaszcza Kapitana Nemo w dziupli..... I nie kreci mnie ta historia....


No wiesz?... Jedna z lepszych części..

The_saint - 2013-06-05, 20:27

Aldona napisał/a:

No nie.... jestem na tym jak Tomasz z Martą włożyli listy do kieszeni płaszcza Kapitana Nemo w dziupli..... I nie kreci mnie ta historia....


Mnie też nie kręciła historia listu do Kapitana Nemo, natomiast zawsze kiedy czytam tę książkę kręci mnie Marta. :p

Iwmali - 2013-06-05, 21:26

The_saint napisał/a:
natomiast zawsze kiedy czytam tę książkę kręci mnie Marta. :p

Mnie też. :oops:

Karen - 2013-06-05, 21:27

Iwmali napisał/a:
The_saint napisał/a:
natomiast zawsze kiedy czytam tę książkę kręci mnie Marta. :p

Mnie też. :oops:

A mnie nie :027:

Iwmali - 2013-06-05, 21:33

Karen napisał/a:
A mnie nie :027:

Ciebie chyba kręci Karen Petersen? :p

Karen - 2013-06-05, 21:34

Iwmali napisał/a:
Karen napisał/a:
A mnie nie :027:

Ciebie chyba kręci Karen Petersen? :p

No nie do końca :D

Iwmali - 2013-06-05, 21:37

Karen napisał/a:
No nie do końca :D

No to już nie wiem kto? :027:

Karen - 2013-06-05, 21:39

Iwmali napisał/a:
Karen napisał/a:
No nie do końca :D

No to już nie wiem kto? :027:

Bigos :p

Unieski - 2013-06-05, 21:40

Karen napisał/a:
Iwmali napisał/a:
Karen napisał/a:
No nie do końca :D

No to już nie wiem kto? :027:

Bigos :p

Jan Bigos, syn Antoniego? :D

Karen - 2013-06-05, 21:41

Unieski napisał/a:
Karen napisał/a:
Iwmali napisał/a:
Karen napisał/a:
No nie do końca :D

No to już nie wiem kto? :027:

Bigos :p

Jan Bigos, syn Antoniego? :D

Ten sam :p

Berta von S. - 2013-06-05, 21:50

Tomasz napisał/a:
Aldona napisał/a:


No nie.... jestem na tym jak Tomasz z Martą włożyli listy do kieszeni płaszcza Kapitana Nemo w dziupli..... I nie kreci mnie ta historia....


No wiesz?... Jedna z lepszych części..


Może nie przepadasz, Aldi, za jeziorami, łódkami i biwakami? Bo Nowe przygody są chyba głównie dla osób wodolubnych.

Iwmali - 2013-06-05, 21:52

Berta von S. napisał/a:
Bo Nowe przygody są chyba głównie dla osób wodolubnych.

Oj, chyba nie tylko. :okulary2: Ja wodę to tylko lubię w wannie, tam nie mam lęku utopienia, a NPPS uwielbiam. :D

Berta von S. - 2013-06-05, 22:08

Iwmali napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Bo Nowe przygody są chyba głównie dla osób wodolubnych.

Oj, chyba nie tylko. :okulary2: Ja wodę to tylko lubię w wannie, tam nie mam lęku utopienia, a NPPS uwielbiam. :D


Przez osobnika wodolubnego rozumiem jednostkę, która uwielbia naturę (włóczenie się po lasach i takie tam), a najważniejszym elementem owej natury są dla niej wszelkie zbiorniki wodne. Ponadto wodolubność objawia się to tym, że X:
1. Będąc w jakiejś miejscowości za oczywisty cel spaceru obiera miejscowy zbiornik wodny
2. Nie wyobraża sobie dobrowolnego zamieszkania w miejscowości, gdzie nie ma żadnej wody (przy założeniu, że mamy nieograniczone środki i brak różnych zobowiązań oraz ograniczeń)
3. Jego ulubionym zajęciem w życiu jest siedzenie przy ognisku nad wodą, albo przynajmniej nad wodą (najchętniej z piwem w ręce)

wodolubny niekoniecznie musi umieć pływać (choć raczej jest to przydatne)

Iwmali - 2013-06-05, 22:15

Berta von S. napisał/a:
Przez osobnika wodolubnego rozumiem jednostkę, która uwielbia naturę (włóczenie się po lasach i takie tam), a najważniejszym elementem owej natury są dla niej wszelkie zbiorniki wodne. Ponadto wodolubność ojawia się to tym, że X:
1. Będąć w jakiejś miejscowości, to za oczywisty cel spaceru obiera miejscowy zbiornik wodny
2. Nie wyobraża sobie dobrowolnego zamieszkania w miejscowości, gdzie nie ma żadnej wody (przy założeniu, że mamy nieograniczone środki i brak różnych zobowiązań i ograniczeń)
3. Jej ulubionym zajęciem w życiu jest siedzenie przy ognisku nad wodą, albo przynajmniej nad wodą (najchętniej z piwem w ręce)

wodolubny niekoniecznie musi umieć pływać (choć raczej jest to przydatne)

No to ja jestem jak najbardziej wodolubną osobą w mieście, leżącym nad morzem. :D

Berta von S. - 2013-06-05, 22:22

Iwmali napisał/a:

No to ja jestem jak najbardziej wodolubną osobą w mieście, leżącym nad morzem. :D


A to się naprawdę nagminnie ludziom myli. Osobiście znam wielce kształcone osoby, które na informację, że jadę na Sylwestra do Szczecina, zareagowały pytaniami, czy będę mieszkać daleko od plaży... :D

Iwmali - 2013-06-05, 22:27

Berta von S. napisał/a:
A to się naprawdę nagminnie ludziom myli.

Prawda to, prawda, ostatnio taksówkarz mi opowiadał, że ludzie wychodzący z dworca pytają go jak daleko jest morze. :D

Robinoux - 2013-06-05, 22:32

Berta von S. napisał/a:
Przez osobnika wodolubnego rozumiem jednostkę, która uwielbia naturę (włóczenie się po lasach i takie tam), a najważniejszym elementem owej natury są dla niej wszelkie zbiorniki wodne. Ponadto wodolubność ojawia się to tym, że X:
1. Będąć w jakiejś miejscowości, to za oczywisty cel spaceru obiera miejscowy zbiornik wodny


Mam nieodparte skojarzenia z "Moby Dickiem" - główny bohater mówi tam o takich ludziach, że gdzie by ich nie postawił, wystarczy tylko wprawić w ruch, to obiorą najkrótszą drogę do najbliższego zbiornika wodnego, trafią nawet z zamkniętymi oczami. :D

Berta von S. - 2013-06-06, 09:46

Robinoux napisał/a:
Mam nieodparte skojarzenia z "Moby Dickiem" - główny bohater mówi tam o takich ludziach, że gdzie by ich nie postawił, wystarczy tylko wprawić w ruch, to obiorą najkrótszą drogę do najbliższego zbiornika wodnego, trafią nawet z zamkniętymi oczami. :D


Brzmi jakby chodziło o wodolubnego ;-)

P.S. Nie czytałam MD, bo po traumatycznej lekturze pozycji typu: Lessi wróć, Nasza szkapa i O psie, który jeżdził koleją postanowiłam się wystrzegać wszelkich książek o gnębionych zwierzakach...

Z24 - 2013-06-07, 12:46

Berta von S. napisał/a:
Lessi


To rzeczywiście musiała być trauma ;-) . Dlatego nie czytałem i nie mam specjalnej ochoty.

Berta von S. napisał/a:
po traumatycznej lekturze pozycji typu: Lessi wróć, Nasza szkapa i O psie, który jeżdził koleją postanowiłam się wystrzegać wszelkich książek o gnębionych zwierzakach...


Ja bym jeszcze dorzucił "Łyska z pokłądu Idy" Gustawa Morcinka.

Berta von S. - 2013-06-07, 13:06

Z24 napisał/a:
Ja bym jeszcze dorzucił "Łyska z pokłądu Idy" Gustawa Morcinka.


Tak, Łyska zdecydowanie! Maltretowano mnie tym przez większość podstawówki, bo miałam pecha chodzić do szkoły im. Gustawa Morcinka...

Iwmali - 2013-06-07, 14:22

Berta von S. napisał/a:
Nie czytałam MD, bo po traumatycznej lekturze pozycji typu: Lessi wróć, Nasza szkapa i O psie, który jeżdził koleją postanowiłam się wystrzegać wszelkich książek o gnębionych zwierzakach...

Ja pamiętam, jak ryczałam czytając "Anielkę", gdy Karusek wrócił do niej i odszedł na jej rękach, dzieciom nie powinno się serwować takich lektur. :/ :/

Berta von S. - 2013-06-07, 14:57

Iwmali napisał/a:
dzieciom nie powinno się serwować takich lektur. :/ :/


Trudno się w każdym razie później dziwić, że naród ponury i na How do you do? zamiast się radośnie wyszczerzyć wyskakuje z litanią nieszczęść :p

P.S. No ale jednak najgorsza była biedaczka Rozalka - to naprawdę powinni z lektur usunąć!

von Dobeneck - 2013-06-07, 14:58

Iwmali napisał/a:
Ja pamiętam, jak ryczałam czytając "Anielkę", gdy Karusek wrócił do niej i odszedł na jej rękach, dzieciom nie powinno się serwować takich lektur. :/ :/

Też tak uważam. Dzieciństwo powinno być radosne i szczęśliwe, na nieszczęścia i smutek przyjdzie czas w dorosłym życiu.

Tomasz - 2013-06-07, 17:58

Iwmali napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Nie czytałam MD, bo po traumatycznej lekturze pozycji typu: Lessi wróć, Nasza szkapa i O psie, który jeżdził koleją postanowiłam się wystrzegać wszelkich książek o gnębionych zwierzakach...

Ja pamiętam, jak ryczałam czytając "Anielkę", gdy Karusek wrócił do niej i odszedł na jej rękach, dzieciom nie powinno się serwować takich lektur. :/ :/


To samo miałem gdy czytałem "O PSIE, KTÓRY JEŹDZIŁ KOLEJĄ." Też ryczałem po przeczytaniu. :( Miałem wówczas psa, owczarka niemieckiego, to całowałem i głaskałem go dwa dni po przeczytaniu tej książki.

Berta von S. - 2013-06-07, 18:04

Wierzę - pies, który jeździł koleją był dla wszystkich psiarzy masakryczny...
Aldona - 2013-06-07, 18:08

Wracając do Nowych Przygód.....Oznajmiam, że przeczytałam i nawet w paru miejscach się uśmiałam. Natomiast uważam, że to najgorsza część z kanonu i raczej do niej szybko nie wrócę.
Szczotaw - 2013-06-07, 18:09

Aldona napisał/a:
Wracając do Nowych Przygód.....Oznajmiam, że przeczytałam i nawet w paru miejscach się uśmiałam. Natomiast uważam, że to najgorsza część z kanonu i raczej do niej szybko nie wrócę.

:okulary2: Kobieca upartość... :027:

PS. Co w niej Ci się nie podobało?

Aldona - 2013-06-07, 18:11

Szczotaw napisał/a:
Aldona napisał/a:
Wracając do Nowych Przygód.....Oznajmiam, że przeczytałam i nawet w paru miejscach się uśmiałam. Natomiast uważam, że to najgorsza część z kanonu i raczej do niej szybko nie wrócę.

:okulary2: Kobieca upartość... :027:

PS. Co w niej Ci się nie podobało?


Gang Czarnego Franka, Anatol, Marta, ryby, woda.....

Nie, ja lubię jeziora, rzeki i inne mokradła. Ale po stokroć bardziej podoba mi się Rękawica.

Protoavis - 2013-06-07, 18:11

Aldona napisał/a:
Wracając do Nowych Przygód.....Oznajmiam, że przeczytałam i nawet w paru miejscach się uśmiałam. Natomiast uważam, że to najgorsza część z kanonu i raczej do niej szybko nie wrócę.


Najgorszy jest chyba właśnie czytany przeze mnie Fantomas, a Nowe Przygody to prawdziwa perełka w cyklu :)

Unieski - 2013-06-07, 18:14

Aldona napisał/a:
Wracając do Nowych Przygód..... uważam, że to najgorsza część z kanonu i raczej do niej szybko nie wrócę.

Nie jestem w stanie tego pojąć :okulary2:

Szczotaw - 2013-06-07, 18:15

A ja najmniej właśnie lubię Rękawicę.
Berta von S. - 2013-06-07, 18:17

Unieski napisał/a:
Aldona napisał/a:
Wracając do Nowych Przygód..... uważam, że to najgorsza część z kanonu i raczej do niej szybko nie wrócę.

Nie jestem w stanie tego pojąć :okulary2:


Ja również!

Dla mnie jest na 1 lub 2 miejscu (występują okresowe wahania)

Z24 - 2013-06-07, 19:56

Berta von S. napisał/a:
Wierzę - pies, który jeździł koleją był dla wszystkich psiarzy masakryczny...


Ja tam byłem szczęśliwy, bo znalazłem na mapie Włoch Massa Marittima i Piombino.

The_saint - 2013-06-07, 20:19

Czarny Franek też mnie denerwował, takich Panów Anatoli nie lubię z zasady. ale jak można nie lubić Marty?
Berta von S. - 2013-06-08, 01:04

Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Wierzę - pies, który jeździł koleją był dla wszystkich psiarzy masakryczny...


Ja tam byłem szczęśliwy, bo znalazłem na mapie Włoch Massa Marittima i Piombino.


Też mi powód do radości...

von Dobeneck - 2013-06-08, 06:38

The_saint napisał/a:
Czarny Franek też mnie denerwował, takich Panów Anatoli nie lubię z zasady. ale jak można nie lubić Marty?

Do Czarnego Franka nic nie mam, ot, łobuziak z Mokotowa, w dodatku podatny na resocjalizację. :D Anatola nie trawię za tchórzostwo i przemądrzałość, ale Indianin w spódnicy...Miodzio. ;-)

Aldona - 2013-06-08, 06:43

Marta taka przemądrzała była. Ale faktycznie w sumie....No dobra - Marta była znośna. Co nie zmienia faktu, ze i tak mi jakoś ta pozycja nie leży. Bo brak w niej zagadki tak naprawdę.
von Dobeneck - 2013-06-08, 08:24

Aldona napisał/a:
Marta taka przemądrzała była. Ale faktycznie w sumie....No dobra - Marta była znośna. Co nie zmienia faktu, ze i tak mi jakos ta pozycja nie leży. Bo brak w niej zagadki tak na prawdę.

Eeee tam...Przemądrzała zaraz...Obcykana w temacie ryb, bo nad wodą wychowana, ojciec i bracia byli rybakami, to miała się znać na motórach? :D
Jak to nie ma zagadki, Aldonka, a zatopiona ciężarówka to pies??? A fałszywy Ornitolog, a "meta" bandy Czarnego Franka...

Aldona - 2013-06-08, 08:28

von Dobeneck napisał/a:
Aldona napisał/a:
Marta taka przemądrzała była. Ale faktycznie w sumie....No dobra - Marta była znośna. Co nie zmienia faktu, ze i tak mi jakos ta pozycja nie leży. Bo brak w niej zagadki tak na prawdę.

Eeee tam...Przemądrzała zaraz...Obcykana w temacie ryb, bo nad wodą wychowana, ojciec i bracia byli rybakami, to miała się znać na motórach? :D
Jak to nie ma zagadki, Aldonka, a zatopiona ciężarówka to pies??? A fałszywy Ornitolog, a "meta" bandy Czarnego Franka...


Ale mi zagadka :)

von Dobeneck - 2013-06-08, 08:31

Aldona napisał/a:
Ale mi zagadka :)

Taaak? Już widzę Ciebie, jak nurkujesz w Jezioraku, na głębokość 20-30 metrów. :p :D

Unieski - 2013-06-08, 08:32

Aldona napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:
Aldona napisał/a:
Marta taka przemądrzała była. Ale faktycznie w sumie....No dobra - Marta była znośna. Co nie zmienia faktu, ze i tak mi jakos ta pozycja nie leży. Bo brak w niej zagadki tak na prawdę.

Eeee tam...Przemądrzała zaraz...Obcykana w temacie ryb, bo nad wodą wychowana, ojciec i bracia byli rybakami, to miała się znać na motórach? :D
Jak to nie ma zagadki, Aldonka, a zatopiona ciężarówka to pies??? A fałszywy Ornitolog, a "meta" bandy Czarnego Franka...


Ale mi zagadka :)

No tu akurat muszę się zgodzić, wg mnie zagadka zatopionej ciężarówki została zbyt słabo wyeksponowana, rozbudowana, przykryły ją niestety wątki wychowawcze :/

Berta von S. - 2013-06-08, 12:06

To fakt - zagadka w NP jest śladowa, ale to w niczym nie umniejsza fantastycznego jeziorno-biwakowego klimatu książki. Zresztą w Winnetou tez właściwie nie ma żadnej zagadki.

Pan Anatol w realu rzeczywiście mógłby być irytujący, ale w książce na odległość jest nader zabawny. Zresztą w realu też byłby dla mnie zabawny, o ile bym nie była od niego zależna, mogła w każdej chwili przerwać kontakt i miała ze sobą towarzystwo, które również dostrzega groteskowość owej postaci (żeby go np. razem po podpuszczać).

Tomasz - 2013-06-08, 13:16

von Dobeneck napisał/a:
Aldona napisał/a:
Ale mi zagadka :)

Taaak? Już widzę Ciebie, jak nurkujesz w Jezioraku, na głębokość 20-30 metrów. :p :D


Jeziorak nie jest taki głęboki. Maksymalnie 12 czy 13 metrów.

The_saint - 2013-06-08, 14:00

Walorem zagadki w tej części jest fakt, że jest niezwykle realna.
Z24 - 2013-06-08, 15:33

von Dobeneck napisał/a:
łobuziak z Mokotowa


Dla ścisłości z Łochoty, nie z Młokotowa; mieszkańcy jednej i drugiej dzielnicy mogliby poczuć się dotknięci ;-) .

von Dobeneck napisał/a:
Indianin w spódnicy...
.

Ta metafora ZN wydaje się niezbyt szczęśliwa, zwłszcza w dzisiejszych czasach. Można by pomyśleć, że nad Jeziorakiem pojawiali się, jakby to rzec; egzotyczni trans..hm...westyci... ;-)
Poza tym Marta nie pojawia się tam ani razu w spódnicy, sukience, czy innym stroju przypisanym do płci żeńskiej. I to jakoś PS nie przeszkadza. A jaki regres obyczajowy prezentują PS i jego kumpel Winnetou (artysta!) w PSiW, gdzie panie w spodniach obrzucane są wątpliwymi komplementami w rodzaju "karampuk" itd.

Mario78 - 2013-06-08, 16:48

Brak zagadki to jest w Winnetou...
von Dobeneck - 2013-06-08, 19:07

Tomasz napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:
Aldona napisał/a:
Ale mi zagadka :)

Taaak? Już widzę Ciebie, jak nurkujesz w Jezioraku, na głębokość 20-30 metrów. :p :D


Jeziorak nie jest taki głęboki. Maksymalnie 12 czy 13 metrów.

Nocowałem na Jezioraku, rzucaliśmy kotwicę i w kilku miejscach licznik pokazywał 29 metrów, naprawdę.

Berta von S. - 2013-06-08, 19:19

Z24 napisał/a:
A jaki regres obyczajowy prezentują PS i jego kumpel Winnetou (artysta!) w PSiW, gdzie panie w spodniach obrzucane są wątpliwymi komplementami w rodzaju "karampuk" itd.


Karampuki nie tylko były w spodniach, ale miały też niedźwiedziowate ruchy, worowate podkoszulki oraz sfilcowane włosy. No i były dość brudne (tak sobie przynajmniej je wyobrażałam ;-) )

Tomasz - 2013-06-08, 19:50

von Dobeneck napisał/a:
Tomasz napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:
Aldona napisał/a:
Ale mi zagadka :)

Taaak? Już widzę Ciebie, jak nurkujesz w Jezioraku, na głębokość 20-30 metrów. :p :D


Jeziorak nie jest taki głęboki. Maksymalnie 12 czy 13 metrów.

Nocowałem na Jezioraku, rzucaliśmy kotwicę i w kilku miejscach licznik pokazywał 29 metrów, naprawdę.


Oooo, to mnie zaskoczyłeś. :zdziw:

Kraff - 2013-06-08, 21:08

Aldona napisał/a:
Szczotaw napisał/a:
Aldona napisał/a:
Wracając do Nowych Przygód.....Oznajmiam, że przeczytałam i nawet w paru miejscach się uśmiałam. Natomiast uważam, że to najgorsza część z kanonu i raczej do niej szybko nie wrócę.

:okulary2: Kobieca upartość... :027:

PS. Co w niej Ci się nie podobało?


Gang Czarnego Franka, Anatol, Marta, ryby, woda.....

Nie, ja lubię jeziora, rzeki i inne mokradła. Ale po stokroć bardziej podoba mi się Rękawica.


Dla mnie również Złota Rękawica jest o niebo ciekasza, niż NPPS !

von Dobeneck - 2013-06-08, 21:58

Tomasz napisał/a:
Oooo, to mnie zaskoczyłeś. :zdziw:

Sprawdzałem w Wikipedii i faktycznie jest podane, że 13 metrów, ale pamiętam, że było 29, bo sam się zdziwiłem, że zaledwie 5-6 metrów od brzegu jest taka głębia, a przecież linka była oznaczona metrami. Może było tyle mułu... :D

Z24 - 2013-06-09, 22:39

Berta von S. napisał/a:
Karampuki nie tylko były w spodniach, ale miały też niedźwiedziowate ruchy, worowate podkoszulki oraz sfilcowane włosy. No i były dość brudne (tak sobie przynajmniej je wyobrażałam )


Och, Berto von S. i na co mi przyszło, że to ja, stara męska szowinistyczna świnia, muszę bronić kobiet? To były mądre panie, bo do lasu ubrały się w spodnie i wszystko co najgorsze. Oczywiście PS - hipokryta! - wspomniał, że Sosnowa Igiełka wyglądała pięknie w sukience, ale nic o tym, że komary wyssały ją tak, że wpadła we wstrząs i trzeba jej było robić transfuzję. Panie Karampuki naturalnie po paru dniach w lesie nie mogły być zbyt czyste, a czym miały się tam myć? Brudny może się umyć (jak jest woda) i przestaje być brudny. Że miały niedźwiedzie ruchy i podrygiwały? To już autosugestia tych macho-dinozaurów. I - jak to prawdziwi polscy twardziele - byli odważni i pryncypialni w krytyce urody, higieny i stylu pań Karampuków vulgo straszydeł, bo mieli dwie strzelby po swojej stronie. A kto ich z kabały wyciągał? Maria, którą też przezywali ohydnie. A jakie to poglądy miał Winnetou? Powtarzał za Bardotką, że kobieta powina być odpoczynkiem wojownika. I dziwić sie, że faceta z takimi poglądami Miss Kapitan puściła w trąbę? Która by tego nie zrobiła? Oczywiście straszydła za współudział w łapaniu ptaków bym ogolił na zero, a przedtem zapędził do kopania grobów dla ich kumpli, ale bez komentarzy nt. ich urody i stylu.

Mario78 - 2013-06-09, 22:49

von Dobeneck napisał/a:
Tomasz napisał/a:
Oooo, to mnie zaskoczyłeś. :zdziw:

Sprawdzałem w Wikipedii i faktycznie jest podane, że 13 metrów, ale pamiętam, że było 29, bo sam się zdziwiłem, że zaledwie 5-6 metrów od brzegu jest taka głębia, a przecież linka była oznaczona metrami. Może było tyle mułu... :D


Wikipedia nie jest bardzo wiarygodnym źródłem, muł też liczy się do głębokości ;-)

Z24 - 2013-06-09, 22:52

von Dobeneck napisał/a:
Sprawdzałem w Wikipedii i faktycznie jest podane, że 13 metrów, ale pamiętam, że było 29, bo sam się zdziwiłem, że zaledwie 5-6 metrów od brzegu jest taka głębia, a przecież linka była oznaczona metrami. Może było tyle mułu...


Sprawdziłem w jednym przewodniku z końca lat 80-tych. Tam jest podana głębokość 12 metrów! Jezioro, sądząc po kształcie, ma - przynajmniej częściowo - charakter rynnowy i jako takie powinno się charakteryzować raczej większymi głębokościami. Ciekawe. Muszę poszukać w jakichś bardziej profesjonalnych publikacjach.

TomaszK - 2013-06-09, 22:57

Z24 napisał/a:
Oczywiście straszydła ze współudział w łapaniu ptaków bym ogolił na zero, a przedtem zapędził do kopania grobów dla ich kumpli,
:580: :580: :580: :580: :580:

Wizytę na forum zawsze zaczynam od szukania tekstów Z24 i Jacka. Poprawiają mi nastrój. :D

Berta von S. - 2013-06-10, 00:50

Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Karampuki nie tylko były w spodniach, ale miały też niedźwiedziowate ruchy, worowate podkoszulki oraz sfilcowane włosy. No i były dość brudne (tak sobie przynajmniej je wyobrażałam )


Och, Berto von S. i na co mi przyszło, że to ja, stara męska szowinistyczna świnia, muszę bronić kobiet? To były mądre panie, bo do lasu ubrały się w spodnie i wszystko co najgorsze. Oczywiście PS - hipokryta! - wspomniał, że Sosnowa Igiełka wyglądała pięknie w sukience, ale nic o tym, że komary wyssały ją tak, że wpadła we wstrząs i trzeba jej było robić transfuzję. Panie Karampuki naturalnie po paru dniach w lesie nie mogły być zbyt czyste, a czym miały się tam myć? Brudny może się umyć (jak jest woda) i przestaje być brudny. Że miały niedźwiedzie ruchy i podrygiwały? To już autosugestia tych macho-dinozaurów. I - jak to prawdziwi polscy twardziele - byli odważni i pryncypialni w krytyce urody, higieny i stylu pań Karampuków vulgo straszydeł, bo mieli dwie strzelby po swojej stronie. A kto ich z kabały wyciągał? Maria, którą też przezywali ohydnie. A jakie to poglądy miał Winnetou? Powtarzał za Bardotką, że kobieta powina być odpoczynkiem wojownika. I dziwić sie, że faceta z takimi poglądami Miss Kapitan puściła w trąbę? Która by tego nie zrobiła? Oczywiście straszydła za współudział w łapaniu ptaków bym ogolił na zero, a przedtem zapędził do kopania grobów dla ich kumpli, ale bez komentarzy nt. ich urody i stylu.


Zecie, przekonałeś mnie!

Jutro wywalam wszystkie niepraktyczne spódnice i sukienki (komary faktycznie w tym roku męczące). A potem poćwiczę niedźwiedzie ruchy :p

von Dobeneck - 2013-06-10, 07:28

Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Karampuki nie tylko były w spodniach, ale miały też niedźwiedziowate ruchy, worowate podkoszulki oraz sfilcowane włosy. No i były dość brudne (tak sobie przynajmniej je wyobrażałam )


Och, Berto von S. i na co mi przyszło, że to ja, stara męska szowinistyczna świnia, muszę bronić kobiet? To były mądre panie, bo do lasu ubrały się w spodnie i wszystko co najgorsze. Oczywiście PS - hipokryta! - wspomniał, że Sosnowa Igiełka wyglądała pięknie w sukience, ale nic o tym, że komary wyssały ją tak, że wpadła we wstrząs i trzeba jej było robić transfuzję. Panie Karampuki naturalnie po paru dniach w lesie nie mogły być zbyt czyste, a czym miały się tam myć? Brudny może się umyć (jak jest woda) i przestaje być brudny. Że miały niedźwiedzie ruchy i podrygiwały? To już autosugestia tych macho-dinozaurów. I - jak to prawdziwi polscy twardziele - byli odważni i pryncypialni w krytyce urody, higieny i stylu pań Karampuków vulgo straszydeł, bo mieli dwie strzelby po swojej stronie. A kto ich z kabały wyciągał? Maria, którą też przezywali ohydnie. A jakie to poglądy miał Winnetou? Powtarzał za Bardotką, że kobieta powina być odpoczynkiem wojownika. I dziwić sie, że faceta z takimi poglądami Miss Kapitan puściła w trąbę? Która by tego nie zrobiła? Oczywiście straszydła za współudział w łapaniu ptaków bym ogolił na zero, a przedtem zapędził do kopania grobów dla ich kumpli, ale bez komentarzy nt. ich urody i stylu.

Z24, masz rację, robisz kolację. :p :D Ale taka jest prawda. Do lasu, zwłaszcza latem, nie chodzi się w bikini(można jesienią :D ). A sukienki, ew. spódnice można nosić na salonach, a nie w dziczy. Moim zdaniem Karampuki zostały tak nazwane niesprawiedliwie. W dodatku jedna wspomniała, że jak chciała założyć sukienkę, to koledzy ptasznicy ją wyśmiali, że staromodna. Nie wspomnę, że bardzo lubię dziewczyny w jeansach. :ppp Wyjątek stanowi Bajeczka. :D

Kaznodzieja - 2013-06-10, 08:33

PS to chyba charakter chwiejny i rozlazły ma :D , ponieważ w zależności co mu pasuje tak ocenia ubiór kobiecy. W Niewidzialnych wydziwia nad Moniką, że się ubrała niestosowanie na wyprawę na Czarci Ostrów, w Winnetou zachwyca się Milady, że chodzi w sukience, a nabija z Karampuków, że w lesie chodzą w spodniach i kurtkach. Karampuki zrealizowały przecież powrót do życia bez udogodnień cywilizacji typu bieżąca woda, mydło, stado wyprasowanych sukieneczek na różne okazje. ;-) . Sam w poszukiwanie 'wigwamu' Winnetou wybrał się w garniturze. :zdziw: .
Berta von S. - 2013-06-10, 09:08

Cytat:
Z24 masz rację, robisz kolację. :p :D Ale taka jest prawda. Do lasu, zwłaszcza latem, nie chodzi się w bikini(można jesienią :D ). A sukienki, ew. spódnice można nosić na salonach, a nie w dziczy. Moim zdaniem Karampuki zostały tak nazwane niesprawiedliwie. W dodatku jedna wspomniała, że jak chciała założyć sukienkę, to koledzy ptasznicy ją wyśmiali, że staromodna. Nie wspomnę, że bardzo lubię dziewczyny w jeansach. :ppp Wyjątek stanowi Bajeczka. :D


No to tym bardziej wywalam spódnice! :p

P.S. Ale ta niespójność, Kaznodziejo, jest chyba tylko w przypadku Moniki. Bo przeważnie jednak Nienacki wszędzie podkreślał, jakim cudnym ewenementem jest kobieta w spódnicy bez wszechobecnych jeansów.

von Dobeneck - 2013-06-10, 09:16

Berta von S. napisał/a:
No to tym bardziej wywalam spódnice! :p

Jestem zachwycony. :p :DDD

Kaznodzieja - 2013-06-10, 10:10

Berta von S. napisał/a:
[...] P.S. Ale ta niespójność, Kaznodziejo, jest chyba tylko w przypadku Moniki. Bo przeważnie jednak Nienacki wszędzie podkreślał, jakim cudnym ewenementem jest kobieta w spódnicy bez wszechobecnych jeansów.

Nie tylko. Przecież Marta na ryby chyba nie chodziła w spódnicy czy sukience. Jeżeli chodzi o Monikę to nie mam w tej chwili Niewidzialnych pod ręką, więc mogę coś pokręcić, ale Monika wg Tomasza była niestosownie ubrana na wyprawę na Mazury, ale była ubrana w spodnie, przecież nie chodziło mu, żeby wystąpiła w spódnicy, tylko żeby miała jeszcze bardziej turystyczny strój. Czyli Monika w spodniach jest za mało przygotowana do wyprawy, a Milady w sukience szweda się po lasach i jest OK. Do Marty nie miał obiekcji, że nie chodzi w sukienkach na wędkowanie. Chociaż Marta, gdy przyjechała rowerem do przeprawy, chyba była w sukience :065: Nie pamiętam :oops: .
Piszę z pracy i nie mam dostępu do książek.

Mario78 - 2013-06-10, 18:05

Głównym zarzutem Tomasza w stosunku do Moniki było to, ze jest ubrana zbyt lekko.
Z24 - 2013-06-10, 18:15

Jak przeczytałem sobie ostatnie posty przyszło mi do głowy, że chyba w pewnym momencie u ZN doszło do załamania się paradygmatu i zmany pryncypiów w stronę konserwatyzmu ciuchowego odnośnie kobiet. To moja robocza hipoteza.
Może ktoś z E-bookami sprawdzi szybko jak były ubrane bohaterki?
Z biegiem lat i kolejnych części kanonu nastepują zmiany, bohaterki chodzą zasadniczo w spodniach, co nie wywołuje specjalnych zastrzeżeń PS. Hanka czasem chyba w spodniach; Karen i Anka - w spodniach; Zenobia i Hilda - w spodniach; z panną Wierzchoń i Marysią - chyba różnie, PS wspomina chyba tylko o spódniczce panny B.W, jak byli na wizycie u dyrektora M.; Marta - w spodniach, Ala - w spodniach. Aż do PSiF, gdzie nie ma bohaterki w wieku.. hmm... kanonicznym, z co tę pozycję cenimy mniej, co odkrył Szara Sowa :) . Potem nastepuje faza konserwatyzmu: Helenka za chodzenie z spodniach została mocna skrytykowana. PSiW - Milady w sukience; PSiN - Greta Herbst - też jakaś kusa spódniczka; Bajeczka - jakaś kieca ze słonecznikami; UFO - dopiero sobie przypomnę w tym miesiącu :D .

Kaznodzieja - 2013-06-10, 18:36

Otóż to :D Z24, poczyniłem podobne do Twoich obserwacje. Właściwie dopiero w PSiW zaczęły mu te spodnie u niewiast przeszkadzać, co trochę dziwi, bo nad jeziorami, w lesie spodnie są po prostu praktyczne. Co innego wizyta u zwierzchnika i wyprawa do teatru panny B. Wierzchoń czy ubiór w mieście Grety Herbst. Chyba mu jakaś niewiasta w spodniach podpadła i przeniósł tą awersję na cały ród kobiecy w spodniach. ;-)
The_saint - 2013-06-10, 19:28

W UFO panna Florentyna nosiła okropną futurystyczną tunikę własnej roboty i dziwaczny naszyjnik, w kilku scenach jednak ubrała się w spódniczkę.
Mario78 - 2013-06-10, 19:34

W drugiej połowie takie ciuchy własnej roboty były popularne, pewnie trochę z przymusu, pamietam, ze siostra miała taki sweterek dziergany na drutach w rożne łaty, jak z najczarniejszych snów ZN
Kaznodzieja - 2013-06-11, 11:55

Mario78 napisał/a:
W drugiej połowie takie ciuchy własnej roboty były popularne, pewnie trochę z przymusu, pamietam, ze siostra miała taki sweterek dziergany na drutach w rożne łaty, jak z najczarniejszych snów ZN

Tak, w owym czasie popularne było dzierganie różnych fragmentów odzienia, np. papucie Anatola do jazdy samochodem wydziergane przez Myszkę :D . Zawsze bawi mnie ta scena zmiany butów przez Anatola po wyjściu z samochodu. :053:

Aldona - 2013-06-11, 13:57

Kaznodzieja napisał/a:
Zawsze bawi mnie ta scena zmiany butów przez Anatola po wyjściu z samochodu.


A ja to widziałam kiedyś na własne oczy. Sąsiad mój tak jeździł ...właśnie w bamboszach.

Mario78 - 2013-06-11, 14:26

Syrenką ?
The_saint - 2013-06-11, 19:14

Nie mogę sobie wyobrazić prowadzenia samochodu w takich bamboszach.
Mario78 - 2013-06-11, 19:49

hehe to jeden z moich ulubionych fragmentów NPPS, chociaż teraz jak sobie wyobrażę te miękkie wełniane papucie to aż mnie wzdryga jak można prowadzić w czymś takim samochód w upalne lato, no chyba że miały grubą, twardą podeszwę i były w kształcie klapek
Aldona - 2013-06-11, 20:37

Mario78 napisał/a:
hehe to jeden z moich ulubionych fragmentów NPPS, chociaż teraz jak sobie wyobrażę te miękkie wełniane papucie to aż mnie wzdryga jak można prowadzić w czymś takim samochód w upalne lato, no chyba że miały grubą, twardą podeszwę i były w kształcie klapków


można prowadzic w szpilkach to i w bamboszach tez :D

Robinoux - 2013-06-11, 21:11

Aldona napisał/a:
można prowadzic w szpilkach


Wbitych w...? :p Ty to jesteś masochistka Aldonka. Już mi się wyobraźnia rozpala, będzie z tego rozdział co najmniej.

Z24 - 2013-06-11, 21:24

Czy jest jakaś różnica między papuciami a bamboszami? ;-) . Bo ja bladego pojęcia nie mam.
von Dobeneck - 2013-06-11, 21:26

Pewnie nieuchwytna. :D
Robinoux - 2013-06-11, 21:30

W bamboszach się bambosi a w papuciach paputa, tak jak w chodziku się chodzi. :p
Nietajenko - 2013-06-11, 22:25

Robinoux napisał/a:
W bamboszach się bambosi a w papuciach paputa, tak jak w chodziku się chodzi. :p

...w butach się buci, w kaloszach się kalosi a w... mięcie się miętosi. ;-)

Robinoux - 2013-06-11, 22:32

Ja noszę kalosze, ty nosisz kalosisz, on nosi kalosi... :D
Aldona - 2013-06-12, 06:44

Robinoux napisał/a:
będzie z tego rozdział co najmniej.

Błagam Cię...daruj mi :D :D :D

Wilhelmina - 2013-07-05, 21:05

Dzięki Kapitanowi Nemo i Złotej Rękawicy pokochałam Mazury i często tam zaglądam przez google ;)
Bastard - 2013-07-06, 15:51

Nie ma co zaglądać, tam po prostu trzeba pojechać. A szczególnie na Jeziorak, Płaskie, kanał Iławski... :)
Wilhelmina - 2013-07-06, 16:49

Chciałabym, ale póki co, jedyny rodzaj podróży dostępny na moją kieszeń to palcem po mapie :/
Tomasz - 2013-07-07, 14:13

bastard napisał/a:
Nie ma co zaglądać, tam po prostu trzeba pojechać. A szczególnie na Jeziorak, Płaskie, kanał Iławski... :)


Ja jadę tam już za tydzień. :) Z tej okazji po raz kolejny odświeżam sobie właśnie "Nemo". Dzięki temu już tam jestem. ;-)

Bastard - 2013-07-07, 14:26

Tam każde miejsce jest przesiąknięte Samochodzikiem. Sieci, ciągle stojące w przesmyku z Jezioraka na Płaskie. Wyspy Czaplak i Kępka gdzie Tomasz uwolnił Baśkę. Siemiany i na przeciwko Bukowiec, potem zatoka Kraga prowadząca do kanału Iławskiego znana ze Złotej Rękawicy. Widłągi no i w końcu Żuława i Iława. W tym roku już, niestety, tam nie będę, ale w przyszłym nie odpuszczę. :)
Wilhelmina - 2013-07-07, 15:16

bastard napisał/a:
Tam każde miejsce jest przesiąknięte Samochodzikiem. Sieci, ciągle stojące w przesmyku z Jezioraka na Płaskie. Wyspy Czaplak i Kępka gdzie Tomasz uwolnił Baśkę. Siemiany i na przeciwko Bukowiec, potem zatoka Kraga prowadząca do kanału Iławskiego znana ze Złotej Rękawicy. Widłągi no i w końcu Żuława i Iława. W tym roku już, niestety, tam nie będę, ale w przyszłym nie odpuszczę. :)

To zabierz mnie ze sobą :D

Bastard - 2013-07-07, 15:49

Wilhelmina napisał/a:
To zabierz mnie ze sobą :D
Zamierzasz zostać Bajeczką? ;-)
Wilhelmina - 2013-07-07, 20:23

bastard napisał/a:
Wilhelmina napisał/a:
To zabierz mnie ze sobą :D
Zamierzasz zostać Bajeczką? ;-)

Mogę być nawet Wieczorynką, jeśli przyjdzie mi zwiedzić wszystkie te miejsca ;)

A tak w ogóle to nie lubiłam Bajeczki :/

Bastard - 2013-07-07, 21:32

Wilhelmina napisał/a:
A tak w ogóle to nie lubiłam Bajeczki :/
Były tylko dwie, które na zakończenie powieści pan Tomasz zabrał w nieznane: Elisabeth - Sosnowa Igiełka i Bajeczka. Przy czym Bajeczka bardziej pasuje, bo była zabrana jachtem. Jeśli nie przeraża Cię dość spartański tryb życia na łódce, to nic nie jest w przyszłości wykluczone.
Aha, i nie ma mowy o równouprawnieniu! :D

Wilhelmina - 2013-07-07, 21:47

bastard napisał/a:
Wilhelmina napisał/a:
A tak w ogóle to nie lubiłam Bajeczki :/
Były tylko dwie, które na zakończenie powieści pan Tomasz zabrał w nieznane: Elisabeth - Sosnowa Igiełka i Bajeczka. Przy czym Bajeczka bardziej pasuje, bo była zabrana jachtem. Jeśli nie przeraża Cię dość spartański tryb życia na łódce, to nic nie jest w przyszłości wykluczone.
Aha, i nie ma mowy o równouprawnieniu! :D

Haha nie ma, nie ma, to, że nie mam siły, żeby przywiązać żagiel, to wiem :D

Bastard - 2013-07-07, 22:05

Wilhelmina napisał/a:
to, że nie mam siły, żeby przywiązać żagiel, to wiem
A do czego i po co chcesz przywiązywać żagiel?? :galy: :galy: :galy:
Wilhelmina - 2013-07-07, 22:18

bastard napisał/a:
Wilhelmina napisał/a:
to, że nie mam siły, żeby przywiązać żagiel, to wiem
A do czego i po co chcesz przywiązywać żagiel?? :galy: :galy: :galy:

No jak to, zabierasz mnie w podróż :D :D :D

Z24 - 2013-07-20, 20:06
Temat postu: Jeszcze o głębokości Jezioraka
W poście z 0.06 br. godz. 22.52. (str. 19 niniejeszego tematu) odgrażałem się, że sprawdzę te infomacje o głębokości Jeziorak równej 13 m w publikacjach fachowych. No i trafiłem na coś takiego w pracy Stanisława Srokowskiego "Prusy Wschodnie. Studium geograficzne, gospodarce i społeczne" Gdańsk-Bydgoszcz-Toruń 1945, na str. 52 na podrozdział o jeziorach rynnowych, które oznaczają się znaczną głębokością. Jest tam następujący passus o Jezioraku:
"W zachodniej stronie Pojezierza spotykamy długie i wąskie, mocno rozczłonkowane jez. Jeziorak, zwane czasem także jez. Iławskim. Od Iławy na południe aż po Weinsdorf na północy mierzy ono 28 km długości. Rozlewając sie na terenie moreny dennej, ma przecież zupełnie inne kształty i głębie niż jeziora rynnowe. Maksymalna głębokość wynosi zaledwie 12 m. Całym swym wyglądem przypomina jez. Gopło."
Jest to publikacja Instytutu Bałtyckiego pomyślana jako coś w rodzaju informatora dla organów administracji i urzędników obejmujących tamte tereny. Jak wynika z przedmowy autora została ona ukończona w czerwcu 1945 r. a notatka wydawcy datowana jest na 10 września 1945 r. Jest to zapewne jedna z pierwszych książek wydanych po wojnie.
Praca obejmuje całość terenów Prus Wschodnich; aczkolwiek było od dawna wiadomo, że Prusy Wschodnia zostaną podzielone, to dokładny przebieg granic jeszcze nie był ustalony.
Prof. Stanisław Srokowski był znanym specjalistą w zakresie "wschodnioprusoznawstwa", autorem licznych publikacji na ten temat. To właśnie na jego cześć jedną z miejscowści w rejonie Wielkich Jezior nazwano Srokowem.

Captain Nemo - 2013-07-20, 22:38

Moja ulubiona część. Może rzeczywiście zagadka nieco na drugim planie, ale uroki biwakowania rodem z PRL-u i otaczająca przyroda...miód :)
Kapitan Nemo - 2013-07-22, 09:47

Nie chce się powtarzać jak pisze mój imiennik :) ale pod wpływem tej cześć wybrałem swojego nicka forumowego ;-)
Jan Bigos - 2013-07-24, 21:16

To również jedna z moich ulubionych części, chociaż szczerze mówiąc nie ma żadnej części, której bym nie lubił. Klimat wakacyjny wręcz wylewa się z tej książki a i zagadka mimo, że jest jakby na drugim planie, jest bardzo interesująca. Zatopioną ciężarówkę Tomasz cały czas ma niemal pod nosem. Pan Anatol śmieszy niemal tak dobrze, jak Bigos. Ważny jest też wątek resocjalizacyjny. W dzisiejszych czasach chyba by już tak łatwo nie poszło w podobnych przypadkach.
Berta von S. - 2013-07-24, 21:22

Jan Bigos napisał/a:
Pan Anatol śmieszy niemal tak dobrze, jak Bigos.


Bez urazy Bigosie :p , ale tu się nie zgodzę - Anatol jest absolutnie najśmieszniejszy (!), a na drugim miejscu Kuryłło.

Captain Nemo - 2013-07-24, 21:45

Jakby ktoś chciał pobuszować a nie miał w książce mapki :)


Karen - 2013-07-25, 07:59

Berta von S. napisał/a:
Jan Bigos napisał/a:
Pan Anatol śmieszy niemal tak dobrze, jak Bigos.


Bez urazy Bigosie :p , ale tu się nie zgodzę - Anatol jest absolutnie najśmieszniejszy (!), a na drugim miejscu Kuryłło.

Pozwolę się nie zgodzić z powyższymi opiniami. Najśmieszniejszy jest Bigos, a w/w panowie są irytujący a nie śmieszni g:hmm

Berta von S. - 2013-07-25, 11:06

Karen napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Jan Bigos napisał/a:
Pan Anatol śmieszy niemal tak dobrze, jak Bigos.


Bez urazy Bigosie :p , ale tu się nie zgodzę - Anatol jest absolutnie najśmieszniejszy (!), a na drugim miejscu Kuryłło.

Pozwolę się nie zgodzić z powyższymi opiniami. Najśmieszniejszy jest Bigos, a w/w panowie są irytujący a nie śmieszni g:hmm


To może nich będzie, że są irytująco-śmieszni :p
Bardziej mnie zazwyczaj bawi, jak się autor natrząsa z negatywnych bohaterów.

Szara Sowa - 2013-08-17, 06:17

Capitanie, miło że dogrzebałeś się do tej mapki! :564:
Co do mnie to po ostatnim odświeżeniu związanym z konkursem, zaskoczyła mnie wprost genialność dialogów Marty. Świadomie gra kilka ról. Robi w konia Tomasza, naprowadzając go w maliny w sprawie Nemo, a przy okazji wyciągając od niego pewne informacje. Zgrywa prostą miejscową dziewczynę, a tak naprawdę panuje nad wszystkim co się dzieje nad jeziorem.
Jak widać przy każdym przeczytaniu potwierdza się historia, że znajduje się coś nowego. :)

Mario78 - 2013-08-17, 10:56

Tak, to miła odmiana, gdyż zwykle to Tomasz wpuszcza w maliny innych i gra nierozgarniętego ciamajdę.
misia - 2013-08-17, 15:52

Captain Nemo napisał/a:
Jakby ktoś chciał pobuszować a nie miał w książce mapki :)

[url=http://files.tinypic...g_t.jpg]Obrazek[/URL]


Tą mapkę sobie wydrukowałam i nią odświeżałam NPPS, dzięki g;)

Z24 - 2013-08-17, 22:28

Ja w takim razie też wyciągam NPPS. Już mnie kusiło od dni kilku, ale nie miałem czasu ani głowy. To jest chyba najbardziej relaksacyjny z PS, bo Tomasz sam postawił sobie zadanie by symulując byczenie się prowadzić obserwację z materaca-dymańca wywalonego przed namiot. Idealne zadanie. Pamiętacie film "Zbrodniarz i panna" z niezapomnianymi Zbigniewem Cybulskim i Ewą Krzyżewską? Tam oni też mieli podobne zadanie. Raj dla detektywa!
Even - 2013-08-18, 15:01

Z24 napisał/a:
Pamiętacie film "Zbrodniarz i panna" z niezapomnianymi Zbigniewem Cybulskim i Ewą Krzyżewską? Tam oni też mieli podobne zadanie. Raj dla detektywa!

Tak, ten film jest super! Stara dobra szkoła polskiego kina. Szczególne wrażenie wywarła na mnie metamorfoza Małgorzaty :564:

Z24 - 2013-08-19, 20:55

Spełniłem pogróżkę i już doczytałem do wyprawy PS do obozu bandy.
Simon Templer - 2013-11-01, 12:16

NPPS to niestety jedno z większych rozczarowań gdy chodzi o Pana Samochodzika. Po przeczytaniu ,,zajawki'' na ostatniej stronie okładki i dwóch pierwszych rozdziałów miałem nadzieje na fantastyczną przygodę rozgrywającą sie nad Jeziorakiem-wyścig z tajemniczym przeciwnikiem o to kto pierwszy odnajdzie zatopioną cieżarówke i kto pierwszy wydobędzie z niej skarby. Coś na wzór wyścigu z Karen i kapitanem Petersenem kto pierwszy znajdzie skarb templariuszy. Zamiast tego przez całą książke jest walka z jakąś śmieszną Bandą Czarnego Franka i próby sprowadzenia ich na uczciwą droge a cel wyjazdu PS nad Jeziorak jest odłożony ad acta. Doskonały pomysł na książke został totalnie zmarnowany. Jedyne jaśniejsze momenty książki to oczywiście biwakowa atmosfera,postać Fałszywego Ornitologa którego do samego końca nie mogłem rozgryzć kim jest naprawde i powrót do powieści Wilhelma Tella. Ogólnie NPPS to duże rozczarowanie.
Berta von S. - 2013-11-01, 13:24

Ja mam dokladnie odwrotny ranking: Nowe najlepsze, Fantomas jeden ze słabszych. Nigdy mnie nie przestają dziwić takie rozbieżności w ocenie samochodzików. :)
Yvonne - 2013-11-01, 16:31

Berta von S. napisał/a:
Nigdy mnie nie przestają dziwić takie rozbieżności w ocenie samochodzików.


To prawda - jest to bardzo ciekawy temat na jakąś obszerną pracę dla badacza :)

U mnie, tak jak u Berty, Nowe Przygody są w pierwszej trójce zdecydowanie, właściwie na drugim miejscu ex aequo z Templariuszami.

Na pierwszym miejscu Niesamowity Dwór.

Jeśli chodzi o Fantomasa, to (znacie moją słabość do wszystkiego, co francuskie) wystarczy, że akcja dzieje się we Francji i ja już jestem zadowolona i usatysfakcjonowana - ale faktycznie sama akcja jedna ze słabszych, chociaż pomysł z kradzieżą obrazów przedni.

Simon Templer - 2013-11-01, 17:47

Nowe Przygody w pierwszej trójce? Oj,u mnie chyba nie zmieszczą się nawet w pierwszej dziesiątce :/
Iwmali2 - 2013-11-01, 21:50

U mnie pierwsze miejsce od lat zajmuje PS i Templariusze. :564:
Z24 - 2013-11-02, 13:09

Simon Templer napisał/a:
Zamiast tego przez całą książke jest walka z jakąś śmieszną Bandą Czarnego Franka i próby sprowadzenia ich na uczciwą droge a cel wyjazdu PS nad Jeziorak jest odłożony ad acta.


Nie ma zgody. Już pod koniec kwietnia br. snuliśmy rozważania o tym problemie w niniejszym temacie. Polecam swój post z 23.04.2013 r. godz. 18.46 i z 24.04.2013 r. godz. 11.48. i oczywiście wszystkie inne z tej dyskusji (na str. 15)

Iwmali2 napisał/a:
U mnie pierwsze miejsce od lat zajmuje PS i Templariusze.


Ja z zasady nie lubię takich rankingów, ale powyższa teza jest do przyjęcia.

Iwmali2 - 2013-11-02, 15:08

Z24 napisał/a:
Ja z zasady nie lubię takich rankingów, ale powyższa teza jest do przyjęcia.

Od niej zaczęła się moja przygoda z Samochodzikiem! :564: :564: :564:

Z24 - 2013-11-02, 21:26

Iwmali2 napisał/a:
Z24 napisał/a:
Ja z zasady nie lubię takich rankingów, ale powyższa teza jest do przyjęcia.

Od niej zaczęła się moja przygoda z Samochodzikiem! :564: :564: :564:


Moja też :D , pisałem o tym zaraz na początku mojej obecności tutaj.
Pierwszy rozdział napisany jest z takim kopem, że nie wyobrażam sobie, żeby po jego przeczytaniu, ktoś się oparł chęci przeczytania całej książki.
Wracając do NPPS, to pierwszy raz przeczytałem to będąc na koloniach w czerwcu 1975 r., na głębokim Podlasiu. Dosłownie kilka dni wcześniej zaliczyłem swój pierwszy pobyt na Mazurach - 3-4 dniowy.
Jeden z kumpli - pamiętam do dziś nawet jego imię i nazwisko - przywiózł ze sobą NPPS (o ich istnieniu oczywiście wiedziałem) i jakoś długo ukrywał książkę przed publiką, bo wydaje mi sie, że czytałem ją tak bliżej końca tej kolonii. Oczywiście zaraz się wywiązały dyskusje, bo był tam co najmniej jeden kumpel, który był nad Jeziorakiem...

Protoavis - 2013-11-02, 21:39

Iwmali2 napisał/a:
Z24 napisał/a:
Ja z zasady nie lubię takich rankingów, ale powyższa teza jest do przyjęcia.

Od niej zaczęła się moja przygoda z Samochodzikiem! :564: :564: :564:


Nie tylko Twoja, Iwmali :)

BajLa - 2013-11-03, 16:25

Ja wczoraj przeczytałam ponownie i żałuję że tak rzadko po nią sięgałam. Dołączyła do mojej czołówki (Templariusze, Wyspa złoczyńców, Księga strachów, Niesamowity dwór).
Iwmali2 - 2013-11-03, 17:05

Protoavis napisał/a:
Nie tylko Twoja, Iwmali :)

Uwielbiam Templariuszy, nie ma lepszej części kanonu. :564:

BajLa, ale mnie zaskoczyłaś tym swoim avatarkiem. :D

She71 - 2013-11-03, 17:07

Iwmali2 napisał/a:
BajLa, ale mnie zaskoczyłaś tym swoim avatarkiem.


BajLa,jakbyś była mężczyzną,Iwmali już by się w Tobie zakochała :579:

Berta von S. - 2013-11-03, 17:58

Iwmali2 napisał/a:
Protoavis napisał/a:
Nie tylko Twoja, Iwmali :)

Uwielbiam Templariuszy, nie ma lepszej części kanonu. :564:

Mam wrażenie, że rozmawiacie o dwóch różnych książkach ;-)

Iwmali2 - 2013-11-03, 18:20

Berta von S. napisał/a:
Mam wrażenie, że rozmawiacie o dwóch różnych książkach ;-)

Hmmmm dlaczego tak myślisz? :zdziw:

Berta von S. - 2013-11-03, 19:08

Iwmali2 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Mam wrażenie, że rozmawiacie o dwóch różnych książkach ;-)

Hmmmm dlaczego tak myślisz? :zdziw:

Bo wydaje mi się, że Protoavis miał na myśli nie Templariuszy, tylko Nowe przygody. :)

Gregoriusmagnus - 2013-11-03, 19:11

uwielbiam pogadanki typu, które części są najlepsze :D
Dla mnie są najlepsze od Wyspy Złoczyńców do Złotej Rękawicy :564:

BajLa - 2013-11-03, 20:43

She71 napisał/a:
Iwmali2 napisał/a:
BajLa, ale mnie zaskoczyłaś tym swoim avatarkiem.


BajLa,jakbyś była mężczyzną,Iwmali już by się w Tobie zakochała :579:


No szkoda ze nie jestem... a avatarek tymczasowy, z czasem zmienię ;)

Iwmali2 - 2013-11-03, 20:44

She71 napisał/a:
BajLa,jakbyś była mężczyzną,Iwmali już by się w Tobie zakochała :579:

Już się zakochałam... :604:

Protoavis - 2013-11-03, 20:45

Berta von S. napisał/a:
Iwmali2 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Mam wrażenie, że rozmawiacie o dwóch różnych książkach ;-)

Hmmmm dlaczego tak myślisz? :zdziw:

Bo wydaje mi się, że Protoavis miał na myśli nie Templariuszy, tylko Nowe przygody. :)


Oj tak, "Nowe Przygody" są najlepsze. :D

Iwmali2 - 2013-11-03, 21:17

Protoavis napisał/a:
Oj tak, "Nowe Przygody" są najlepsze. :D

Oj tak, oj tak....ale na czwartym miejscu! :D

dareq - 2013-12-04, 18:36

Ciężko zdecydować która z ksiąg jest najlepsza, bo każda jest ciekawa na swój sposób. Dla mnie ten tom jest bardzo ważny i wyjątkowy - bo to od Nowych Przygód rozpoczęła się moja fascynacja Panem Samochodzikiem i jego przygodami - to było jeszcze w podstawówce. Chyba rok albo dwa lata temu postanowiłem przeczytać ponownie całą serię napisaną przez pana Zbigniewa Nienackiego - biblioteka miejska spisała się na medal :) to był wspaniały powrót do przeszłości... Teraz powoli zbieram całą serię wydaną przez Siedmioróg i czytam kontynuacje. Mam nadzieję że moje dzieci też będą czytały o przygodach Pana Samochodzika :)
Krwawa Mary - 2014-02-20, 19:21

Jestem w trakcie czytania Nowych Przygód i z każdą kartką mam w głowie obraz świetnego filmu. Wszystko jest tak dobrze opisywane, że scenariusz byłby prawie gotowy :)
Aldona - 2014-02-20, 19:36

Ech.....Szkoda by było zrobić z tego film.
Iwmali2 - 2014-02-20, 19:38

Aldona napisał/a:
Ech.....Szkoda by było zrobić z tego film.

Aldi, bo w końcu wyciągnę bacika.

Aldona - 2014-02-20, 19:40

Iwmali2 napisał/a:
Aldi, bo w końcu wyciągnę bacika.


Nie zastraszaj mnie :p

Iwmali2 - 2014-02-20, 20:04

Aldona napisał/a:
Nie zastraszaj mnie :p

Będę codziennie do Ciebie dzwoniła i czytała Ci jeden rozdział NPPS, zobaczysz jak polubisz tę część PS. :diabelek:

Aldona - 2014-02-20, 20:15

Iwmali2 napisał/a:
Będę codziennie do Ciebie dzwoniła


spoko, tylko poczekaj aż gary pozmywam żeby mi się słuchawka nie wymksnęła

Iwmali2 napisał/a:
i czytała Ci jeden rozdział NPPS,


nie zgadzam się to jest zastraszanie z użyciem przemocy

Iwmali2 napisał/a:
zobaczysz jak polubisz tę część PS.


nie ma szans :D

Iwmali2 - 2014-02-20, 22:06

Aldona napisał/a:
nie zgadzam się to jest zastraszanie z użyciem przemocy

To będę dzwoniła dwa razy dziennie, raz o 5 rano, drugi raz po 19. :diabelek:

The_saint - 2014-02-20, 22:12

Proponuję założyć Klub Miłośników Nowych Przygód, oczywiście zaraz po tym jak powstanie Klub Miłośników Złotej Rękawicy.
Iwmali2 - 2014-02-20, 22:14

The_saint napisał/a:
Proponuję założyć Klub Miłośników Nowych Przygód,

Lady Aldi zostanie prezesem NPPS. :D

The_saint - 2014-02-20, 22:16

Albo patronką.
Iwmali2 - 2014-02-20, 22:32

The_saint napisał/a:
Albo patronką.

Już widzę jak ona patronuje, a właściwie to patroluje Nowe Przygody!

Nietajenko - 2014-02-21, 07:28

The_saint napisał/a:
Proponuję założyć Klub Miłośników Nowych Przygód, oczywiście zaraz po tym jak powstanie Klub Miłośników Złotej Rękawicy.

Odpowiem cytatem z Misia - Bardzo Cię polubiłem, chłopie! :D

Aldona - 2014-02-21, 07:37

Nietajenko napisał/a:
Odpowiem cytatem z Misia - Bardzo Cię polubiłem, chłopie!


Brakuje mi cytatu żeby odpowiedziec co ja na ten temat myślę :027:

Berta von S. - 2014-02-21, 11:26

Nietajenko napisał/a:
The_saint napisał/a:
Proponuję założyć Klub Miłośników Nowych Przygód, oczywiście zaraz po tym jak powstanie Klub Miłośników Złotej Rękawicy.

Odpowiem cytatem z Misia - Bardzo Cię polubiłem, chłopie! :D

Mnie proszę oczywiście dopisać! :)

Z24 - 2014-02-21, 16:19

Iwmali2 napisał/a:
The_saint napisał/a:
Proponuję założyć Klub Miłośników Nowych Przygód,

Lady Aldi zostanie prezesem NPPS. :D


Bardzo sensowna popozycja. Aldona ma chyba najbliżej do Jezioraka, może nawet bliżej od Nietajenki.

Krwawa Mary - 2014-03-06, 21:14

Przeczytałam już całość i stwierdzam, że z dotychczas przeczytanych części (4 pierwszych) to ta jest najlepsza :) Chciałabym kiedyś przeżyć takie przygody :)
Protoavis - 2014-03-06, 21:18

Krwawa Mary napisał/a:
Przeczytałam już całość i stwierdzam, że z dotychczas przeczytanych części (4 pierwszych) to ta jest najlepsza :) Chciałabym kiedyś przeżyć takie przygody :)


Masz taką szansę przy lekturze "Zatoki Żarłocznego Szczupaka" Paukszty i "Wakacji" Putramenta. Polecam :)

Krwawa Mary - 2014-03-06, 21:28

Protoavis napisał/a:
Krwawa Mary napisał/a:
Przeczytałam już całość i stwierdzam, że z dotychczas przeczytanych części (4 pierwszych) to ta jest najlepsza :) Chciałabym kiedyś przeżyć takie przygody :)


Masz taką szansę przy lekturze "Zatoki Żarłocznego Szczupaka" Paukszty i "Wakacji" Putramenta. Polecam :)


Okej, jak skończę resztę książek z PM to zaiste sięgnę po polecane :)

Berta von S. - 2014-03-06, 22:43

Krwawa Mary napisał/a:
Przeczytałam już całość i stwierdzam, że z dotychczas przeczytanych części (4 pierwszych) to ta jest najlepsza :)

:564:
Masz Mary bardzo dobry gust! :)

The_saint - 2014-03-06, 22:47

Jeżeli spodoba Ci się jeszcze Złota Rękawica to mamy czwartą osobę do naszego tajemniczego stowarzyszenia.
Yvonne - 2014-03-06, 22:50

The_saint napisał/a:
Jeżeli spodoba Ci się jeszcze Złota Rękawica to mamy czwartą osobę do naszego tajemniczego stowarzyszenia.


A co to za stowarzyszenie?

Ja też lubię Rękawicę :)

The_saint - 2014-03-06, 22:53

Jakiś czas temu w jednym z wątków Ja, Berta i Nietajenko zawarliśmy Pakt Osi, znaczy się stowarzyszenie miłośników Złotej Rękawicy, później doszły Nowe Przygody. Widzę, że liczba członków wzrasta co bardzo mnie cieszy! :564:
Milady - 2014-03-07, 09:24

The_saint napisał/a:
Jakiś czas temu w jednym z wątków Ja, Berta i Nietajenko zawarliśmy Pakt Osi, znaczy się stowarzyszenie miłośników Złotej Rękawicy, później doszły Nowe Przygody. Widzę, że liczba członków wzrasta co bardzo mnie cieszy! :564:


Ja też lubię Nowe Przygody. Złotą Rękawicę również. Właściwie to bardzo lubię WSZYSTKIE samochodziki, tylko jedne trochę bardziej inne trochę mniej. ;-)

Captain Nemo - 2014-03-07, 10:22

Nowe przygody wymiatają, Winnetou i rękawica tez. Wszystko co dzieje się na Mazurach nabiera dodatkowego uroku :)
Iwmali2 - 2014-03-07, 15:25

Wszystko co Nowe jest fajne, szczególnie meble do salonu. :D
Berta von S. - 2014-03-07, 17:29

Iwmali2 napisał/a:
Wszystko co Nowe jest fajne, szczególnie meble do salonu. :D

Ja mam dokładnie odwrotnie - bardziej mnie kręci to co stare (poza Nowymi Przygodami rzecz jasna!). :)

Iwmali2 - 2014-03-07, 17:52

Berta von S. napisał/a:
Ja mam dokładnie odwrotnie - bardziej mnie kręci to co stare

Ja z kolei kocham wszystko to co nowe i nowoczesne, chciałabym zmienić meble i cały wystrój salonu, ale nie wiem czy kasy mi starczy, obawiam się, że będę musiała poczekać z tym do przyszłego roku. :/ Ceny powalają, nie tylko mebli... :diabelek:

The_saint - 2014-03-07, 20:06

Iwmali2 napisał/a:
obawiam się, że będę musiała poczekać z tym do przyszłego roku.


W przyszłym roku przewidujesz jakiś ekstra dochód czy obniżkę cen?

Krwawa Mary - 2014-03-07, 21:02

The_saint napisał/a:
Jeżeli spodoba Ci się jeszcze Złota Rękawica to mamy czwartą osobę do naszego tajemniczego stowarzyszenia.


Oki doki, zobaczymy :) Teraz sięgnę po Winnetou(ze względu na poznanie swojej postaci), a potem po Rękawice :)

Iwmali2 - 2014-03-07, 21:42

The_saint napisał/a:
W przyszłym roku przewidujesz jakiś ekstra dochód czy obniżkę cen?

Będę przez rok zbierała butelki i puszki oraz makulaturę to mam nadzieję, że uzbieram na ten remont i meble. :D

The_saint - 2014-03-07, 21:45

Przy obecnych cenach surowców wtórnych i silnej konkurencji w tej branży może być trudno.
Iwmali2 - 2014-03-07, 22:04

The_saint napisał/a:
Przy obecnych cenach surowców wtórnych i silnej konkurencji w tej branży może być trudno.

To jeszcze będę zbierała nakrętki. :027: Może dam radę? :D

Z24 - 2014-03-07, 22:27

Iwmali2 napisał/a:
The_saint napisał/a:
W przyszłym roku przewidujesz jakiś ekstra dochód czy obniżkę cen?

Będę przez rok zbierała butelki i puszki oraz makulaturę to mam nadzieję, że uzbieram na ten remont i meble. :D


Dałbym diabłu duszę i miesięczny zarobek, żeby się dowiedzieć czy i gdzie w mojej okolicy jest punkt skupu opakowań szklanych. Jestem prawie pewien, że nic takiego nie istnieje.

Iwmali2 - 2014-03-07, 22:49

Z24 napisał/a:
Dałbym diabłu duszę i miesięczny zarobek, żeby się dowiedzieć czy i gdzie w mojej okolicy jest punkt skupu opakowań szklanych.

U mnie jest na ryneczku, niedaleko mojego domku. :p

Z24 - 2014-03-07, 22:58

Iwmali2 napisał/a:
Z24 napisał/a:
Dałbym diabłu duszę i miesięczny zarobek, żeby się dowiedzieć czy i gdzie w mojej okolicy jest punkt skupu opakowań szklanych.

U mnie jest na ryneczku, niedaleko mojego domku. :p


Dobrze tam macie. Tutaj ten biznes znikł :/ .

Nie zapominajmy, że jesteśmy w NP. Jest tu ktoś, kto łowił ryby w Jezioraku? Czy rzeczywiście ten akwen jest atrakcyjny pod tym względem, czy można tam wyłowić tylko starego gumofilca i butelkę po alpadze?

Berta von S. - 2014-03-07, 23:05

Z24 napisał/a:

Nie zapominajmy, że jesteśmy w NP. Jest tu ktoś, kto łowił ryby w Jezioraku? Czy rzeczywiście ten akwen jest atrakcyjny pod tym względem, czy można tam wyłowić tylko starego gumofilca i butelkę po alpadze?

Ja tylko jadłam ryby z Jezioraka (tak mi przynajmniej powiedziano :) ). Ale tak szczerze mówiąc nie przypominam sobie, żebym widziała w tamtych stronach zbyt wielu wędkarzy, więc chyba szału nie ma.

Z24 - 2014-03-07, 23:11

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:

Nie zapominajmy, że jesteśmy w NP. Jest tu ktoś, kto łowił ryby w Jezioraku? Czy rzeczywiście ten akwen jest atrakcyjny pod tym względem, czy można tam wyłowić tylko starego gumofilca i butelkę po alpadze?

Ja tylko jadłam ryby z Jezioraka (tak mi przynajmniej powiedziano :) ). Ale tak szczerze mówiąc nie przypominam sobie, żebym widziała w tamtych stronach zbyt wielu wędkarzy, więc chyba szału nie ma.


A rybacy tam jeszcze łowią?

Berta von S. - 2014-03-08, 15:20

Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:

Nie zapominajmy, że jesteśmy w NP. Jest tu ktoś, kto łowił ryby w Jezioraku? Czy rzeczywiście ten akwen jest atrakcyjny pod tym względem, czy można tam wyłowić tylko starego gumofilca i butelkę po alpadze?

Ja tylko jadłam ryby z Jezioraka (tak mi przynajmniej powiedziano :) ). Ale tak szczerze mówiąc nie przypominam sobie, żebym widziała w tamtych stronach zbyt wielu wędkarzy, więc chyba szału nie ma.

A rybacy tam jeszcze łowią?

Nie wiem. W miejscu, gdzie Płaskie przechodzi w kanał nadziałam się wiosłem na dwa niewielkie żaki (w jednym nawet było kilka ryb), ale to chyba raczej sprawka jakichś kłusowników.

Aldona - 2014-03-09, 11:45

Ho Ho Ho...temat z wrażeń nad NP przeradza się w wyżerkę i meble do salonu :) DLatego własnie mówię, że to najgorsza część...co ona z ludźmi robi :D I jakiś pakt na boku się zawiązuje.....no tragedia....
Z24 - 2014-03-09, 15:38

Aldona napisał/a:
Ho Ho Ho...temat z wrażeń nad NP przeradza się w wyżerkę i meble do salonu :) DLatego własnie mówię, że to najgorsza część...co ona z ludźmi robi :D I jakiś pakt na boku się zawiązuje.....no tragedia....


Jaka tam wyżerka, tylko pytam, czy Jeziorak jest w istocie tak rybny, jak w powieści i czy w ogóle taki był. Nie znam tamtejszych realiów, bo najbliżej to byłem w Iławie, a i to tylko na dworcu.
Sam osobiście nigdy nie uległem nałogowi wędkarstwa...
Z tych części, wokół których organizuje sie hmmm... "ośka", to jest akurat część najlepsza ;-) .

Berta von S. - 2014-03-09, 16:11

Z24 napisał/a:
Aldona napisał/a:
Ho Ho Ho...temat z wrażeń nad NP przeradza się w wyżerkę i meble do salonu :) DLatego własnie mówię, że to najgorsza część...co ona z ludźmi robi :D I jakiś pakt na boku się zawiązuje.....no tragedia....


Jaka tam wyżerka, tylko pytam, czy Jeziorak jest w istocie tak rybny, jak w powieści i czy w ogóle taki był. Nie znam tamtejszych realiów, bo najbliżej to byłem w Iławie, a i to tylko na dworcu.
Sam osobiście nigdy nie uległem nałogowi wędkarstwa...
Z tych części, wokół których organizuje sie hmmm... "ośka", to jest akurat część najlepsza ;-) .

Ja bym chętnie uległa, bo zajęcie teoretycznie wydaje mi się fajne (woda, spokój, wyzwanie - kilka razy uczestniczylam w ramach osoby towarzyszącej i było super). Tylko tych ryb mi nieco szkoda. :)

P.S. I to Ta mówi, której córa ku czci bohaterki Nowych Przygód została nazwana... (na bank jesteś kryptofanką!!!). :D

Aldona - 2014-03-09, 17:27

Berta von S. napisał/a:
na bank jesteś kryptofanką


no w sumie.... :D

Iwmali2 - 2014-03-09, 20:04

Berta von S. napisał/a:
P.S. I to Ta mówi, której córa ku czci bohaterki Nowych Przygód została nazwana... (na bank jesteś kryptofanką!!!). :D

Dobrze, że nie nazwała córki Kapitan Nemo. :p

Z24 - 2014-03-10, 16:40

Berta von S. napisał/a:
.S. I to Ta mówi, której córa ku czci bohaterki Nowych Przygód została nazwana... (na bank jesteś kryptofanką!!!).


Krótko mówiąc, Berto, macie już bezkonkurencyjnego kandydata na honorowego prezesa kółka. To jest, chciałem rzec, kandydatkę...

Berta von S. - 2014-03-10, 17:12

Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
.S. I to Ta mówi, której córa ku czci bohaterki Nowych Przygód została nazwana... (na bank jesteś kryptofanką!!!).

Krótko mówiąc, Berto, macie już bezkonkurencyjnego kandydata na honorowego prezesa kółka. To jest, chciałem rzec, kandydatkę...

Już ten postulat został zgłoszony kilka dni temu. :)

Z24 napisał/a:
Iwmali2 napisał/a:
The_saint napisał/a:
Proponuję założyć Klub Miłośników Nowych Przygód,

Lady Aldi zostanie prezesem NPPS. :D

Bardzo sensowna popozycja. Aldona ma chyba najbliżej do Jezioraka, może nawet bliżej od Nietajenki.

Z24 - 2014-03-10, 17:36

Specjalnie przypomniałem, zwłaszcza jak się wydało (klasycznie, jak u Freuda!), że Aldona jest kryptofanką NPPS ;-) .
To chyba w PSiZR jakiś młody czytał "Wstęp do psychoanalizy" Zygmunta F., a raczej wstęp to tego "Wstępu" :D ?

Aldona - 2014-03-10, 20:43

Masakra normalnie. :D
Berta von S. - 2014-03-10, 21:58

Aldona napisał/a:
Masakra normalnie. :D

Rozumiem, że to po gdańskiemu oznacza:
Jestem wzruszona, że o mnie pomyśleliście. To dla mnie wielka radość i zaszczyt. Oczywiście z wielką chęcią przyjmuję tę cudowną propozycję! :p

Aldona - 2014-03-11, 07:26

Droga Berto :D

Otóż nie wiem jakich mam użyć słów aby wyrazić swoje w...zruszenie....
Tak, przyjmuje taka propozycję i od razu zdradzę punkt pierwszy Nowego Regulaminu:
- nie czytamy NP bo to ....najgorsza część z możliwych.
A za chwilę dalsze moje przemyślenia na ten temat. :D

Berta von S. - 2014-03-11, 12:04

Aldona napisał/a:

Tak, przyjmuje taka propozycję i od razu zdradzę punkt pierwszy Nowego Regulaminu:
- nie czytamy NP

My nie musimy tego czytać - to jest na zawsze wyryte w naszych mózgach i sercach! :)

Z24 - 2014-03-11, 14:24

Berta von S. napisał/a:
Aldona napisał/a:

Tak, przyjmuje taka propozycję i od razu zdradzę punkt pierwszy Nowego Regulaminu:
- nie czytamy NP

My nie musimy tego czytać - to jest na zawsze wyryte w naszych mózgach i sercach! :)


...I mamy audiobooki ;-) .

Aldona - 2014-03-11, 14:28

Znajde ja na Was sposób! :D
Yuri - 2014-03-16, 21:39

Czesc! Ja z Ukrainy. Zle znam jezyk polski, lecz jestem milosnikiem panа Samochodzikа. Przeczytal Nowe przygody kiedy uczyl sie w 7 klasie szkoly. Odtad przeczytal na nowo jej kilku dziesiatkow razy. To wiecej niz ksiega - na pewno to nawet czesc mojego zycia. Zawsze chcialem pobyc na jeziorze Jeziorak, i w miejscu odczuc duch tej ksiegi, ta tej przygody. Bardzo chcialo sie by miec polskich druhow.
The_saint - 2014-03-16, 21:44

Cześć!

To miło słyszeć, że ta przez wielu niedoceniana część podoba się nawet za granicą. Przeczytanie Pana Samochodzika tyle razy zasługuje na wielkie uznanie! :564:

Iwmali2 - 2014-03-16, 22:35

Yuri napisał/a:
Czesc! Ja z Ukrainy.

Yuri zapraszamy do Przywitalni, załóż nowy temat i napisz coś proszę o sobie. :) http://pansamochodzik.ok1.pl/viewforum.php?f=39

Rok z Bagien - 2014-03-22, 16:42

To forum to fajne jest... :053:

Przez kilka stron faceci dyskutują o portkach dla dziewczyn. :540: :686:

Ad rem szanowne grono, ad rem. ;-)

Jakoś tak Nowe Przygody nierozerwalnie kojarzą mi się z rysunkami Sz. Kobylińskiego i wydawnictwem Pojezierze. Marta zawsze ma dla mnie te delikatne rysy, szczupła sylwetkę i piękny warkocz jak na rysunku w książce. Jak czytam, to właśnie taką sobie ją wyobrażam.

Szczerze powiedziawszy brak rywalizacji o odkrycie skarbu wcale mi nie przeszkadza. Po prostu sam początek książki, scena w restauracji przy przeprawie, wprowadza mnie w FENOMENALNY sposób w nastrój wakacyjny. Wnikam w to z kretesem, bez opamiętania, bez refleksji. Zrzucam jarzmo wieku, zobowiązań poważnego męża oraz ojca i zanurzam się w beztrosce wakacyjnego luzu.
Chłonę atmosferę lata, wody, biwaków, obozów harcerskich, ogniska.

Czekam na rozwój wypadków, na pojawienie się nowych postaci, na odkrycie kim jest Kapitan Nemo.
Nawet na złapanie kolejnej ryby, na komentarz rycerza spiningu, na rozplątanie losów rozwydrzonej młodzieży.

W tej książce nawet zmierzch zapada nieśpiesznie. Hakuna Matata, czas zwolnił, kanikuła, przelatują ptaki, lornetka w dłoń i szukamy człowieka z blizną. A nuż ta blizna jest pod zarostem brodacza z jachtu Krawacika ?
A kim jest ornitolog ?
No i finalne pytanie: jak można złapać takie skarby na spinnig ? :053:

Dla mnie książka w pierwszej trójce. Ale jeszcze trochę wspomnień przede mną, zobaczymy.

pzdr

Z24 - 2014-03-22, 18:18

Rok z Bagien napisał/a:
Szczerze powiedziawszy brak rywalizacji o odkrycie skarbu wcale mi nie przeszkadza.


Jak to? Przecież jest rywalizacja. Jest nawet znacznie gorzej, bo PS dobrze wie, że ktoś już ten skarb na dobrą sprawę znalazł, a on przegrał, że tak powiem, na starcie.

Rok z Bagien napisał/a:
sam początek książki, scena w restauracji przy przeprawie, wprowadza mnie w FENOMENALNY sposób w nastrój wakacyjny.


Jak to po raz pierwszy czytałem akurat na wakacjach, to mnie zmroziło :027: . Przygody z gośćmi w rodzaju Czarnego Franka & Co. są bowiem monotonne i wystarczyło mi tych z roku szkolnego...

Rok z Bagien - 2014-03-22, 18:50

Z24 napisał/a:
Jak to? Przecież jest rywalizacja. Jest nawet znacznie gorzej, bo PS dobrze wie, że ktoś już ten skarb na dobrą sprawę znalazł, a on przegrał, że tak powiem, na starcie.


PS nigdy nie przegrywa. :okulary:
On tylko w odpowiednim momencie zaskakuje sprytem, ogładą i antycypacją następczych zdarzeń... :065:

Z24 napisał/a:
Jak to po raz pierwszy czytałem akurat na wakacjach, to mnie zmroziło :027: . Przygody z gośćmi w rodzaju Czarnego Franka & Co. są bowiem monotonne i wystarczyło mi tych z roku szkolnego...

Masz rację, zmieniamy początek.

"Zasiadłem w restauracji przy przeprawie promowej na Jezioraku. Było zimno, wiał wiatr i padał deszcz. Tafla jeziora raz po raz marszczyła swe brunatne wody groźnym grymasem niezadowolenia, marszcząc grzywę niczym lew przed obiadem. Byłem tam sam. Podawano jedynie kiełbasę, oranżadę i piwo. Zamówiłem kiełbasę i oranżadę. Zjadłem, wypiłem i pojechałem.

Ani śladu Czarnego Franka and cohortes, lepiej ? :043: :065: ;-)

Z24 - 2014-03-22, 19:05

Rok z Bagien napisał/a:
"Zasiadłem w restauracji przy przeprawie promowej na Jezioraku. Było zimno, wiał wiatr i padał deszcz. Tafla jeziora raz po raz marszczyła swe brunatne wody groźnym grymasem niezadowolenia, marszcząc grzywę niczym lew przed obiadem. Byłem tam sam. Podawano jedynie kiełbasę, oranżadę i piwo. Zamówiłem kiełbasę i oranżadę. Zjadłem, wypiłem i pojechałem.

Ani śladu Czarnego Franka and cohortes, lepiej ?


:D :D :D :564: :564: :564: .

Ta oranżada z kiełbasą jest... po tym musiało go suszyć. Jednak piwo w tej sytuacji byłoby zdecydowanie lepsze. A jeszcze lepsze byłyby dwa piwa...

Gregoriusmagnus - 2014-03-22, 19:24

O... powstaje wersja alternatywna :D
Rok z Bagien - 2014-03-22, 21:47

Z24 napisał/a:
Ta oranżada z kiełbasą jest... po tym musiało go suszyć. Jednak piwo w tej sytuacji byłoby zdecydowanie lepsze. A jeszcze lepsze byłyby dwa piwa...


Mów mi wuju....tfu Tomaszu. :564: ;-)

Gregoriusmagnus napisał/a:
O... powstaje wersja alternatywna :D


A czemuż nie ? Wszak nienanackofani nie gęsi i swoją wersję mają...

CD:

Nie przebyłem jednak zbyt wiele z czekającej mnie drogi. Oto bowiem, tuż za zakrętem, nieopodal gęstego chruśniaka ujrzałem młodą - na oko 20 letnią - dziewczynę. Ubrana skromnie w sukienkę w maki, pantofelki i finezyjny kapelusik, z którego wylewały się gęstymi lokami blond włosy. Na plecach spoczywał, gruby, starannie pleciony warkocz, długi aż do talii. Dziewczyna czystością nie grzeszyła. Stała bezradna przy odwróconym do góry kołami rowerze. Już na pierwszy rzut oka dało się pomiarkować, że łańcuch był spadł. Brudne ręce i nie mniej umorusane łokcie, nie pozostawiały wątpliwości, że już jakiś czas próbowała nałożył go z powrotem na koło zębate. Bez rezultatu. Zatrzymałem się:
- Może pani pomóc ? - spytałem
- Ech..no...to jest.. - tu spojrzała z politowaniem na mój wehikuł - może lepiej nie...
- Może się coś uda zrobić - zatrzymałem się na drodze.
Wysiadłem z wozu i podszedłem do dziewczyny i jej roweru. Łańcuch nie miał prawa powrócić na swoje miejsce. Jedno z oczek straciło swój nit. Tu na na leśnej drodze, w trawie, nie sposób było odnaleźć tą część. Nie wiedziałem jak to powiedzieć dziewczynie.
- Trzeba kupić nowy łańcuch albo dać komuś, by zanitował oczko łańcucha - stwierdziłem - ale chętnie panią podwiozę do domu, wrzucimy rower z tyłu.
- Naprawdę będzie pan tak miły? - spytała dziewczyna
- Zapraszam - ręką wskazałem miejsce w samochodzie, rower wylądował z tyłu i ruszyliśmy
- Jak pani ma na imię? - spytałem po chwili
- Marta...
Nie wiedziałem jeszcze wówczas, że w mojej nowej przygodzie - poszukiwania zatopionych w Jezioraku skarbów zrabowanych przez hitlerowców - ta dziewczyny odegra tak ogromną rolę. Czułem jednak już przedsmak przygody, czułem jej zapach, jej dotyk.


cdn

Kto dalej? ;-) :053:

Nietajenko - 2014-03-24, 09:05

Rok z Bagien napisał/a:
ta dziewczyny odegra tak ogromną rolę. Czułem jednak już przedsmak przygody, czułem jej zapach, jej dotyk.

No pięknie, pięknie! Tak się zaczyna ostry erotyk skoro ledwo poznaną dziewczynę z upodobaniem Tomasz obwąchuje a ta odwzajemnia się go dotykając. :D

Z24 - 2014-03-24, 11:18

:564:
Ciągnij dalej, Roku z Bagien! :)

Rok z Bagien - 2014-03-24, 11:51

Nietajenko napisał/a:
No pięknie, pięknie! Tak się zaczyna ostry erotyk skoro ledwo poznaną dziewczynę z upodobaniem Tomasz obwąchuje a ta odwzajemnia się go dotykając. :D


:053: :galy:

Się mnie ten tok myślenia podoba, ale to o przygodę chodziło... :p


Z24 napisał/a:
Ciągnij dalej, Roku z Bagien! :)


Sam ?
To się może przydarzyć taki skręt w krzaki, że Nietajenko, będzie miał rację! :576:

Pomyślę wieczorem, jak będę miał trochę czasu. Mam nawet - z braku bandy Czarnego Franka - na oku czarne charaktery. ;-)

Rok z Bagien - 2014-03-26, 11:06

No ja nie wiem. :okulary2:
Coś czuję, że mnie wkręcacie, ale może ktoś coś dopisze do tej alternatywnej wersji...

- A pan jak ma na imię – spytała mnie Marta
- Tomasz – odrzekłem – gdzie mogę panią podwieźć?.
- Dokąd pan jedzie ? – odpowiedziała pytaniem dziewczyna.
Nie chciałem zdradzać swojego celu podróży i przyczyny przybycia nad Jeziorak, choć dziewczyna jawiła mi się sympatyczną, to jednak miałem do wykonania poważne zadanie. A to wymagało dyskrecji i im mniej osób znało prawdę, tym lepiej.
- Sam nie wiem, będę się kręcił po okolicy, może najpierw udam się do Siemian ? – odrzekłem.
- Wysiądę przed Tłokowiskiem – stwierdziła po chwili zastanowienia Marta.
Tymczasem rozpadało się na dobre, szare, gęste chmury pokryły niebo aż po horyzont. Jadąc lasem wzdłuż Jezioraka, miało się wrażenie, że dzień już chyli się do snu. A była dopiero dwunasta w południe. Zamilkliśmy oboje. Do wehikułu wdarła się silna woń mokrego lasu, igliwia, liści i pospółki, która po kilku tygodniach bez deszczu silnie wyschła, a teraz tchnęła swym ostrym zapachem. Niczym wysuszone liście herbaty zalane wrzątkiem. Zaczerpnąłem mocny haust powietrza i ze świstem wypuściłem go z płuc. Choć w lesie było ciemno, sprawiał przygnębiające wrażenie, to ja czułem się świetnie. Zrzuciłem z siebie pył wielkiego miasta, pozostawiłem daleko za sobą zakurzone akta, którymi kazał mi się w ostatnim czasie zajmować dyrektor Marczak. Endrofiny zaczęły dawać o sobie znać.
- Ale wspaniale…- wyrwało mi się.
Marta spojrzała na mnie, wesołe ogniki zamigotały w jej niebieskich oczach.
- Nie martwi pana ta pogoda ? Urlop a tu pada deszcz…- zapytała.
- Woda ma moc oczyszczania – odparłem sentencjonalnie.
Parsknęła śmiechem, na policzkach pokazały się jej sympatyczne dołeczki.
Jechaliśmy niespiesznie, napawałem się widokiem zieleni oraz zapachem lasu. Minąwszy zagajnik obsadzony kilkuletnimi sosenkami, zauważyłem że dziewczyna spoważniała i uśmiech znikł z jej twarzy. Dojeżdżaliśmy do rozjazdu, droga w lewo wiodła ku Tłokowisku, a dalej ku Siemianom.
- Niech się pan zatrzyma, tutaj wysiądę – poprosiła Marta
- Tutaj ? – spytałem zdziwiony – przecież tu nie ma żadnych zabudowań.
- To już niedaleko, ledwie kilkaset metrów w prawo, dam sobie radę – niepewnie powiedziała.
- Wciąż pada silny deszcz – rzekłem. I rzeczywiście tu, gdzie nie kryły nas korony drzew, krople wody zlewały się w jedną ścianę deszczu.
- Nie ma pani płaszcza przeciwwodnego, na rowerze nie da się jechać, przecież nie będzie go pani niosła kilkaset metrów na plecach – indagowałem stanowczo, starając się przekonać Martę. Zawahała się, widać było po niej, że trwa w niej jakaś walka.
Nie czekając na odpowiedź skręciłem w prawo. Po jakichś 200 metrach zauważyłem znak zakazu wjazdu, ale ewidentnie widać było, że ktoś sam go namalował na kawałku blachy.
Wąską drogą dojechałem do skromnych zabudowań, mały czerwony budynek, z góra trzema izbami, dwa nieduże zabudowania gospodarskie. Kiedy podjechałem pod bramę wjazdową, z budynku wyszedł potężny mężczyzna, niechlujnie ubrany, w spodnie i gumiaki, na twarzy miał kilkudniowy zarost. W kącikach ust tlił mu się niedopałek papierosa. Mógł mieć około 50 lat.
- Czego tu, wynocha stąd, zakazu nie widział ? – zaczął wrzeszczeć na mnie z daleka
Na odgłos tych krzyków z zabudowań gospodarskich wyszedł drugi mężczyzna, na oko sporo młodszy, ale z równie posępną miną. Podszedł do ogrodzenia, miał poplamioną koszulę, brudne spodnie, ubrudzone błotem gumiaki i …kłopoty z utrzymaniem pionu. W ręku trzymał widły, chyba właśnie przerzucał gnój w oborze.
- Ja ci zaraz….- urwał, zauważył bowiem na fotelu pasażera dziewczynę.
Spojrzałem na Martę. Jej oblicze zamarło, odwróciła wzrok, milcząco wysiadła z „sama” , zdjęła rower z tyłu bagażnika. Stanęła z boku pojazdu.
- Gdzieś ty się podziewała, dziewucho ? Już południe, zakupy miałaś przywieźć…- ostro rzucił pod jej adresem starszy z mężczyzn.
Marta odwróciła się do mnie, przez niedomknięte drzwi powiedziała:
- Dziękuję panu, niech pan stąd jedzie, dobrze ?
Ton jej głosu był ciepły, ale stanowczy, w oczach był żal i strach.
Zawróciłem na wąskiej drodze i pojechałem. Znikł gdzieś mój dobry nastrój, ciemny las i ciągle padający deszcz zaczęły dojmująco przygnębiać. „Kim jest ta dziewczyny i kim są ci dwaj mężczyźni? Dlaczego potraktowali mnie jak intruza? Czy dlatego Marta nie chciała, abym ją podwiózł pod sam dom?”
Gubiłem się w domysłach.

Szara Sowa - 2014-03-26, 11:37

Intrygujące! :564:

Choć bardziej samochodzikowe byłoby użycie słowa "nawóz" zamiast "gnój". :)

Z24 - 2014-03-26, 15:50

Roku z B.,
Mam pomysł, żeby w tej wersji PS poszukiwał zrabowanych i zatopionych wraz z ciężarówką ...rzeźb solnych z Wieliczki. Powiedzmy, że Generalny Gubernator Frank wypożyczył je gauleiterowi Kochowi na wystawę do muzeum w E. ... ;-)

Berta von S. - 2014-03-26, 20:23

Z24 napisał/a:
Roku z B.,
zatopionych wraz z ciężarówką ...rzeźb solnych

:564:
Przewrotne. :D

Z24 - 2014-03-27, 20:04

Rok z Bagien napisał/a:
Endrofiny zaczęły dawać o sobie znać.


Czy pochodzi to od rycerza Zakonu Johanna von Endorfa, który wreszcie poczuł się dobrze po zaszlachtowaniu Wielkiego Mistrza Wernera von Orseln? ;-)

Kapitan Jack - 2014-05-11, 14:37

Zazwyczaj początek książki się zaczyna w gabinecie Dyrektora Marczaka. W Nowych Przygodach w pierwszym rozdziale "w pachnącej skwaśniałym piwem gospodzie ludowej Nad Jeziorakiem". Od pierwszych stronic książka mnie pochłonęła. Zresztą oprócz Niesamowitego Dworu najlepiej lubię te, których akcja toczy się na Mazurach.
Piotrus - 2014-05-17, 14:53

Cytat:

Zazwyczaj początek książki się zaczyna w gabinecie Dyrektora Marczaka.

No, nie tak znów "zazwyczaj". Postać Marczaka pojawia się jedynie w pięciu kanonicznych tomach (ND, PSiZF, PSiTT, PSiN, PS i CzłzUFO). Jeszcze w Winnetou jest wzmianka, że to dyr. Marczak zlecił Tomaszowi zajęcie się sprawą ruin w Złotym Rogu. W tomach typowo wakacyjnych postać Marczaka się nie pojawia

Yvonne - 2014-05-18, 10:03

Piotrus napisał/a:
W tomach typowo wakacyjnych postać Marczaka się nie pojawia


Oczywiście, że się pojawia!

W "Nowych Przygodach Pana Samochodzika" przecież występuje razem z Bursztynową Wenus :)

Piotrus - 2014-05-18, 14:34

Ano tak, zapomniałem z tego wszystkiego o Nowych Przygodach :D
PawelK - 2014-05-18, 14:48

Piotrus napisał/a:
Jeszcze w Winnetou jest wzmianka, że to dyr. Marczak zlecił Tomaszowi zajęcie się sprawą ruin w Złotym Rogu.


No i w Złotej Rękawicy Marczak występuje w opisach Tomasza (np. dał mu urlop).
Generalnie to Marczak nie występuje tam gdzie jeszcze chyba nie był ukształtowany w wyobraźni autora.

Piotreek - 2014-05-18, 16:28

PawelK napisał/a:
Piotrus napisał/a:
Jeszcze w Winnetou jest wzmianka, że to dyr. Marczak zlecił Tomaszowi zajęcie się sprawą ruin w Złotym Rogu.


No i w Złotej Rękawicy Marczak występuje w opisach Tomasza (np. dał mu urlop).
Generalnie to Marczak nie występuje tam gdzie jeszcze chyba nie był ukształtowany w wyobraźni autora.


no, w Rękawicy to chyba nie byl mniej ukształtowany niż w Tajemnicy...

PawelK - 2014-05-18, 19:00

Piotreek napisał/a:
no, w Rękawicy to chyba nie byl mniej ukształtowany niż w Tajemnicy...


Mi chodziło o to, że NIE występuje wcale w Wyspie, Templariuszach i Księdze Strachów, z pozostałych, nie ma o nim mowy tylko w Fantomasie.

Piotrus - 2014-05-18, 19:46

PawelK napisał/a:
Mi chodziło o to, że NIE występuje wcale w Wyspie

W zasadzie to i w Wyspie nazwisko Marczak się pojawia, tyle że nie chodzi o dyrektora, a gajowego ;-)

Piotreek - 2014-05-18, 20:07

Piotrus napisał/a:
PawelK napisał/a:
Mi chodziło o to, że NIE występuje wcale w Wyspie

W zasadzie to i w Wyspie nazwisko Marczak się pojawia, tyle że nie chodzi o dyrektora, a gajowego ;-)


to wlasnie , ze jeszcze nie byl ukształtowany :P

Z24 - 2014-05-19, 10:26

No i trzeba zauważyć, że dyrektor Marczak pojawia się we właściwym dla kariery PS momencie. Osiągnięcia PS zwróciły na niego uwagę "góry", tj. dyrektora Marczaka. Jeżeli dyrektor zaciągnął PS do pracy w MKiS, to już trudno obejść się można bez tegoż dyrektora w kolejnych częściach cyklu.
Należy zwrócić uwagę, że jedynie w NPPS dyrektor Marczak pojawia się bez jakichkolwiek akcentów humorystycznych :D . Wszędzie indziej (no, oprócz PSiW, gdzie się tylko o nim mówi) dyrektor zawsze jest, że tak powiem, uwikłany komicznie.
No i w PSiCzU dowiadujemy się ni stąd ni zowąd, że jest on profesorem.

mruf - 2014-05-25, 11:04

NPPS podobały mi się bardzo także z prywatnych powodów - Nienacki trafił w moją ówczesną pasję - wędkowanie. Do świetnie napisanej powieści w bardzo lubianej przeze mnie części kraju doszły dość obfite opisy łowienia. Zapach wakacji jest w tej części szczególnie silny.
Gregoriusmagnus - 2014-05-25, 11:51

Fakt. Mazury... wędkowanie... odpoczynek... Wakacje... Same dobre skojarzenia
Aldona - 2014-05-25, 18:07

mruf napisał/a:
Zapach wakacji jest w tej części szczególnie silny


No nie wiem, nie wiem.....

Jolly Roger - 2014-05-25, 19:16

Mnie tez ta cześć pachnie wakacjami :)
mruf - 2014-06-06, 09:19

Skończyłem. Część wakacyjno-rekreacyjno-moralizatorska. Mały ciąg do skarbu i tajemnicy. Inne samochodzikowe determinanty obecne ale ten brak mrocznej atmosfery poszukiwania, niedookreślenie skarbu (jakieś tam bursztynowe cacka) i skupienie TNN na resocjalizacji lokuje tę część w środku stawki. Kiedyś ceniłem ją wyżej, gdy sam łowiłem ryby :D
Bardzo dobra lektura poza tym. Ocena jednak musi być uczciwa.

TePe - 2014-07-17, 21:54

Ta część dużo mówi o Samochodziku.
Dowiadujemy się, że studiował on w pierwszych powojennych latach oraz, że od tego momentu minęło już dwadzieścia lat.
Wychodzi na to, że Tomasz już podczas tej przygody miał ponad 40stkę!
...A w Winetou jakaś Kobieta mówi o Tomaszu, Winetou i Wilku -"Ci panowie są już po 30stce..."

Z24 - 2014-07-18, 22:29

TePe napisał/a:
Ta część dużo mówi o Samochodziku.
Dowiadujemy się, że studiował on w pierwszych powojennych latach oraz, że od tego momentu minęło już dwadzieścia lat.
Wychodzi na to, że Tomasz już podczas tej przygody miał ponad 40stkę!


No, niekoniecznie. Ale na pewno w każdym razie pod czterdziestkę :D . Aż do PSiTT włącznie, wiek PS w zasadzie można przyrównać do wieku jego autora.

TePe napisał/a:
...A w Winetou jakaś Kobieta mówi o Tomaszu, Winetou i Wilku -"Ci panowie są już po 30stce..."


Dopiero właśnie od czasu PSiW Tomasz zaczyna się pogrążąć, że tak powiem, w "bezczasowej młodości".

Nietajenko - 2014-07-19, 23:23

Z24 napisał/a:
Dopiero właśnie od czasu PSiW Tomasz zaczyna się pogrążąć, że tak powiem, w "bezczasowej młodości".

A mnie się wydaje, że od wskazanego przez Ciebie tomu Nienacki podchodzi do tematu trochę retrospektywnie.

Z24 - 2014-07-20, 00:54

Nietajenko napisał/a:
Z24 napisał/a:
Dopiero właśnie od czasu PSiW Tomasz zaczyna się pogrążąć, że tak powiem, w "bezczasowej młodości".

A mnie się wydaje, że od wskazanego przez Ciebie tomu Nienacki podchodzi do tematu trochę retrospektywnie.

:564:
:D Można to i tak nazwać.

Aldona - 2014-07-20, 08:21

A wiecie, że dopiero po Waszych słowach zdałam sobie sprawę, że Pan Samochodzik miał swój jakiś tam wiek ? :D :D :D Czyli czytałam bezmyślnie, nie umiejscawiając go w ogóle w czasie. :)
Chyba muszę zacząć wszystko czytać od początku zwracając uwagę na to kto ile ma lat :)

Iwmali2 - 2014-07-20, 08:29

Aldona napisał/a:
Chyba muszę zacząć wszystko czytać od początku zwracając uwagę na to kto ile ma lat :)

A czy to takie ważne? Najważniejsze jest to, że duchem nigdy się nie starzeje, tak jak ja. :p

Aldona - 2014-07-20, 08:31

Iwmali2 napisał/a:
tak jak ja


No nie do końca :) Przecież wiadomo, że jesteś starsza od węgla, więc może nie chodzi o to ile dokładnie masz lat, tylko co pamiętasz z dziejów świata :) A mało pamiętasz bo jesteś w tak zaawansowanym wieku, ze to nie jest dziwne :D

Iwmali2 - 2014-07-20, 08:43

Aldona napisał/a:
No nie do końca :) Przecież wiadomo, że jesteś starsza od węgla, więc może nie chodzi o to ile dokładnie masz lat, tylko co pamiętasz z dziejów świata :) A mało pamiętasz bo jesteś w tak zaawansowanym wieku, ze to nie jest dziwne :D

Foch, ja nie mam sklerozy i pamiętam WSZYSTKO. :/ :/ :/

Aldona - 2014-07-20, 08:52

Iwmali2 napisał/a:
Foch, ja nie mam sklerozy

Ależ masz, masz :)

Kaznodzieja - 2014-07-20, 12:28

Jeżeli chodzi o wiek, dziwi mnie wiek Marty z NPPS. Ma niby 17 lat, ale zdała na studia. Nie wiem, jak to było w latach 60, ale w 70-80 XX w. kończyło się szkołę średnią w wieku 19-20 lat. Były przypadki, że ktoś poszedł do szkoły w wieku 6 lat, mógł mieć 18 po skończeniu szkoły średniej, ale 17? Od kiedy pojawiła się 8-klasowa szkoła podstawowa, bo moja pamięć tak daleko nie sięga?
Protoavis - 2014-07-20, 13:01

Na początku II wojny światowej przez okres 3 lat (1939-1942) szkoła podstawowa była czteroklasowa. Od roku szkolnego 1948/49 do 1965/66 szkoła podstawowa była szkołą 7-letnią, tworząc wraz z 4-letnim liceum ogólnokształcącym 11-letni cykl kształcenia ogólnego, w którym kolejne klasy stanowiły jednolity ciąg, liczony od klasy pierwszej do jedenastej.

Przedłużenie nauki w szkole podstawowej do lat 8 nastąpiło w myśl Ustawy z dnia 15 lipca 1961 r. o rozwoju systemu oświaty i wychowania i – zgodnie z zawartą w niej argumentacją – miało na celu lepsze przygotowanie uczniów do dalszego kształcenia i zdobywania kwalifikacji zawodowych. Realizacja reformy polegała na wprowadzeniu nowych programów kształcenia w klasach V-VII oraz zorganizowaniu w roku szkolnym 1966/67 klasy ósmej. Szkoła ta – zgodnie z nazwą – była podstawowym ogniwem polskiego systemu szkolnego. Nauka w zakresie ośmiu klas szkoły podstawowej była objęta obowiązkiem szkolnym. Dowód ukończenia tej szkoły stanowiło świadectwo ukończenia szkoły podstawowej, które umożliwiało kontynuację nauki w różnego typu szkołach ponadpodstawowych.

http://pl.wikipedia.org/w...%82a_podstawowa

Even - 2014-07-20, 14:03

Cytat:
Jeżeli chodzi o wiek, dziwi mnie wiek Marty z NPPS. Ma niby 17 lat, ale zdała na studia.


Akcja powieści toczy się pod koniec lat sześćdziesiątych ub.w. Marta, żeby skończyć 7 letnią szkołę podstawową musiała rozpocząć naukę w 1958 lub wcześniej. Nie musiała mieć we wrześniu 58r. ukończonych 7 lat, wystarczyło, że była z rocznika 58. W mojej pierwszej klasie szkoły podstawowej były dwie osoby urodzone w grudniu poprzedniego roku niż reszta klasy. Przy takich założeniach Marta mogła w tamtych latach zdać maturę i wstąpić na studia nie mająć ukończonych 18 lat.
Zdarzały się też w historii przypadki nadzwyczajne, gdzie studia kończyli nastolatkowie, ale to raczej w tej powieści nie wchodzi w rachubę.

Z24 - 2014-07-20, 17:54

Protoavis napisał/a:
Na początku II wojny światowej przez okres 3 lat (1939-1942) szkoła podstawowa była czteroklasowa.


A i to nie wszędzie :D :D :D . Były też jakieś szkoły zawodowe, ale na tym absolutny koniec.

Protoavis napisał/a:
Realizacja reformy polegała na wprowadzeniu nowych programów kształcenia w klasach V-VII oraz zorganizowaniu w roku szkolnym 1966/67 klasy ósmej.


Właśnie mój brat (ur. 1952) był w pierwszym roczniku, który zaliczał ósmą klasę.

Even napisał/a:
Marta, żeby skończyć 7 letnią szkołę podstawową musiała rozpocząć naukę w 1958 lub wcześniej. Nie musiała mieć we wrześniu 58r. ukończonych 7 lat, wystarczyło, że była z rocznika 58. W mojej pierwszej klasie szkoły podstawowej były dwie osoby urodzone w grudniu poprzedniego roku niż reszta klasy. Przy takich założeniach Marta mogła w tamtych latach zdać maturę i wstąpić na studia nie mająć ukończonych 18 lat.
Zdarzały się też w historii przypadki nadzwyczajne, gdzie studia kończyli nastolatkowie, ale to raczej w tej powieści nie wchodzi w rachubę.

:564:
Przy założeniu, że akcja powieści dzieje się w 1968 r. to Marta jest z rocznika 1951 r., kończyła szkołę siedmioklasową - wszystko się zgadza.

Protoavis - 2014-07-20, 18:32

Rocznik 1949 zaliczał jeszcze 7 klas.
Kaznodzieja - 2014-07-20, 22:37

Z24 napisał/a:
Przy założeniu, że akcja powieści dzieje się w 1968 r. to Marta jest z rocznika 1951 r., kończyła szkołę siedmioklasową - wszystko się zgadza.

Niezupełnie się zgadza, bo jednak powinna mieć 18 lat (rocznikowo, przecież nieistotne, czy skończyła, czy jej zostało do skończenia miesiąc czy kilka miesięcy.) Przecież Tomasz nie wiedział, kiedy ma urodziny, ale wiedział, że zdała na studia, powinien przypuszczać ,że ma 18 lat. Mimo to wiek Marty powtarza się w rozmowie z Anatolem, że ma co najwyżej 17 lat. Co prawda tak stwierdził Anatol, a Marta nie zaprzeczyła. Wiem, wiem, kobiety nigdy się nie przyznają do swojego wieku :D . (Chociaż gdy się ma 17 lat, raczej chce się być już dorosłą 18-latką) Może wyglądała młodziej, niż miała w rzeczywistości.

PawelK - 2014-07-20, 23:02

Z tego co kojarzę to w tamtych czasach sześciolatki były posyłane do szkoły. Poza tym było bardzo popularne coś co chyba teraz jest ewenementem, tj. robienie dwóch klas w rok.
Z24 - 2014-07-20, 23:09

PawelK napisał/a:
Z tego co kojarzę to w tamtych czasach sześciolatki były posyłane do szkoły. Poza tym było bardzo popularne coś co chyba teraz jest ewenementem, tj. robienie dwóch klas w rok.

:564:
Oczywiście, że tak. Za moich czasów sześciolatki, to znaczy urodzeni od początku roku do końca marca, mogli iść do szkoły, jeśli tam wyrabiali jakieś normy rozwojowe, or something like that. Ja sam jestem tego przykładem. Urodziłem się w styczniu 63' a 1 września 69' pomaszerowałem (z oporami z mej strony ;-) ) do szkoły.

Berta von S. - 2014-07-20, 23:35

Z24 napisał/a:
jeśli tam wyrabiali jakieś normy rozwojowe, or something like that. Ja sam jestem tego przykładem. Urodziłem się w styczniu 63' a 1 września 69' pomaszerowałem (z oporami z mej strony ;-) ) do szkoły.

Nie omieszkał się pochwalić :D

Pierre Tendron - 2014-07-21, 02:30

Ja też kojarzę z opowieści, że pójście do szkoły w wieku 6 lat nie było niczym wyjątkowym w tamtych czasach, co w połączeniu z siedmioma klasami daje 17 lat w momencie matury. Może w otoczeniu Nienackiego był to na tyle częsty przypadek, że uznawał ten właśnie wiek za najbardziej naturalny do podjęcia studiów :)
Z24 - 2014-07-21, 17:10

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:
jeśli tam wyrabiali jakieś normy rozwojowe, or something like that. Ja sam jestem tego przykładem. Urodziłem się w styczniu 63' a 1 września 69' pomaszerowałem (z oporami z mej strony ;-) ) do szkoły.

Nie omieszkał się pochwalić :D


A któż to zrobi lepiej ode mnie?

Simon Templer - 2014-07-22, 01:29

A mnie się wydaje że Nienacki po prostu strzelił byka-w jednym miejscu napisał że Marta ma 17 lat,w innym że zdała na studia i w ogóle nie zauważył że wkradła się wykluczająca się nieścisłość.
Pierre Tendron - 2014-07-22, 03:13

Simon Templer napisał/a:
wykluczająca się nieścisłość

Przecież powyżej kilka osób potwierdziło, że w tamtych czasach rozpoczęcie studiów w wieku 17 lat było nie tylko możliwe, ale zdarzało się w praktyce i wcale nie było czymś niezwykłym. Nie ma więc żadnego wykluczania się tych dwóch "okoliczności". Inną sprawą jest przyczyna, która to spowodowała - nawet jeżeli Nienackiemu wkradła się tutaj pomyłka, to jej efektem nie jest przecież żaden absurd, a jedynie zaliczenie Marty do mniejszości uczniów rozpoczynających edukację w wieku 6 lat :)

TePe - 2014-07-23, 22:56

Simon Templer napisał/a:
A mnie się wydaje że Nienacki po prostu strzelił byka-w jednym miejscu napisał że Marta ma 17 lat,w innym że zdała na studia i w ogóle nie zauważył że wkradła się wykluczająca się nieścisłość.

Chyba często mu się to strzelanie zdarzało.
W Wyspie złoczyńców Sokole Oko jest synem leśnika a już w Templariuszach synem tkacza.

Mysikrólik - 2014-07-23, 23:28

TePe napisał/a:
W Wyspie złoczyńców Sokole Oko jest synem leśnika a już w Templariuszach synem tkacza.


Pewnie z leśnictwa go wyrzucili, bo nie pił. :D
Tkacz może być abstynentem, ale leśnik.

Berta von S. - 2014-07-24, 03:04

TePe napisał/a:
W Wyspie złoczyńców Sokole Oko jest synem leśnika a już w Templariuszach synem tkacza.

Może chodziło o coś w rodzaju chłopo-robotnika? Ojciec leśnik dorabiał wieczorami tkając.
(oczywiście w łazience, bo miał słaby wzrok :) )

Z24 - 2014-07-24, 16:27

Tkacz to rzemieślnik, ja bym raczej nazwał ojca Sokolego Oka ( w PSiT) włókniarzem.
TePe - 2014-07-24, 21:55

Mało tego, w Templariuszach jest wyraźnie napisane, że ojciec Sokolego Oka wciąż w domu gada o tym tkactwie, więc wychodzi na to, że jest tkaczem zapalonym :D
Z24 - 2014-07-24, 22:45

TePe napisał/a:
Mało tego, w Templariuszach jest wyraźnie napisane, że ojciec Sokolego Oka wciąż w domu gada o tym tkactwie, więc wychodzi na to, że jest tkaczem zapalonym :D


O maszynach tkackich, a ojciec Sokolego Oka był chyba majstrem w tkalni. ZN był z Łodzi, to wyznawał się na tych subtelnościach.

Berta von S. - 2014-07-28, 20:15

TePe napisał/a:
wciąż w domu gada o tym tkactwie, więc wychodzi na to, że jest tkaczem zapalonym :D

Albo zapylonym. Pylica bawełniana podobno często doskwiera w tej branży...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group